14 października 2021

2021-10-14-PT-1

14 października 2021

Wpis nr 16

Nie do wiary, jak ten czas szybko leci!

Dopiero pisałam tu swój pamiętniczek, a już minął kolejny tydzień. Mam więc dla Was porcję nowych wiadomości, bo sporo się działo.

W sobotę miałam iść na drugą lekcję do szkoły, ale pańcia odmówiła zajęcia, bo miała silną migrenę. Powiedziała, że pojedziemy za to gdzieś w spokojne miejsce, gdzie jest cisza i spokój.

I pojechaliśmy na wybieg dla psów.

Byłam w takim miejscu po raz pierwszy. Nie było żadnych piesków, bo pańcia mówiła, że tam rzadko bywają psiaki i mogłam się do woli wybiegać.

A ten wybieg jest blisko Jeziora Szmaragdowego, ukochanego jeziorka mojej siostrzyczki Wegi, która już mieszka za Tęczowym Mostem. Pańcia powiedziała, że Wegusia też biegała po tym wybiegu.

Wiem, bo poznałam to miejsce z takiego dużego zdjęcia, które wisi w pokoju na ścianie. Na tym zdjęciu jest właśnie Wegusia na tym wybiegu.

Pobiegałam sobie dość długo, choć było chłodno i na trawie dużo wody, a pańcia powiedziała, że to jest rosa.

Kilka razy przebiegłam nawet przez taki mały pomost, a potem weszłam do takiego fajnego miejsca, które pańcio nazwał tunelem.

Ale było super!

Potem jeszcze pojechałam z państwem na spacer ścieżką rowerowo-pieszą między Warnikiem a Karwowem. Też było ekstra!

Spotkałam tam takich starszych państwa, którzy sobie szli na spacer i bardzo się im spodobałam. Powiedzieli, że mam śliczną, błyszczącą sierść i jestem piękna.

Wiadomo!

Moi rodzice i dziadkowie też są piękni, tak mówi pańcia, więc i ja jestem piękna.

A w niedzielę spotkała mnie EKSTRA NIESPODZIANKA!

Pańcia zdecydowała, że mimo migreny pojedziemy jednak do szkoły. Ucieszyłam się, bo wtedy dostaję tam dużo smaczków do jedzenia.

I wiecie, co?

Świat jest mały, tak powiedziała pańcia, gdy spotkaliśmy tam… moją siostrę Tinę!

Niesamowite!

Najpierw okazało się, że mój brat mieszka dwie klatki dalej w tym samym bloku, co ja, a teraz spotkałam siostrę, która w sumie też nie mieszka aż tak daleko, bo też na prawobrzeżu (tak powiedziała pańcia).

Hmm… jeszcze nie wiem dokładnie, co to jest “na prawobrzeżu”, muszę się dowiedzieć.

Bardzo fajnie było na zajęciach, bo mogłam się trochę pobawić z siostrą, a pańcia obiecała, że napisze o tym spotkaniu mojej pierwszej pańci, pańci Asi, u której mieszka moja mama Zoe i babcia Aura i wujek Gaj.

Pańcia też obiecała, że się na pewno spotkamy jeszcze na jakimś wspólnym spacerze poza szkołą.

EKSTRA!

Wtedy będzie dopiero super zabawa, bo w szkole jednak nie było na zabawę czasu.

Było dużo ćwiczeń, a ja się trochę nudziłam i próbowałam powiedzieć panu profesorowi, żeby pozwolił nam pobiegać, ale państwo powiedzieli, że Tessa hałasuje i szczeka, zamiast być grzeczna na lekcji.

Ale potem za to na koniec było super, bo mogliśmy pobiegać między takimi słupkami (to się nazywa slalom) i też był taki długi, szeleszczący niebieski tunel.

Fajnie było, obie z siostrą biegałyśmy przez ten tunel tam i z powrotem.

Ponieważ było bardzo słonecznie na dworze, państwo zdecydowali, że jeszcze pojedziemy potem na spacer w jakieś nowe miejsce.

I wybraliśmy się do lasu, w którym są ruiny starego młyna Omulne.

To jest kawałek za Szczecinem.

Ruiny są rzeczywiście, taki stary kamienny mur i pozostałości schodów. I rzeczka, nad którą stał młyn. Pańcia czytała, że w 1945 roku budynki młyna zostały przerobione przez żołnierzy radzieckich na tartak, w którym wytwarzano środki potrzebne do forsowania Odry.

Uff!

Strasznie to długie i trudne do napisania było, ale pańcia mi pomogła, bo ja nie wiem wcale, co to wszystko znaczy, muszę się dopiero dowiedzieć.

Państwo poszli ze mną na spacer wzdłuż tej rzeczki kawałek i potem taką szerszą drogą w lesie, ale pańcia mówiła, że ten las jej się nie podoba i żeby już wracać.

Było też bardzo dużo komarów i jakieś kleszcze i pańcia powiedziała, że tu jest za dużo chaszczy.

Hmm… nie wiem, co to te chaszcze, muszę się dopytać, ale chyba to takie gęste zarośla i trawy, w których mieszkają te komary.

W poniedziałek pańcia nadal miała migrenę i prawie cały dzień spała, więc byłam grzeczna. Też spałam, trochę się bawiłam swoją rolką do gryzienia i szarpakiem, trochę patrzyłam przez okno.

A potem poszłam do przedpokoju i trąciłam łapką smycz, bo chciałam wyjść na dwór.

I pańcia powiedziała, że jestem grzeczna Tessa. I powolutku wyszła ze mną na mały spacerek.

Ale najfajniejsze jest to, że SAMA ZESZŁAM PO SCHODACH!

Nauczył mnie w niedzielę pańcio i zeszłam po tych pierwszych schodach od mieszkania na półpiętro (tak się to chyba nazywa), a potem pańcio mnie już dalej niósł na rękach.

A w poniedziałek zeszłam już całkiem sama na sam dół!

Pańcia bardzo mnie chwaliła, że jestem grzeczna i się szybko nauczyłam.

Bo do domku na górę to ja już sama wchodzę. To łatwe!

No i w poniedziałek po południu jeszcze byłam z państwem w lesie na spacerku, było super! Państwo zebrali znowu grzyby, a ja sobie znów patyczki i korę zbierałam i było klawo!

A we wtorek pańcia już nie miała migreny i usiadła przy komputerze, żeby pisać.

No i zaczął padać deszcz!

Ojej! W taką pogodę nie chciało mi się wychodzić z ciepłego domku i miękkiego kocyka!

Pańcia rozłożyła na podłodze taką zieloną matę i poduszkę. Paczka z tym przyszła w sobotę. Bardzo byłam ciekawa, co to jest.

No i to się nazywa mata do akupresury.

Jest zielona i ma takie kolczaste wypustki w kolorze złotym.

Pańcia powiedziała, że to są wypustki w kształcie kwiatów lotosu.

Hmm… Nie wiem, co to jest ten lotos, ale się dowiem.

A ten zielony materiał to jest len.

No i na tym się leży i taki masaż robi. Fajnie to wygląda, ale te kolce są bardzo ostre. Nie będę chyba z tego korzystać, ale pańcia się na tym kładzie i mówi, że to ją relaksuje.

Hmm… Ja wolę jednak miękki kocyk do relaksu.

No i po tym masażu pańcia wstała i powiedziała, że już nie pada i pójdziemy na spacer.

No i poszłyśmy. Nie padało, ale była mokra trawa i dużo mokrych liści.

Ale były super kolorowe! Cudne!

Pańcia była zachwycona, a ja też, bo mogłam sobie powęszyć.

Chciałam też wziąć sobie do zabawy włoskiego orzeszka, bo leży ich dużo pod drzewem, ale pańcia mi nie pozwoliła, bo powiedziała, że mogę się udławić.

No to poszłam dalej i chciałam sobie złapać taką fajną fioletową kulkę, ale pańcia znów mi nie pozwoliła i powiedziała, że psy nie jedzą śliwek.

Hmm… czyli to fioletowe to jest jakiś śliwek. Muszę się dokładnie dowiedzieć, co to jest i czy rzeczywiście nie można tego jeść.

No i potem po południu już znowu pojechałam z państwem do lasu na spacer, bo nie padał deszcz i było świetnie, no i państwo znów zebrali trochę grzybów.

Bardzo lubię las, bo wtedy sobie biegam na takiej długiej smyczy i mam trochę wolności, tak mówi pańcia.

W środę był naprawdę SUPER dzień i znów poznałam nowe miejsce.

Po południu pojechałam na wybieg dla psów, na którym już byłam, ale poprzednio dość krótko.

A teraz wybiegałam się za wszystkie czasy! Skakałam przez taki drążek, robiłam z pańciem slalom, no i biegałam po tunelu.

EKSTRA!

Uwielbiam ten tunel!

Pańcia zrobiła mi trochę zdjęć aparatem, a pańcio telefonem, ale potem już nie chciało mi się pozować i biegałam sobie.

A potem pańcia zdecydowała, że już idziemy z wybiegu i powiedziała, że teraz pójdziemy nad Jezioro Szmaragdowe.

Szłam tam po raz pierwszy.

Pańcia powiedziała mi, że to było ukochane jeziorko Wegusi, która już mieszka za Tęczowym Mostem.

No i ja teraz będę tam częściej chodzić, bo w ogóle to ja mieszkam niedaleko Puszczy Bukowej i tego jeziorka.

Bardzo mi się tam spodobało!

Cudny kolor ma to jeziorko. Pływają po nim też kaczuszki, a wokół rosną wielkie drzewa. Pańcia powiedziała, że to są buki, bo to jest właśnie Puszcza Bukowa.

W środę się jeszcze dowiedziałam od pańci, że mój brat, Taric, pojechał już do nowego domku. Pańcia powiedziała, że popłynął promem do Szwecji.

Hmm… nie wiem jeszcze, co to jest ten prom i Szwecja, ale to chyba daleko, bo pańcia powiedziała, że się gończaki rozjechały po świecie.

Dużo tych moich zapisków tym razem, więc dzisiaj poproszę, żeby pańcia je opublikowała (nauczyłam się już, co to znaczy opublikować) i poproszę, żeby jeszcze pokazać kilka moich zdjęć z wybiegu i znad jeziorka.

Już niedługo napiszę znowu, co u mnie słychać.

Tessa

Related Post

8 Replies to “14 października 2021”

  1. Tessa, ale masz fajowo. To piszę ja, Teodor. Też bym chciał taki wybieg i takie tunele. U nas tylko pola i dróżki z kałużami albo błotem. Chociaż po nich też lubię biegać, a potem lubię wracać do ciepłego domku, przeciskać się przez drzwi, zanim wytrą łapki, i wskakiwać na łóżko. Tylko pańcia Moncia wyzywa wtedy i coś o czystej pościeli wykrzykuje albo o jakichś narzutach. Nie rozumiem, o co chodzi, i droczę się z nią, biegając po tym wyrku tak, żeby mnie nie złapała. Bo ona chyba chce się wtedy ze mną bawić. Chociaż sam nie wiem, bo niby próbuje mnie złapać, a za chwilę mówi, że nie będzie mnie gonić, bo ją plecy bolą. Może ona też powinna kłaść się na takiej macie, jaką ma twoja pani? Zapytaj swoją pańcię, czy to pomaga. Niech napisze do mojej, co to za mata. Może jak moja pańcia Moncia poleży na niej, to przestanie krzyczeć.
    Pozdrawiam bardzo gorąco, Tesso 🙂
    Teo

    1. Tessa dziękuje za komentarz. Oj, tak, takie skoki z brudnymi łapkami na czystą pościel to świetna zabawa! Tessę od początku uczyliśmy wycierania łapek i grzecznie czeka w przedpokoju po każdym spacerze, aż łapki zostaną wytarte. Co do maty, napiszę na Messengerze. Pozdrowienia dla Teosia!

  2. Zazdroszczę Ci Tesso tej pięknej okolicy. Można chodzić i chodzić, biegać i biegać, nie to co
    u mnie. Trochę drzew, pola i bloki, sklepy, magazyny. Dla psów też nie ma żadnych tuneli, kładek
    i innych atrakcji.
    Zazdroszczę też tej maty do akupresury i mam nadzieję, że dzięki niej będzie Twoja pańcia miała mniej migren.
    Pozdrawiam razem z Pociechą 🙂

    1. Tessa też bardzo się cieszy, że wokół jest tyle pięknych miejsc do spacerów i do zwiedzania, a wciąż odkrywamy jeszcze coś nowego. Pomorze Zachodnie jest fascynujące! Tereny są fantastyczne! Matę testuję i póki co, odkrywam, że pół godziny leżenia na niej daje wspaniały relaks. Poczekamy na kolejny miesiąc, żeby sprawdzić, co z migreną… Przesyłamy ciepłe pozdrowienia dla Ciebie, Aniu i Pociechy ❤️❤️❤️

  3. Cudnie tak poczytać twój pamiętnik Tesuniu. Jesteś taka kochana i myślę że dajesz mnóstwo radości swojemu pańciostwu. Jesteś przesłodka i kochana. Trzymaj się cieplutko i do poczytania kolejnym razem boski słodziaku.
    Tessuniu utul pańciów, a pańcię to tul mocno gdy boli ją głowa bo wy kochane psiaczki macie dar kojenia bólu. ❤🧡💛💚💙💜🤎🤍

    1. Tessa się bardzo cieszy, że jej pamiętnik sprawia Przyjaciołom wiele radości. Przy mnie jest zawsze, w każdej chwili, towarzyszy mi w mojej codzienności, jak anioł. Przesyłamy serdeczności, uściski i ciepło pozdrawiamy ❤️❤️❤️

  4. Hej Tessa! Widzę, że miałaś mnóstwo wrażeń w tym tygodniu. Ale najbardziej się cieszę, i troszkę zazdroszczę, że masz tam taki fajny wybieg dla psów. U nas też jest , ale to mały placyk, bez tunelu, kładek i innych atrakcji. Państwo głosowali w Budżecie Obywatelskim kilka lat temu za zrobieniem pięknego dużego wybiegu dla piesków, ale ludzie którzy o tym decydowali wybrali złe miejsce (jak popada deszcz to tam jest błoto i kałuże) i w ogóle nie postawili takich fajnych urządzeń jak tunel, kładki, przeszkody do przeskakiwania czy słupków slalomowych. I fajnie masz Tessuniu, że tak często możesz jeździć do lasu. W moim mieście Elblągu też mamy na jednym końcu wspaniały las nazywa się Bażantarnia, z dużą ilością buków w jednej części, pełno jest tam wysokich górek bo ten las to końcowy fragment Wysoczyzny Elbląskiej – są góry pełne drzew, doliny, strumyczki, które spływają z gór i wpływają do większej rzeczki Mieli, która przepływa przez całe miasto. I po tym lesie można chodzić wyznaczonymi szlakami, a niektóre wzniesienia sprawiają, że można poczuć się jak w górach. Bo ta Wysoczyzna Elbląska to przepiękny, ogromny teren i rosną tam też górskie rośliny. Ale w Bażantarni byłam tylko raz 😞, jak pańcia przez jakiś czas nie miała problemów z chodzeniem. I to daleko od naszego domu, a państwo nie mają samochodu. Ale byłam też kilka razy w bliższym parku Dolinka a w naszym mieście jest dużo parków), przez który dalej płynie ta rzeczka Kumiela, tylko tutaj rzeczka zamienia się w trzy fajne wodospady – to się robi jak woda rzeczki spada z dużej wysokości i rozpryskuje się w cudowny sposób. Jak tam byłam kilka razy z pańcią na spacerach, to raz ganiałam się z wroną. A innym razem pobiegłam do rzeczki łowić kaczki😄 Nie udało mi się żadnej złapać, ale pańcia musiała po mnie zejść na brzeg rzeczki i wołała mnie, żebym przyszła. Nie chciało mi się bo fajnie się bawiłam, ale kaczki odfrunęły to wróciłam do pańci, calutka mokra bo biegałam w tej rzeczce. Pańcia trochę się zmartwiła, że się przeziębię, bo to było o tej porze w październiku i trochę chłodno, ale wymyśliła śmieszny sposób. Zdjęła z szyi długi gruby szalik i mnie wytarła tym szalikiem. A potem już szybko poszłyśmy do domku.
    O innych przygodach będę Ci opowiadać w następnych listach.🤗
    A Ty Tessa bądź grzeczna w szkole i słuchaj tam trenera i państwa. Bo uczysz się dla swojego dobra i żeby państwu nie robić kłopotów. A co do orzechów, śliwek i podobnych rzeczy, które znajdujesz (np kasztany, kości, duże stare owoce, stare kromki chleba, ciastka, no i mięso) to nie jedz tego. Twoja pańcia ma rację – możesz się tym udusić, zadławić, a poza tym to są śmieci i jeśli coś takiego zjesz, to możesz mieć bardzo chory brzuszek. Dlatego ja noszę kaganiec, bo w pierwszym niedobrym domu zostawałam sama na 10 godzin jak byłam w Twoim wieku aż do 8 miesiąca życia (kiedy obecni państwo mnie uratowali) i dużo tych godzin spędzałam w zaśmieconym ogródku. A ponieważ byłam wtedy jeszcze mała i ciągle chciało mi się jeść, to jadłam śmieci z ogródka, byle coś było w brzuszku. Nowi państwo nie wiedzieli na początku, że lubię jeść śmieci, i dopiero jak w krótkim czasie trzy razy wzięłam do pyska stare kości od schabu i utknęły mi w gardle tak, że udusiłabym się, a pańcia mnie ratowała wyjmując ręką te kości, to dopiero wtedy dostałam kaganiec. Dzięki niemu mam zdrowy brzuszek i nie grozi mi uduszenie się. A do kagańca szybko się przyzwyczaiłam i choć mi przeszkadza, bo nie mogę nic do pyska wziąć na spacerach, to nie protestuję, bo wiem, że to dla mojego zdrowia. Jak widzisz Tessa zjadanie śmieci nam nie służy, więc jak Ci państwo mówią “Nie wolno” albo “Zostaw” to bądź grzeczna i ich słuchaj.
    A w ogóle to bardzo się cieszę, że Cię poznałam i że możemy do siebie pisać. Lubię czytać Twoje listy. Jesteś bardzo fajna i ciekawa świata, więc dużo musisz się jeszcze nauczyć. Ale państwo Ci pomogą, pańcia na pewno zawsze wszystko Ci wytłumaczy. Bo moja pańcia tak robi, bardzo dużo że mną rozmawia, tłumaczy wszystko.
    To ja już kończę, bo się rozpisałam.😊
    Psijaźnie i cieplutko Cię pozdrawiam, a Ty mocno przytul się do państwa i przekaż im serdeczne pozdrowienia od mojej pańci. Do usłyszenia Tessunia!Moleńka🤗❤️🐕💚🍁💛🍀🧡🌲☀️

    1. Tessa bardzo dziękuje za długi i serdeczny list od Moleńki. Pytała już, co to takiego te wodospady 😉 Przesyła uściski i pozdrowienia dla Molci i Jej Państwa ❤️❤️❤️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *