Szczecińskie ścieżki. Trzebusz

Od czasu zamieszkania w dzielnicy Zdroje, poznaję prawobrzeżną część miasta, która lata temu była mi zupełnie obca.

Dzięki poszukiwaniom terenów do spacerów z Wegą, natrafiam na miejsca, w których odnajduję wspomnienia czasów świetności dawnego Szczecina.

Ogromna piękna łąka w Dąbiu stała się ulubionym miejscem naszych wędrówek, a sąsiadujący z nią las ujawnił mi pewną tajemnicę z przeszłości…

fiołki porastające gęsto teren dawnego parku wokół dworu

Dąbie stało się dzielnicą Szczecina w roku 1939. Przedtem było to odrębne miasto.

Trzy kilometry na zachód od niego położony był majątek Trzebusz (niem. Stutthof).

Marek Łuczak: Szczecin Dąbie

Początkowo oddzielna wieś Tribus została najprawdopodobniej w średniowieczu włączona do miejskich obszarów. 

Dzieje majątku dokładnie opisuje Marek Łuczak w książce „Szczecin Dąbie”.

Poznajemy na jej kartach kolejnych właścicieli, dowiadujemy się o pożarze w 1811 roku, w wyniku którego spłonęły wszystkie budynki w Trzebuszu oraz o istnieniu od 1822 roku dwóch hut szkła na jego terenie.

W 1862 roku Trzebusz zamieszkiwało 118 mieszkańców, a w majątku oprócz gospodarstw znajdowała się karczma, punkt pobierania opłat drogowych oraz smolarnia i śluza wodna.

Marek Łuczak: Szczecin Dąbie

W XIX wieku Wilhelm Willecke wybudował piętrowy dwór z gankiem oraz wieżą.

Marek Łuczak: Szczecin Dąbie

Marek Łuczak: Szczecin Dąbie

Od strony północnej dworu stanęła brama z ceglanymi filarami bramnymi, które wieńczyły figury orłów.

Marek Łuczak: Szczecin Dąbie

W latach 30-tych XX wieku dwór przebudowano i otwarto w nim następnie restaurację Park Restaurant Stutthof.

źródło zdjęcia: Prawobrzeże.eu

Podczas II wojny światowej majątek popadł w ruinę.

Do czasów współczesnych pozostały jedynie fundamenty i zniszczone mocno filary bramne.

aleja parkowa

Gąszcz utrudnia wędrówkę. Trzeba bardzo uważać na wszechobecne gałązki drzew.

Powoli zmierzam ku pozostałościom bramy.

filary bramne

Na szczytach filarów próżno dziś szukać śladów po kamiennych orłach.

Przechodzę przez otwartą bramę i brnę dalej w głąb lasu.

Napotykam potłuczone resztki ceramiki i gruzowisko porośniętych mchem cegieł.

Wśród zeschłych zeszłorocznych liści coś się bieli… Przyklękam i zbliżam obiektyw do rozbitej filiżanki, na dnie której zachowała się sygnatura w postaci zielonej korony i liter “PM”.

Szukam w Internecie informacji o manufakturach porcelany i po chwili udaje mi się rozszyfrować sygnaturę, która wygląda w całości tak:

Jest to znak Krister Porzellan-Manufaktur z lat 1925-1945. Informację i zdjęcie sygnatury znalazłam na stronie: Theoldsthuff.com

W Trzebuszu znajdował się również cmentarz ewangelicki, obecnie zupełnie zapomniany i porośnięty zaroślami. Czeka cierpliwe, aż któregoś dnia odkryję go podczas kolejnej wędrówki.

Katisha

 

Źródła:
Marek Łuczak: Szczecin Dąbie, Szczecin: Zapol/ Pomorskie Towarzystwo Historyczne, 2014
Zamki, pałace, dworki…
Prawobrzeże.eu Portal Miłośników Prawobrzeża

Related Post

4 Replies to “Szczecińskie ścieżki. Trzebusz”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *