Alfabet zen. D jak drobiazgi

d-jak-drobiazgi

Alfabet zen – subiektywna kartoteka osobistych kluczy,
otwierających mój prywatny skarbiec do pustki zen,
układana ze słów, dzięki którym podążam ścieżką wyzwolonej świadomości.

„Życie może się nam przytrafić.
Możemy bezwiednie dryfować po oceanie myśli i emocji.
Ale możemy również tworzyć swoje życie świadomie i celowo.
Dzisiaj wybieram radość.
Zamierzam doceniać najmniejsze drobiazgi i się nimi cieszyć.”
Agnieszka Maciąg

Wytęskniony czerwiec nadszedł. Połowa miesiąca już przeminęła, a ja chwilę temu nie potrafiłam jeszcze odnaleźć w nim wszystkich wymarzonych radości, o których pisałam wcześniej: Czerwcowe radości

Ostatnie dni spowiły szarym cieniem moją psyche, która stała się idealnym odbiciem aury. Zupełnie nie-czerwcowej aury, ponurej, smutnej i przygnębiającej.

Ale oto wróciło słońce, a ja zaczęłam dostrzegać w przestrzeni wokół siebie maleńkie atomy szczęścia. Detale. Bagatelki. Drobiazgi. 

Kawałek bawełnianego ręcznika skropiony olejkami i przypięty do wentylatora, dzięki czemu w domu unosi się orzeźwiający zapach mięty, eukaliptusa i rozmarynu.

Rozpylony wieczorem na pościel relaksujący spray z lawendą i leżący obok poduszek woreczek z suszonymi kwiatami. Woń, która otula błogością.

Masaż, choć bolesny i okrutny, bo fibromialgia nie znosi dotyku, ale osłodzony aromatem mieszanki olejków mających działanie przeciwbólowe i relaksujące. Tą miksturą i czystą lawendą pachną teraz moje wieczory.

Szklany dzbanek wypełniony wodą, z plastrem cytryny i świeżymi listami mięty, dźwięczący kostkami lodu, lekko oszroniony. Podczas gorących dni zawsze pod ręką.

Upolowane w Empiku notatniki w pięknych okładkach, z kartkami idealnymi do pisania piórem.

Letni róż na paznokciach zamiast krwistej czerwieni.

Mrożona kawa z roślinnym mlekiem, czasami osłodzona miodem.

Koszyczek aromatycznych truskawek i pachnące ich czerwienią palce.

Pies, leżący na lnianym prześcieradle, bo chłodniej, czujnie obserwujący każdy nasz ruch w kuchni.

Chłodna mgiełka z nawilżacza, półmrok w pokoju i zasunięte rolety, dzięki którym mieszkanie nie zamienia się każdego popołudnia w rozprażony piekarnik.

Książka odkrywająca przede mną na nowo tajniki aromaterapii i spisywane skrzętnie receptury mieszanek do wonnych mgiełek, olejków i perfum.

Spacer wczesnym rankiem po łące i radość, że Wega dzielnie i z chęcią dotrzymuje nam kroku.

Niespieszna lektura „Władcy Pierścieni” (który to już raz…) i seanse filmowe, na których wciąż wzruszam się, gdy podczas wędrówki przez Morię spada w otchłań Gandalf, gdy ginie skuszony wcześniej złą mocą pierścienia dumny Boromir i gdy w bitwie o Helmowy Jar żegna się z życiem jasnowłosy Haldir.

Ale nade wszystko wdzięczność, nieustająca, za wszystko – za śpiew ptaków, który każdego ranka dobiega z dworu, za mini ogródek na kuchennym parapecie, za proste życie bez przymusu must have i multitaskingu.

I jeszcze za spodnie do jogi, najprostszy t-shirt, adidasy, plecak, aparat i uważne chwytanie w obiektyw maleńkich chwil szczęścia.

Tych drobiazgów, z których składa się życie.

Katisha

Related Post

6 Replies to “Alfabet zen. D jak drobiazgi”

  1. W pełni (ale i w nowiu też!) podzielam opinie moich przedmówczyń! 🙂 A lektury Władcy to Ci zazdroszczę… Trzeba będzie do niej wkrótce powrócić!

    1. Rozbawiłeś mnie tym nowiem 😉 Dziękuję! Ja do “Władcy…” wracam parę razy w roku. Czasem czytam całość, czasem wyrywki, czasem film oglądam, ale uwielbiam tę opowieść i często wędruję z bohaterami po Śródziemiu.

    1. Takie bagatelki, niby nic nie znaczą, a potrafią zmienić codzienność i wnieść do niej trochę magii 🙂

  2. Jesteś CUDEM ❤
    Dziękuję Ci za każde Twoje słowo, które spod powieki wydobywa łzę oczyszczenia. Dziękuję za to, że pomagasz mi krok po kroku odkrywać siebie, że zauważam, jak wiele mnie jest w Tobie ☀

    1. Wzruszyłam się ogromnie, czytając Twoje słowa. Ja i cud – kiedyś nie dopuściłabym do siebie takiego komplementu. Dziś jestem w tym miejscu swej ścieżki życiowej, że potrafię podziękować za to, co mi dajesz i poczuć w sobie moc Twych słów. Co do łez, też mi popłynęły…
      Mocno ściskam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *