30 października 2021

2021-10-30-PT

30 października 2021

Wpis nr 21

Za mną kolejne dnie, w większości wypełnione spaniem, ale było też trochę nowych rzeczy i o nich Wam napiszę.

Najpierw jednak powiem, że czuję się już lepiej.

Przestałam w nocy kaszleć i pańcio już mógł zdjąć kartkę dla sąsiadów o tym, że jestem chora i państwo przepraszają, że w nocy głośno kaszlę.

Wczoraj już dostałam ostatnie dawki lekarstw, a pańcia rozmawiała z panem doktorem i na razie nie muszę już brać antybiotyku.

HURRA!

Do szkoły jednak jeszcze nie mogłam iść, żeby nie zarazić innych piesków, więc pańcia napisała do pana profesora, że Tessy nie będzie w ten weekend na zajęciach.

Trochę szkoda, bo to fajna zabawa i dużo smakołyków dostaję, ale trudno. Poczekam do następnego weekendu. Chyba już wtedy będę mogła iść do szkoły.

W poniedziałek pańcio wieczorem włączył mi psią telewizję.

EKSTRA!

Położyłam się obok pańcia i patrzyłam na komputer. Tam biegały po plaży dwa pieski i taka miła muzyczka grała. Bardzo mi się to podobało i tak sobie leżałam i patrzyłam i w końcu zasnęłam.

We wtorek właściwie nic ciekawego się nie działo. Pańcia czytała większość dnia, a ja spałam.

Ale w środę było super, bo przyszła dla mnie paczka z próbkami karmy. Na razie jednak jeszcze jej nie dostałam, ale pięć paczuszek jest schowanych w mojej szafce w kuchni i wiem, że będę dostawać te kulki jako smaczki do mojej maty węchowej.

EKSTRA!

W środę pańcia też robiła w kuchni różne rzeczy, a ja sobie siedziałam pod stołem i patrzyłam.

Najpierw pańcia zdjęła z parapetu te wielkie pomarańczowe kule, które się nazywają dynie i je umyła, a potem kroiła je na kawałki, układała na blaszce i piekła w piekarniku.

A jak się już upiekły i były miękkie, obrała je ze skórki, włożyła miąższ (hmm… trudne słowo, ale pańcia mi pomogła napisać) do takiej dużej miski i wzięła blender, żeby go zmiksować na gładki mus.

Ten mus był taki piękny, pomarańczowy i aksamitny, tak powiedziała pańcia i potem go włożyła do kilku pudełek, a pańcio nakleił na nich karteczki z datą i podpisem, co jest w pudełku i ile waży.

I później te pudełeczka zostały poukładane w zamrażarce jako zapasy.

Pańcia będzie piekła z tego musu ciasto i gotowała zupę dyniową.

Jak już dynia była w zamrażarce, pańcia zabrała się za robienie koncentratu bulionu.

Obrała dużo warzyw do takiej dużej miski. Był tam seler naciowy, marchewka (dostałam znów kawałeczek do gryzienia), cebula, czosnek, pomidor, cukinia, zebrane przez państwa w lesie grzybki. Pańcia dodała też dużo natki pietruszkowej, liście laurowe, bazylię i rozmaryn.

Wszystko to wrzuciła do takiego urządzenia, które stoi sobie na blacie w kuchni i nazywa się Thermomix. Potem dodała jeszcze oliwę, grubą różową sól i białe wino.

No i to się gotowało ponad pół godziny, a jak już się ugotowało, to w kuchni był taki cudowny zapach…

Zrobiła się z tego taka pasta, której pańcia używa do zup, do sosów i można też dodać ją do wody i wypić jako bulion, tak powiedziała pańcia.

Pańcia włożyła tę pastę do czystego słoika i powiedziała, że już mamy znów zapas na jakiś czas.

Zapytałam, czy mogę podać Wam przepis na ten bulion, bo naprawdę warto go zrobić w domu i pańcia mi podała link do przepisu.

Powiedziała jeszcze, że ona nie dodaje parmezanu (hmm… nie wiem, co to jest, ale się dowiem), bo weganie nie jedzą nabiału, ale jest to składnik o p c j o n a l n y – bardzo trudne słowo i muszę się dokładnie dopytać, co ono znaczy.

To jest obiecany link do przepisu: bulion

W czwartek pańcia robiła w kuchni swoje kosmetyki.

Dezodorant i krem.

Wyjęła z szafek mąkę ziemniaczaną i sodę oczyszczoną i olej z pestek winogron. Przyniosła wosk pszczeli i olejek lawendowy.

Zrobiła najpierw z suszonej lawendy h y d r o l a t (hmm… nie wiem dokładnie, co to jest, ale dopytam jeszcze) i potem rozpuściła wosk w garnuszku, dodała oleju i wszystko wymieszała.

Potem wzięła blender i blendowała powoli rozpuszczony olej z woskiem z tym hydrolatem. Powoli, tak jak się robi majonez, powiedziała.

I na końcu jeszcze dodała do tego olejku lawendowego.

Ojej, jak pięknie pachniało w kuchni!

Po tym blendowaniu wyszedł z tych składników zimny krem galenowy – tak powiedziała pańcia i nałożyła go do pojemniczków i schowała do lodówki.

Pańcia używa wyłącznie tego kremu już od dawna i powiedziała, że ma dzięki temu świetną cerę.

A później pańcia jeszcze wymieszała mąkę ziemniaczaną z sodą i masłem makadamia (taki biały bezzapachowy jakby krem to jest, pańcia go kupuje przez internet w takim sklepie, w którym są składniki na własnoręcznie robione kosmetyki) i dodała znów olejku lawendowego i olejku petit grain (to było za trudne słowo i musiałam poprosić, żeby pańcia mi pomogła), a ten olejek petit grain to jest olejek z gorzkiej pomarańczy i bardzo ładnie pachnie.

I z tych prostych składników wyszedł dezodorant.

Jak cudnie pachnie!

Pańcia mówi, że używa go od wielu już lat i jest świetny!

Pańcia mówi też, że prosta pielęgnacja jest najlepsza.

A w piątek znów w domu był rozgardiasz i pańcia sprzątała, i włączyła odkurzacz, i myła podłogę.

Zrobiła trzy prania, a potem w kuchni prasowała i śpiewała takie fajne piosenki: Minus 10 w Rio – to piosenka zespołu Lady Pank i New York, New York – to piosenka Franka Sinatry i jeszcze różne inne.

A ja sobie słuchałam i patrzyłam przez okno.

Potem pańcia robiła syrop dyniowy i znów w domku cudownie pachniało!

A potem przyszła do pokoju i znalazła na dywanie mój ząbek!

I powiedziała, że gończak się już robi dorosłym psem i pytała, gdzie jest ten malutki szczeniaczek, którego tak niedawno brała na ręce?

Teraz już mnie nie bierze na ręce, bo jestem za duża.

A potem poszłam z pańcią na krótki spacer, bo było ciepło na dworze i słońce tak ładnie świeciło, i pańcia zapinając mi szelki powiedziała, że już zaczynają być za ciasne i trzeba mi kupić nowe.

Ojej, przecież minął tylko miesiąc, odkąd państwo mi te szelki kupowali, a ja już z nich wyrosłam, choć pańcio mi je regulował, ale już dalej nie można i trzeba kupić rozmiar większe.

Więc zaraz wybieram się z państwem do sklepu po nowe szelki i potem jeszcze na krótki spacerek, bo ładnie dziś na dworze i słońce wyszło.

A potem pańcio ma robić lampion z dyni na Halloween, ale nie wiem, co to znaczy, więc muszę dopytać i napiszę o tym w następnym wpisie.

Miłej soboty Wam życzę i dziękuję za wszystkie życzenia zdrowia i miłe komentarze!

Tessa

Related Post

9 Replies to “30 października 2021”

  1. Świetnie. Cieszę się, że zdrówko wraca. Piękne zapachy też sprzyjają poprawie zdrowia. Ja też lubię taki bulion z koncentratu warzywnego z termomixa. Ja dodaję jajko do bulionu ale to już zależy co kto lubi i jaki styl żywienia preferuje. Mam nadzieję że już w następny weekend pójdziesz do szkoły. Życzę ci Tesuniu calkowitego powrotu do zdrowia ❤🧡💛💚💙💜🤎🤍

  2. No to super. Cieszę się, że zdrówko wraca. Piękne zapachy też sprzyjają poprawie zdrowia. Ja też lubię taki bulion z koncentratu warzywnego z termomixa. Ja dodaję jajko do bulionu ale to już zależy co kto lubi i jaki styl żywienia preferuje. Mam nadzieję że już w następny weekend pójdziesz do szkoły. Życzę ci Tesuniu calkowitego powrotu do zdrowia ❤🧡💛💚💙💜🤎🤍

    1. No, niestety, Tessa ma nawrót kaszlu i dziś musieliśmy pojechać do lekarza, więc martwię się o jej zdrowie. Na razie powrót do szkoły jest wykluczony i chyba będziemy musieli zrezygnować ze szkolenia. Uściski, Joleńko 💚💚💚

  3. Dobrze, że już dochodzisz do siebie.
    Z dyni nic nie robię, bo po pierwsze mi się nie chce, po drugie nikt u mnie jej nie lubi.
    Ale fajnie, że Twoja pańcia tyle umie. Zazdroszczę.
    Pozdrawiam. Pociecha kiwa łapą 🙂

    1. Tessa ma znów nawrót kaszlu, więc trochę się martwimy. Dziś byliśmy u lekarza. A co do dyni, to ja osobiście bardzo lubię zwykłą, upieczoną dynię. W sezonie dyniowym staram się zawsze jak najwięcej jej podjadać 🙂 Co do moich umiejętności kosmetycznych, to nic trudnego, a efekt jest znakomity. Też Cię, Aniu, pozdrawiamy z Tessą i buziak dla Pociechy!

  4. Dobrze, że już zdrówko wraca.
    Do mnie dziś przypełzła choroba i leżę w łóżeczku, ale przynajmniej odpoczywam. Też mam dynie i będę z nich robiła zupę, której nikt nie lubi, i casto, którego od biedy skosztują 😉
    Masz zdolną pańcię, a ona wspaniałą Tessę. Pozdrawiam serdecznie obie dziewczyny i pańcia też 🙂

    1. Ojej, w takim razie życzymy Cioci Moni duuuużo zdrowia! Mocno ściskamy i żałujemy, że nie mieszkamy bliżej, bo chętnie byśmy wpadły na tę dyniową zupę i ciasto 🙂

  5. Miłej, zdrowej i pięknej ostatniej październikowej soboty Tessuniu! Życzy Ci bigielka Molcia z Rodzinką!🤗🐾💖💖💖✨☀️🍁🍂☀️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *