6 listopada 2021

2021-11-06-PT

6 listopada 2021

Wpis nr 22

Przez ostatni tydzień znów się wiele ciekawego wydarzyło, więc zapisuję w pamiętniczku moje wrażenia i dzielę się nimi z Wami.

W sobotę pojechałam z państwem na krótki spacerek do Puszczy Bukowej.

Było super!

Bardzo żałowałam, że spacer trwał tak krótko, ale pańcia powiedziała, że Tessa nie jest jeszcze całkiem zdrowa i musimy wracać, bo jest zbyt zimno.

Na szczęście pańcia zrobiła mi zdjęcie i właśnie jest to ta fotografia, którą tutaj zamieściłam na początku.

Państwo kupili mi przedtem w sklepie zoologicznym nowe szelki. Identyczne, jak te poprzednie, też w kolorze czerwonym z firmy Dogs Creek.

Są bardzo miękkie i wygodne.

Teraz noszę już rozmiar “M”, bo wszyscy mówią, że bardzo urosłam.

To prawda, bo teraz łatwiej mi się wspinać na stół w kuchni i na blaty. Sięgam bez trudu, ale państwo nie pozwalają mi tam zaglądać.

Szkoda, bo właśnie na stole i blatach jest mnóstwo fajnych rzeczy, ale pańcia zawsze je potem szybko pochowa do szafek i blaty są już puste.

W niedzielę bardzo niespodziewanie pojechałam do lekarza, bo w nocy trochę znów kaszlałam i pańcia się bardzo zdenerwowała.

Dostałam jeszcze takie dwie dawki lekarstwa, które potem pańcia mi podała w domku i już potem właściwie nie kaszlałam.

Poniedziałek spędziłam z pańcią w domu, bo było bardzo ponuro i wcale nie chciało się nam wychodzić z domku. Tu było ciepło i przytulnie, mogłam się bawić swoimi zabawkami i trochę też patrzeć, co jest za oknem.

Pańcia siedziała przy komputerze i układała wpisy do swojego nowego cyklu na blogu. Mogę Wam podać link, to sobie poczytacie: nowy cykl o Wenie.

We wtorek, jak tylko pańcio wrócił z pracy, pojechaliśmy znów do pana doktora.

Ojej, jak strasznie długo jechaliśmy!

Pańcia się trochę denerwowała, że są korki i mówiła, że miasto jest zupełnie nieprzejezdne, bo jest bardzo dużo r e m o n t ó w (trudne to słowo, ale poprosiłam pańcię, żeby mi pomogła napisać) i mnóstwo ulic jest zamkniętych i są objazdy.

Hmm… nie wiem, co to te korki, i remonty, i objazdy, ale się zapytam, żeby się dowiedzieć.

No i w lecznicy trochę czekałam z państwem w poczekalni, bo były też inne pieski.

Nudziłam się, bo nie mogłam biegać ani węszyć i byłam bardzo niezadowolona.

Głośno o tym mówiłam państwu, ale pańcia mnie cały czas głaskała, i uspokajała, i mówiła jeszcze, że Tessa cały czas śpiewa.

A potem już pan doktor wyszedł i powiedział, że prosi z Tessą, czyli ze mną.

No i państwo weszli do gabinetu, a pan doktor się śmiał i powiedział, że on od razu wiedział, że Tessa przyszła, bo było ją słychać.

Pańcia powiedziała, że chyba pół dzielnicy mnie słyszało!

FAJNIE!

Ale w gabinecie już byłam bardzo grzeczna. Pan doktor mnie osłuchał i powiedział, że jest wszystko w porządku.

Pańcia zapytała, czy mogę już znów chodzić do szkoły, ale okazało się, że na razie jeszcze nie mogę, bo nie powinnam nosić obroży, a w szkole nie można nosić szelek, no i jeszcze pańcia powiedziała, że ja się na zajęciach bardzo e k s c y t u j ę (hmm… zupełnie nie wiem, o co chodzi, ale się dowiem) i potem kaszlę.

No i potem wieczorem pańcio dzwonił do profesora i powiedział, że rezygnujemy czasowo z lekcji, a pańcia powiedziała, że pewnie wrócimy do szkoły na wiosnę i wcale nie szkodzi, że już będę starsza.

Szkoda, bo tam było fajnie, no ale muszę być już całkiem zdrowa, bo rzeczywiście ten kaszel bardzo mnie męczył.

No i rozpisałam się o tym kaszlu i zapomniałam zupełnie o najważniejszym!

Pan doktor wziął mnie na ręce i poszedł do drugiego g a b i n e t u (trudne to słowo, ale wiem, co znaczy), żeby mnie zważyć i się okazało, że już ważę czternaście kilogramów i trzysta gramów.

I wiecie, że od czasu ostatniej wizyty, czyli przez dwa tygodnie, przybrałam na wadze równo dwa kilogramy???

EKSTRA!

Rosnę sobie i jestem już naprawdę duża.

W środę państwo mnie zabrali też na krótki spacer nad Jezioro Szmaragdowe.

Ojej, jak tam było cudownie!

Przepiękne kolorowe drzewa.

Bardzo mi się tam podobało. Zresztą zobaczcie sami.

Poprosiłam pańcię, żebym mogła wstawić tutaj zdjęcie, które zrobiła telefonem.

Państwo mi obiecali, że jak w sobotę będzie ładna pogoda, to znów tam pojadę.

FAJNIE!

Bardzo tam lubię jeździć i spacerować.

2021-11-06-PT-1

A w czwartek okropnie padał deszcz i nie mogłam znów wychodzić na dłuższy spacer, ale po południu państwo pojechali na chwilę do sklepu i zabrali mnie ze sobą.

Czekałam grzecznie w swoim transporterze w samochodzie, a państwo szybko wrócili i okazało się, że kupili nowy dywanik do łazienki, bo ten poprzedni już się zniszczył.

Ale ten nowy dywanik fajny! Tak mięciutki i puszysty!

Chwyciłam go ząbkami, żeby sobie przeciągnąć go do pokoju, ale pańcia mi go zabrała i powiedziała, że nie wolno.

Bardzo szkoda!

No, ale trudno, muszę jakoś się obejść bez dywanika. Mam przecież dużo innych zabawek.

A w piątek znów był w domu rozgardiasz, bo pańcia sprzątała i znowu odkurzacz wyciągała, ale po południu byłam na spacerku i potem pojechałam z państwem do sklepu.

Państwo kupili taki mały regał z szufladami na moje miseczki, jedzonko i przysmaki, a pańcia powiedziała, że Wega miała taki sam, ale jak odeszła za Tęczowy Most, to państwo ten regał zawieźli dla bezdomnych, bo już nie chcieli mieć kolejnego pieska.

Ale teraz mają mnie, więc i dla mnie taki regał kupili.

Potem wieczorem państwo oglądali w komputerze “Świętego”.

Fajny ten film, ale ja nie oglądam już, bo nie mieszczę się na kanapie, jak państwo tam siedzą, więc sobie spokojnie gryzłam marchewkę.

Za jakiś czas znów napiszę, co u mnie słychać.

Życzę Wam fajnej soboty!

Tessa

Posty powiązane

6 Replies to “6 listopada 2021”

  1. Rośnij, rośnij, Tesso 🙂
    Masz super opiekunów, więc szybciutko będziesz zdrowa, bo się o ciebie zatroszczą. Rozumiem dobrze twoje zainteresowanie blatami. Mnie też nie pozwalają na wiele rzeczy, a zabawki szybko się kończą, bo wszystkie pożeram i niszczę.
    Pozdrawiam
    Teodor 😉

    1. Ach, te blaty i takie ciekawe rzeczy, a wszystkie poza zasięgiem. Tessa ma dwa szarpaki, piłkę i kong. Reszta została już pogryziona. Ale najlepsza zabawka to kartonowe grube rolki albo kawałki tektury, a ostatnio jako gryzak służy też marchewka. Posłanie na razie zostało umieszczone poza zasięgiem zainteresowanej, bo było szarpane i obgryzane. No i jeszcze jest mata węchowa, ale gdy smaczki zostaną skonsumowane, mata musi być zabrana, bo też jest traktowana jak gryzak 😉 Serdeczności dla Teosia 🙂

  2. Tesso, Pociech zazdrości Ci, że jesteś taka duża i wszędzie sięgniesz, a ona nie, bo mała.
    Cieszymy się razem z Pociechą, że już jest lepiej i kaszel prawie minął. Do szkoły na pewno
    wrócisz i jeszcze wielu rzeczy się nauczysz.
    Pozdrawiamy z Pociechą 🙂

    1. Duża jest i jeszcze urośnie, a ja tęsknię chwilami za tym krótkim czasem, gdy była taka malutka i można ją było wziąć na ręce. Do szkoły wrócimy na wiosnę, bo teraz już pogoda nie sprzyja długim treningom na dworze. Ślemy uściski, a dla Pociechy łapka od Tessy.

  3. Hej Tessa! Ty już naprawdę jesteś duża. Wyższa ode mnie! No ale Ty jesteś gończa a ja bigielka i ja więcej nie urosnę, a Ty na pewno jeszcze kilkanaście cm do góry. No i masz dłuższe nóżki. Cieszę się, że ten niedobry kaszel Ci przeszedł, że już jesteś zdrowa.😊 A przygody, jak widać, dalej masz, nawet jak nie wychodzisz na długo z domu. Ale u pana doktora to ja zawsze jestem grzeczna, nie hałasuję, nie kręcę się, pan doktor robi ze mną co chce. Taka jestem odważna.😊 Myślę, że i Ty dorośniesz do grzeczności. Trzymaj się zdrowo i nie rozrabiaj. Z psijacielskimi pozdrowieniami – Molcia, bigielka. Kocham Cię!🤗🐾💖💖💖☀️🍀

    1. Oj, tak. Tessa już jest wyższa od Moleńki i jeszcze urośnie. Gończy to duży pies 🙂 Właściwie to w samym gabinecie Tessa jest bardzo grzeczna, nudzi się za to, czekając na wizytę, ale mam nadzieję, że tych wizyt będzie jak najmniej, a jeśli już, to tylko profilaktycznych. Wega w lecznicy po prostu grzecznie i cierpliwie czekała, a ten maluszek się pewnie tej cierpliwości jeszcze nauczy. Pozdrawiamy serdecznie Moleńkę i Jej Państwa! Łapka od Tessy ❤️ ❤️ ❤️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.