Blaski czerwca

blaski-czerwca

Czy są jakieś blaski czerwca tego roku, zastanawiałam się kilka dni temu.

Słoneczna aura nie rozproszyła jeszcze cieni, jakie rzucił na moją egzystencję kres życia Wegi. Wciąż tkwią przyczajone w kątach, wodząc przepastnymi oczami bez źrenic za mną, jakby czaiły się do ataku na moje jestestwo.

Staram się nie zwracać na nie uwagi.

Wychodzę z domu na słoneczną ulicę, gdzie już powoli zaczynają rozkwitać lipy.

Uśmiecham się, choć często jeszcze przez łzy, do wiszącego na ścianie ogromnego zdjęcia Wegi.

Kreślę plany pisania książki.

Codziennie układam w myślach ciąg słów: akceptuj – nie przywiązuj się – ufaj.

Ta wyliczanka pozwala mi zachować w miarę stabilną równowagę emocjonalną.

W kalendarzu pojawia się nagle połowa czerwca. Czas, płynący zbyt wolno czy zbyt szybko, nieustannie toczy się w przód. Już za chwilę letnie przesilenie.

W odmętach umysłu, w cieniach zagubiła się pierwsza połowa miesiąca.

Gdzie te blaski czerwca, na który zawsze tak bardzo czekam?

Rok temu w czerwcowych notatnikach tworzyłam listę małych radości i otwierałam szkatułkę z alfabetem zen.

Dziś myślę o tym, jak bardzo chciałabym wrócić do tych, minionych już, dni…

W niedzielne popołudnie idę na spacer ścieżką wokół jeziora Dąbie. Wzdłuż szutrowej wąskiej drogi szumią trzciny i wysokie trawy.

Z jednej strony marszczy się pod dotykiem wiatru tafla wody, z drugiej rozległe łąki, zarośnięte gęsto sitowiem, porosłe olchami, brzozami i wierzbami.

Dżungla sitowia i pnących się powojów.

Pomiędzy trzcinami, jak maleńkie słońca, złocą się pojedyncze irysy.

blaski-czerwca

Zatrzymuję się przy ukrytym wśród szuwarów niewielkim pomoście. Mikroskopijny skrawek piasku, pokruszone muszle, rozbijająca się o brzeg fala.

Chwilę obserwuję przepływające jachty.

Siadam na rozgrzanych deskach, wciągając głęboko w płuca lekko słoną bryzę.

Patrząc na roziskrzone lustro wody, myślę słowami Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej: Jezioro: szyba w iskier tysiące rozbita…

Kilkuminutowa kontemplacja.

Zmęczony czas przysiada obok na chwilę. 

Zjawiskowe błyski na wodzie, rajski śpiew ptaków, delikatny powiew wiatru. 

Nagle czuję w sercu spokój i pewność. Staję się jednością ze Wszechświatem. Moje wnętrze perfekcyjnie dostraja się do Pulsu Ziemi.

Yūgen, myślę. Świadomość, że jesteśmy maleńką drobiną Wszechświata, że jesteśmy jednocześnie mali i wielcy. Niezwykła więź z potęgą Kosmosu. Doznanie radości, spokoju i refleksja nad nieskończonym pięknem świata.

I jeszcze myśl, że 

“Nie ma i nie może być światła bez cienia,
a życie w pełnym blasku przedwcześnie by nas wypaliło.
Więc musimy czasem zapaść w cień, bylebyśmy zawsze wiedzieli,
że gdzieś jest światło i wędrowali wciąż ku niemu,
niestrudzenie, nawet wtedy, gdy jest daleko.”

Dorota Terakowska

Katisha

Posty powiązane

6 Replies to “Blaski czerwca”

  1. Bardzo poetyckie, spokojne, wyciszajace podsumowanie ostatniego czasu, w rytmie zen. Ciesz się pięknem ulotnych chwil szczęścia, spokoju, radości. Podążaj za życiodajnym światłem! Słonecznie Cię przytulam Kasieńko!🌞❤❤❤

    1. Ewuniu, bardzo Ci dziękuję za ten serdeczny komentarz. Mimo bólu, jaki pozostał po odejściu Wegusi, staram się dostrzegać wokół światło i za nim podążam, choć, przyznaję, bywa jeszcze chwilami tak bardzo trudno… Ściskam Cię mocno!!!

  2. Mamy połowę już czerwca, a ja totalnie tego nie czuję… Nijak! Dziwne lata, kiepskie lata. Covidowe. One się skończą, zapewne nie teraz, ani jeszcze za rok – ale skończą się na pewno. Acz, czy potem świat co nieco choć zwolni? Trzeba się jeszcze mocniej starać, coby złapać te ulotne chwile spokoju i radości. Ja za bardzo nie wiem co się dzieje wokół mnie, po prostu próbuję przetrwać. Może na urlopie dopiero dojdę do siebie, jako tako!

    Zatem jedno co wciąż się nie zmienia, to: byle do piątku, byle do wypłaty i byle do urlopu! 🙂

    1. Urlop, choć częściowo, mam nadzieję, spędzisz w naszym towarzystwie. Ponadto wciąż aktualna nasz wspólna wyprawa do Słowenii, za jakiś czas, rzecz jasna. Ale żyjmy nadzieją i wiarą, że marzenia się spełnią! Ulotne chwile szczęścia łapię codziennie. Pomagają żyć i otwierać się na nową, lepszą przyszłość. Pięknej drugiej połowy miesiąca!

Comments are closed.