Alfabet zen. S jak szczęście

Alfabet zen – subiektywna kartoteka osobistych kluczy,
otwierających mój prywatny skarbiec do pustki zen,
układana ze słów, dzięki którym podążam ścieżką wyzwolonej świadomości.

***

“Szczęście polega między innymi na tym,
że człowiek jest w stanie się zatrzymać i uświadomić sobie chwilę obecną.
Nie da się być szczęśliwym w przyszłości.
To nie kwestia wiary; tego się po prostu doświadcza.”
Thích Nhất Hạnh

Każdy ma swoją własną definicję szczęścia.

Buddyzm naucza, że jedynym sposobem na jego osiągnięcie, jest całkowite wyzbycie się pragnień. Nie sposób bowiem zaspokoić każdej zachcianki.

Niespełnione pragnienia są więc źródłem cierpienia, które nie pozwala osiągnąć stanu szczęśliwości. 

Bo czy do osiągnięcia nirwany potrzebuję rzeczywiście spełnienia wszystkich kaprysów?

Od lat z pozytywnym efektem eliminuję pragnienia.

Od miesięcy uczę się kształtować w sobie umiejętność nieprzywiązywania.

I o ile przyswoiłam ją już sobie w stu procentach wobec przedmiotów i każdego przejawu zachcianek materialistycznych, stając się ekspertem minimalistycznego życia, o tyle wobec istot żywych, wciąż nie jestem w stanie wyzwolić się od lęku, że każdy kolejny dzień, może okazać się tym, w którym zabraknie bliskich mi osób i w którym los zabierze Wegę za Tęczowy Most.

Odkrywam, że czas przeżywany tu i teraz jest mi dany po to, bym nauczyła się go cenić. Nawet jeśli jest to traumatyczny etap życia, ufam, że otrzymuję go w darze po to, by móc się rozwijać duchowo.

To jednak wciąż tak trudne do zastosowania w praktyce…

Patrzę wstecz i widzę w perspektywie swej ścieżki życiowej chwile szczęścia, które okazały się mirażem. Musiałam zapłacić za nie losowi gigantyczny haracz.

Dostrzegam też dramaty, które w rezultacie zakończyły się happy endem i okazały prologiem do pomyślności.

Po latach przyszło olśnienie, że szczęście jest kruchą drobinką rzeczywistości i trzeba otaczać je troską każdego dnia.

“Szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
Szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.”
Erich Fromm

Dbam więc o swą krainę alchemii, w której sporządzam dekokty szczęśliwości. Dobywam z pilnie strzeżonej szkatułki cząstki sekretnej substancji, mającej moc kamienia filozoficznego.

A czym jest ta tajemnicza ingrediencja, której kwark zaledwie wystarcza, by zamienić szare drobiny codzienności w piękne życie, a której nie można kupić za żadną cenę, dowiesz się, gdy odwiedzisz moje tajemne laboratorium.

Dzięki magicznym eliksirom moje serce wypełnia się szczęściem,  gdy mogę:

  • spoglądać beztrosko w niebo, zaczepiać wzrokiem o chmury i wędrować z nimi po nieboskłonie 
  • gładzić korę drzew, przytulać się do pni i słuchać szeptu liści pośród śpiewu ptaków
  • wdychać czyste powietrze, nasycone aromatem traw, kwiatów, ziół i lasu 
  • ogrzewać zimą ręce kubkiem gorącej herbaty z malinowym sokiem, a wiosennym rankiem pić kawę z kruchej filiżanki, patrząc na świeżą zieleń drzew za oknem 
  • chwytać myśli i notować ich skrawki piórem w ulubionym notatniku
  • zamykać w obiektywie aparatu piękno otaczającego mnie świata
  • zatapiać się w dźwiękach mantr, odgłosach przyrody i w ciszy 
  • czuć na skórze ciepło słonecznych promieni i chłodzący powiew wiatru w upalny letni dzień
  • spacerować pustą plażą, słuchając szumu fal i doświadczać bezmiaru wolności pośród bezkresu morza
  • podziwiać niepowtarzalne widowiska zachodów słońca
  • delektować się kawą z tonikiem podawaną na Jasnych Błoniach i przechadzać w cieniu wiekowych platanów
  • zachwycać się sierpniowymi koncertami świerszczy i spektaklami perseidów na letnim niebie
  • wędrować mglistymi porankami lub słonecznym południem po Puszczy Bukowej, upajając się aromatem opadłych liści i kolorami jesieni

I odczuwać wdzięczność. 

Za codzienne rozmowy telefoniczne z moimi Bliskimi, za kontakt z Przyjaciółmi i za darowane życie Wegi.

Za ciepły, przytulny dom, lampion z płonącą świecą i miejsce na ziemi, w którym teraz jestem.

Bo jutra, takiego jak dziś, może już nie być…

Katisha

Related Post

8 Replies to “Alfabet zen. S jak szczęście”

    1. Dziękuję. Co do zdjęcia, miałam je właściwie skasować, ale po wykadrowaniu okazało się, że jednak da się je uratować. Kawa z tonikiem jest mniam, przepyszna i smakuje cudownie, a serwuje ją na Jasnych Błoniach Cafe Rower. Podczas następnej Twojej wizyty u nas przespacerujemy się pod platanami i skosztujesz tego specjału 🙂

  1. Kasiu, przepiękne rozważania na temat szczęścia. Jak bardzo zapomniałam o tym, co jest najważniejsze i najpiękniejsze. Wciąż myślę o tym, co chcę blosiągnąć, co chcę mieć, gdzie chcę być… I to rodzi frustrację. A wystarczy cieszyć się chwilą, nie trzymać się kurczowo pragnień. Mam tylko nadzieję, że same pragnienia, marzenia, cele nie są złe. W końcu to one zmuszają nas do działania. Zrozumiałam to tak, że można pragnąć, ale nie za wszelką cenę. Nie uzależniać szczęścia, uśmiechu od spełnienia czy też nie. Cieszyć się z tego, co udało się osiągnąć w chwili obecnej.
    Uśmiecham się serdecznie do Ciebie.
    Dziękuję za przypominanie o wartościach.

    1. Wiesz, Monika, ja kiedyś też tak żyłam i skupiałam się tylko na tym, co chcę posiadać, co osiągnąć i czego mi brak. Byłam przez to nieszczęśliwą istotą. Dopiero gdy zaczęłam praktykować wdzięczność, wszystko się zmieniło. O wdzięczności napiszę osobny tekst, bo to bardzo ważna w moim życiu lekcja, która nauczyła mnie, jak osiągnąć stan szczęścia. Pomogła mi też filozofia buddyzmu.
      Nie, nie chodzi w tym wszystkim, by nie mieć zupełnie marzeń. Cele są nam potrzebne, pragnienia także, ale uzależnianie swego szczęścia od ich spełnienia nie jest wskazane. Życie toczy się swoim torem i nie zawsze spełnia nasze zachcianki. W całej tej filozofii szczęścia chodzi raczej o to, żeby czuć się spełnionym i szczęśliwym nawet wówczas, gdy przeciwności losu kładą nam pod nogami kłody. Ale to trudna sztuka i dlatego wciąż się jej uczę…
      Odwzajemniam uśmiech i przytulam mocno <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *