Rysy

Życie nie jest monolitem. To magma, która nigdy nie zastyga w szklistą powłokę. Podlega nieustannym zmianom i wciąż gna do przodu. Mam wrażenie, że coraz prędzej i prędzej.

Kilka dni temu minęły dwa lata, odkąd powróciłam na Pomorze Zachodnie. 

W przeciągu tych dwudziestu czterech miesięcy wydarzyło się wiele dobrego i złego. Los rozłożył przede mną wielki wachlarz przeróżnych emocji, z którymi musiałam się zmierzyć.

Nigdy nie myślałam, że wiodę życie idealne, ale wydawało mi się ostatnio już ustabilizowanym.

Constans, sądziłam.

Byłam w błędzie. Na gładkim tle pojawiały się kolejne rysy.

Niespodziewana ciężka choroba Wegi z wyrokiem „rak mózgu”, trudna decyzja o podjęciu radioterapii za granicą i związane z tym ogromne obciążenia finansowe, które będą nam towarzyszyć jeszcze przez wiele lat.

Rok minął…

Wybuch pandemii i całkowity deficyt poczucia bezpieczeństwa, niepewność, życie w lęku i zagrożeniu.

Notatnik. COVID-19 – dżuma współczesna

Pojawienie się depresji z początkiem lata, na które tak bardzo czekałam, a ono przyniosło mi w darze nawrót choroby i poważny kryzys osobisty. 

Czarne słońce. Ścieżki depresji

Wyczerpująca emocjonalnie diagnostyka bliskich osób, niecierpliwe wyczekiwanie na wyniki kolejnych analiz i ostateczne rezultaty badań.

Niepokojące, nagłe wiadomości z dalekiego domu rodzinnego o stanie zdrowia rodziców.

Własne problemy zdrowotne i życie w zawieszeniu, bo operacja raczej nieunikniona, ale może uda się odsunąć jej termin na wiosnę…

Postępująca starość ukochanej Wegi.

Dukkha: cierpienie. Uświadomić sobie nietrwałość, ulotność istot i rzeczy.
Na tym polega cierpienie.
Stwierdzić, że wszystko się zmienia, wszystko umyka, wszystko umiera – i my także.
Na tym polega dukkha, na tym polega cierpienie.*

Poleruję te rysy codzienną medytacją i modlitwą, układam sekwencje zdań do własnych kart afirmacyjnych, wieczorami składając dłonie w geście wdzięczności, dziękuję za każde dobro, jakie otrzymuję od Wszechświata i za każdą trudną lekcję, która daje mi możliwość rozwoju na ścieżce duchowej. 

Samudaya: źródłem tego cierpienia jest absurdalne pragnienie ego,
byśmy za wszelką cenę przetrwali w niezmienionym stanie,
nasza zapamiętała chciwość, nasze nieugaszone pragnienie…*

Przestaję kreślić plany na odległe lata. „Żyj tu i teraz” powtarzam sobie do znudzenia. Da capo al fine…

W południowym słońcu, pośród szelestu kolorowych jesiennych liści idę z Wegą na spacer. Sunia drepcze powolutku, nie biegnie już raźno przed siebie. Częściej przystaje, odpoczywamy i ruszamy niespiesznie dalej.

Chwytam te krople radości, ciesząc się nimi, bo idziemy obie, jeszcze w miarę sprawnie, a wieczorem nakrywając pieska kocykiem dziękuję za każdy dzień, darowany przez los.

Długo głaszczę aksamitny łepek i tulę do niego policzek.

Staram się ze wszystkich sił utrwalić w myślach teraźniejszość.

Kolekcjonuję w pamięci codzienne rozmowy z bliskimi i przyjaciółmi.

Wieczorami zapalam lampki, rzucające na ścianę ciepły blask, siadam do medytacji i chcę zatrzymać czas. 

Nirodha: rozwiązanie.
Aby wyzwolić się z dukkha, nierozerwalnie związanego z ludzkim losem cierpienia,
należy praktykować wyzbycie się pragnień, urzeczywistniać wycofanie „ja”.*

Próbuję wciąż stosować w każdej chwili życia Cztery Szlachetne Prawdy i z bolesną świadomością uzmysławiam sobie, jak bardzo to trudne. 

Magga: ścieżka.
Właściwa droga, „ścieżka środka”, która jednocześnie oznacza właściwą myśl, właściwe słowo, właściwy czyn, właściwy pogląd, itp.,
to współczucie
(dobroć, tolerancja, otwarcie, bezinteresowna miłość do wszystkich
i do wszystkiego).*

Każdego dnia na tle mojego życia los wytrwale rzeźbi dłutem czasu kolejne rysy, a ja cierpliwie je wygładzam, żywiąc nadzieję, że 

Stosując „Cztery Szlachetne Prawdy”,
zaznamy spokoju i nieprzemijającego szczęścia.*

Katisha

*Henri Brunel, “Rozmyślania zen na każdy dzień roku”

Related Post

6 Replies to “Rysy”

  1. U mnie natomiast solidną rysą jaka się ostatnio pojawiła, to… brak już możliwości wejścia na Rysy i tym podobne turystyczne, górskie szczyty… Człowiek faktycznie się starzeje! I szuka coraz to bezpieczniejszych i wygodniejszych dla siebie rozwiązań, a element kuszącego ryzyka – kusi zdecydowanie mniej…

    1. Cóż, rysy pojawiają się w każdym momencie życia, ale być może dopiero w dojrzalszym wieku zaczynamy baczniej zwracać na nie uwagę i zauważamy, że te pęknięcia są coraz głębsze, a nam coraz ciężej z nimi się pogodzić. Życzę Ci, byś odnalazł w życiu swoje nowe Rysy, które będziesz mógł zdobyć!

  2. Rysy i u mnie się pojawiają. Chyba tu na Ziemi trudno bez nich żyć i prędzej czy później je zobaczysz, choćbyś nie wiem jak bardzo zaciskała oczy. Jednak życie z nimi takie trudne.
    Tobie i sobie życzę pogodzenia się z rysami i umiejętności odnajdywania słonecznych plam 🙂

    1. Trudno godzić się z rysami i pęknięciami, choć są częścią życia każdej osoby. Staram się jednak traktować je jak lekcje od losu, wierząc w ich sens. Szukam więc w tych rysach okruchów słońca. Życzę Ci, Aniu, jak najwięcej słonecznego blasku, szczególnie w tych niespokojnych czasach. Uściski!

  3. Polerowanie rys… Cudowna metafora. To nie nagłe pęknięcia, które rozsypują całą konstrukcję, ale drobne rysy psują naszą szczęśliwą codzienność. Świadomość nieuchronności i dziękowanie za dzisiaj, to sposób na to, by żyć dalej. Bo przecież nie na wszystko mamy wpływ, a strach jest naturalny. Życzę jak najwięcej małych radości i sił do polerowania 😘💙

    1. Dziękuję, moja Błękitna Poetko! Nie chcę poddawać się rozpaczy i zwątpieniom. Znalazłam więc swój sposób na oswojenie lęków i niepewności. Nie wypieram tego, co dzieje się wokół, wciąż się boję o zdrowie i życie swoje i moich bliskich, ale to codzienne polerowanie rys daje mi namiastkę normalności. Uściski dla Ciebie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *