22 listopada 2021

2021-11-22-PT

22 listopada 2021

Wpis nr 25

Wiem, że dziś jest poniedziałek, a ja przecież zwykle piszę do Was, co u mnie słychać raczej dopiero pod koniec tygodnia, ale muszę Wam opowiedzieć, jak było w podróży i podczas wyjazdu, więc ten mój wpis ukazuje się właśnie dzisiaj.

Jak wiecie z ostatniego mojego wpisu, wybierałam się z państwem w daleką podróż.

Po raz pierwszy w życiu aż tak daleko, bo do tej pory, najdalsza moja podróż to był wyjazd do Kołobrzegu, ale Kołobrzeg nie jest tak daleko od Szczecina, więc to się nie liczy jako długa podróż.

Ale po kolei…

W czwartek pańcia miała sprzątać mieszkanie, ale w środę wieczorem źle się poczuła i w czwartek musiała iść do lekarza. Miała wizytę późno po południu i cały dzień odpoczywała. Była też ze mną na spacerku w lesie, ale takim krótkim.

A pańcio wziął wtedy dodatkowy dzień urlopu, bo pańcia naprawdę czuła się źle.

No i jak wróciła od lekarza, to się okazało, że dostała skierowanie do szpitala na jakieś badania.

Hmm… Nie wiem, co to jest ten szpital, ale chyba nic miłego, bo pańcia była bardzo zmartwiona.

No i musiałam zostać sama w domu, bo państwo do tego szpitala pojechali.

A ja grzecznie w domku czekałam i też się martwiłam, bo i o zdrowie pańci i o ten wyjazd w daleką podróż.

Na szczęście państwo szybko wrócili, ale pańcia była bardzo zdenerwowana, bo powiedziała, że w tym szpitalu bardzo niegrzecznie traktują pacjentów.

I powiedziała, że po powrocie z wyjazdu zapisze się na prywatną wizytę do kardiologa.

Hmm… Nie wiedziałam, co jest “do kardiologa”, ale pańcia mi wytłumaczyła, że to jest doktor, który leczy serce.

W każdym razie pańcia postanowiła, że jednak pojedziemy w podróż, a je się bardzo ucieszyłam.

W piątek państwo wcześnie rano spakowali walizki, a dla mnie plecak z moimi rzeczami. To jest plecak, w którym swoje rzeczy zawsze woziła w podróż Wegusia, a teraz jest to mój plecak.

Pańcia spakowała i jedzonko, i smakołyki, i zabawki, i moją książeczkę zdrowia i pojechaliśmy.

Bardzo długo jechałam.

Pańcia powiedziała, że ponad pięćset kilometrów.

Ojej, to bardzo, bardzo daleko.

Spałam sobie cały czas w moim transporterze. Mam tam miękką piankę i ciepły kocyk.

Ale podczas podróży państwo się zatrzymywali, żebym sobie mogła wyjść i pospacerować.

No i się zatrzymywali w takich miejscach, które są specjalnie wyznaczone i nazywają się MOP.

Nie wiedziałam, co to jest ten MOP, ale pańcia mi wytłumaczyła, że to jest skrót od nazwy Miejsce Obsługi Podróżnych, czyli nas, bo my jesteśmy podróżni.

Bardzo mi się tam podobało!

Był zawsze na każdym MOP-ie taki budyneczek, w którym były łazienki i toalety i pańcia zawsze chwaliła, że było bardzo czysto.

Ja nie wiem, jak tam było, bo nie wchodziłam do tych budyneczków, tylko sobie spacerowałam po dworze.

No i były tam też takie fajne jakby domki z ławeczkami i stoliczkami i państwo tam usiedli i jedli swoje kanapki i pili herbatę z takiego srebrnego naczynia, które się nazywa termos.

A ja miałam zawsze podaną miseczkę z wodą i moje jedzonko.

No i jeszcze było tam zawsze bardzo dużo zielonej trawy i mogłam sobie pospacerować i powęszyć.

EKSTRA!

Bardzo mi się w tej podróży podobało i już nie mogę się doczekać, kiedy znowu pojadę.

Państwo bardzo mnie chwalili i pańcia powiedziała, że Tessa jest taka grzeczna, jak Nora i jak Wega, czyli moje poprzedniczki.

SUPER!

A ja sobie tak miło podczas podróży spałam i w sumie ta podróż bardzo szybko mi minęła.

Państwo prosto z podróży jeszcze pojechali ze mną do lasu i mogłam sobie tam nawet pobiegać bez smyczy chwilę.

Było klawo, tylko trochę wilgotno, ale mi się podobało.

No i potem już pojechaliśmy do domku, w którym pańcia mieszkała dawniej.

Ale super fajnie było w sobotę rano, bo państwo bardzo wczesnym rankiem zabrali mnie na długi spacer.

Najpierw szłam takimi alejkami pośród wysokich drzew.

Były tak ławeczki i trawniczki, a pańcia powiedziała, że to jest nowy park, zrobiony w miejscu, gdzie były dawniej takie chaszcze, czyli zarośla. Obok płynie sobie rzeka.

Bardzo mi się tam podobało!

I stamtąd tymi alejkami doszliśmy na skraj lasu i taki duży plac, który się nazywa boisko.

Pańcia mi wyjaśniła, że to jest teraz takie dzikie boisko, ale bardzo, bardzo dawno temu, było to boisko klubu sportowego “Unia” i tak się zwyczajowo mówi, że jest to boisko Unii, chociaż ten klub już od bardzo dawna nie istnieje, bo przekształcił się (ojej, trudne to słowo, ale pańcia mi pomogła to opisać) w klub “Sparta”.

EKSTRA było na tym boisku i bardzo mi się tam podobało.

A wieczorem państwo znów pojechali ze mną na spacer i w sumie też w to samo miejsce, a tym razem poszli ze mną w drugą stronę i się okazało, że tam też jest taki fajny park.

Obok jest bardzo duży, nowoczesny budynek, który się nazywa “Lubiteka” i jest tam biblioteka miejska, gdzie wypożycza się książki.

A w tym parku są alejki, i takie fajne rzeźby plenerowe, które wieczorem są oświetlone, i są ławeczki, i hamaki, i taki pomost, i oczko wodne.

SUPER!

Wszystko to bardzo mi się podobało!

I tak sobie szłam, i nagle pańcia się zatrzymała i pokazała mi taki dziwny jakby budyneczek, w którym było mnóstwo takich małych gałązek i woda.

I pańcia mi powiedziała, że to są tężnie i mi wytłumaczyła, co to znaczy.

FAJNE!

Bardzo mi się też spodobały!

A potem jeszcze przeszłam przez mostek na rzece i zobaczyłam taki duży dom.

Pańcia mi powiedziała, że to jest zamek, który powstał bardzo dawno temu, a pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1397 roku.

Bardzo ciekawa jest jego historia, więc poprosiłam pańcię, żeby pomogła mi wkleić tu link o tym zamku, żebyście sobie mogli go obejrzeć i sobie o nim poczytać, jak to Was zainteresuje – Zamek w Lublińcu.

Podobało mi się tam i wszystko było tak ładnie oświetlone.

A potem już poszliśmy do samochodu i jeszcze pańcia mi postanowiła zrobić zdjęcie na tle nazwy miasta.

No i to jest właśnie to zdjęcie, ale pańcia nie była zadowolona, bo zrobiła je telefonem, bo nie wzięła aparatu i powiedziała, że jakość jest zła, ale ja poprosiłam, żeby je Wam pokazać.

Trochę mnie przecież widać!

A w niedzielę rano już wyjeżdżaliśmy z powrotem do Szczecina i rano znów państwo pojechali ze mną do lasu i pobiegałam sobie bez smyczy, i potem zaraz już jechaliśmy w podróż.

I znów spałam sobie smacznie w transporterku na kocyku, i znów państwo się zatrzymywali na tych MOP-ach i było EKSTRA!

A dzisiaj pańcia będzie sprzątać, a po południu pojedziemy na spacerek do lasu.

Życzę Wam dobrego nowego tygodnia!

Tessa

Related Post

4 Replies to “22 listopada 2021”

  1. Fajna podróż. Ja nigdy tam nie byłam, ale z tego co mówisz, warto kiedyś pojechać i zobaczyć.
    Pociecha też nie była. Ona zazwyczaj zostaje, bo bardzo jest do swojego domu przywiązana i nie lubi zmieniać okolicy.
    Pozdrawiam i życzę dalszych równie miłych podróży i spacerów. Pociecha też pozdrawia i życzy 🙂

  2. Super wycieczka, fajne przygody! Tylko, Tessa, powiedz Pańci, żeby robiła więcej zdjęć! 😉

    1. Pańcia obiecała, że będzie robić zdjęcia, ale musi brać ze sobą aparat. Pozdrawiam, Tessa 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *