29 września 2021

2021-09-29-PT

29 września 2021

Wpis nr 9

Wczoraj padał deszcz i było ponuro, ale pojechałam z państwem do Kołobrzegu. Przez całą drogę spałam grzecznie w swoim transporterze. Było mi miękko i ciepło, a za oknem wiał wiatr i wściekle padało. Zjadłam podwieczorek u Dziadków i potem wróciliśmy do domku.

A dziś też był bardzo fajny dzień.

Najpierw spotkałam na podwórku mojego brata, Bruna.

Państwo rozmawiali z jego panią, a myśmy się fajnie bawili.

Było super!

Ale potem państwo powiedzieli, że już musimy jechać do miasta, a pani od Bruna też już musiała iść do domu.

Trudno! Ale jeszcze się przecież będziemy spotykać.

Słyszałam, jak pańcia mówiła potem do pancia, że kupi mi wołową kość.

Ekstra!

Bo podobno już moje rodzeństwo takie kości dostaje, a ja jeszcze nie. Więc pańcia obiecała, że taką kość też dostanę.

To super wiadomość!

Potem pojechaliśmy do miasta. Pańcio poszedł do sklepu, a ja czekałam z pancią w samochodzie.

A potem pojechaliśmy dalej.

Trochę zaczęłam piszczeć w moim transporterze i państwo zatrzymali się na stacji benzynowej. Pańcia wyszła ze mną na spacer i zrobiłam siku.

No i potem już pojechaliśmy dalej.

Znowu przyjechałam do tego wielkiego sklepu, który nazywa się Ikea. Pańcio poszedł do tego sklepu, a ja z pańcią poszłam na spacer!

Ale było świetnie!

Szłam sobie chodnikiem obok wielkiego trawnika. Świeciło ładnie słoneczko i było ciepło. Obok jest taka bardzo, bardzo ruchliwa ulica. Bardzo dużo samochodów nią jedzie. Ale ja się wcale nie bałam. Szłam sobie i węszyłam, bo pańcia mi pozwoliła. Nawet mnie pochwaliła, że już nic nie łapię do pyszczka. A ja sobie wszystko dokładnie obwąchałam.

Zobaczyłam też taką dziwną rzecz, która takie małe kółka miała. Pańcia mi powiedziała, że to jest hulajnoga.

Hmm… Bardzo to ciekawe, ale podobno nie dla psów.

Potem pojechaliśmy do pralni samoobsługowej. Widziałam takie duże pralki i takie duże suszarki. I nawet są tam specjalne pralki i suszarki do psich kocyków i poduszek.

Super!

Państwo prali tam taką wielką narzutę.

Ale mi się tam nie chciało siedzieć, więc znów zrobiłam raban i państwo zanieśli mnie do auta. Położyłam się grzecznie na swojej podusi w transporterku i czekałam na państwa.

A potem pojechaliśmy już do domu.

Aha, i najważniejsza rzecz! Jestem już zapisana do szkoły i jutro idę na pierwszą lekcję. Chyba będzie super! Trzymajcie za mnie kciuki!

Tessa

Posty powiązane