Czerwcowe chwile

czerwcowe-chwile

Czerwcowe chwile uciekają w przeszłość.

Pierwszy z triady moich ukochanych letnich miesięcy zmierza ku końcowi.

Rok temu, kiedy zabrakło Wegi, zastanawiałam się, czy czerwiec ma jakieś blaski

Co przyniósł mi w tym roku?

– miłą wizytę serdecznego Przyjaciela, wspólny rejs po Odrze i jeziorze Dąbie oraz uroczy wieczór nad Miedwiem, przybrany w niezwykłe kolory słońca, kryjącego się za linię horyzontu, a potem noc, z wciąż jeszcze daleko jaśniejącym na zachodzie niebie, ze starymi przebojami słuchanymi w samochodzie i odkrytym przypadkowo kamiennym mostkiem z 1872 roku na krańcach zagubionej wśród pól drogi (wrócimy tam znowu następnym razem!)

– świadomość, w jakim stanie jest moje ciało i co dzieje się w mojej głowie, płucach, brzuchu, żyłach, krwi…

– wiedzę, że z wiekiem człowiek zaczyna w końcu kierować się wygodą i nieunikniony jest przegląd garderoby – zmiana w postaci oczyszczenia półek z szykownych, acz nie do końca wygodnych butów staje się wręcz początkiem nowego życia

– odzyskanie poczucia sprawczości w związku z wylogowaniem się z Facebooka, a co za tym idzie

– poszerzenie przestrzeni – ileż cennych minut zyskuję każdego dnia, gdy nie scrolluję tablicy na Fejsie, lecz mogę zająć się czymś o wiele bardziej wartościowym

W czerwcu zaczęłam swą przygodę z psychobiologią.

Robię notatki z wykładów, nie przestając się dziwić, jak mocno emocje związane są z naszym ciałem i jak bardzo potrafią przełożyć się przeróżne dolegliwości.

Skąd wzięła się moja choroba kolan i co do tego mają emocje, wytłumaczyła mi klarownie właśnie psychobiologia.

Czerwiec stał się też dla mnie miesiącem, w którym mocno zacieśniłam więzy z niezwykle mi bliskimi Przyjaciółkami.

Z Nelly i Agnieszką prowadzimy rozmowy, mające dla mnie rangę najpiękniejszej terapii.

Ileż w nich osobistych zwierzeń, ileż emocji, które zamknięte gdzieś głęboko, nagle wypływają na powierzchnię i zostają gruntownie oczyszczone.

Analizujemy sny, roztrząsamy kwestie związane z bogactwem i obfitością, dzielimy się radościami i smutkami.

I słuchamy siebie.

Tak po prostu.

Spędzając ze sobą dobre czerwcowe chwile.

Bez oceniania. Bez presji.

Z otwartym sercem i umysłem. Z zaufaniem. Ze zrozumieniem.

Nie ma znaczenia, że w przestrzeni fizycznej są daleko.

Wciąż ufam, że dane nam będzie spotkać się kiedyś wspólnie w miejscu, które tworzy dla mnie Wszechświat w zgodzie z kreacją na mojej mapie marzeń.

Kończący się czerwiec to finalizacja mojego pierwszego projektu – tomiku haiku, który przygotowuję powoli do wysłania do wydawnictwa.

Czerwiec to też pożegnanie.

Pióro, ukochany Parker Sonnet, służący mi z ogromnym oddaniem od lat, którym napisałam wszystkie dotychczasowe haiku, zdecydowało, że czas na spoczynek.

Wczoraj rozpakowałam nowego Parkera, ten sam model, lecz inny kolor.

Przywiązanie, ale też zmiana.

Nowe projekty i nowe wyzwania.

czerwcowe-chwile

Czerwiec żegna się ze mną powoli. Za pasem lipiec i długie wakacje.

wakacyjny luz
miasto pulsuje w rytmie
lamp stroboskopów

Ale jeszcze chwilę zatrzymam się w ciszy czerwca. Może w jego ostatnich chwilach zobaczę, jak

letnim wieczorem
hotaru zapalają
swe latarenki

Dziękuję Ci, czerwcu.

Katisha

Posty powiązane

6 Replies to “Czerwcowe chwile”

  1. Szkoda, że Cię już nie ma na Fb. Nawet nie wiem, kiedy zniknęłaś, bo w czerwcu też mnie nie było.
    Ale ja wracam. Lubię oglądać to, co inni mają do powiedzenia i wbrew pozorom są to ciekawe rzeczy, ciekawi ludzie. Często służą mi do tworzenia moich bohaterów. Tak więc dla mnie czas na Fb. nie jest straconym czasem.
    Ciekawa jestem tej psychobiologii. Czy już sobie dzięki niej wyjaśniłaś powody migreny, a może znalazłaś na nią sposób?
    Czerwiec to najpiękniejszy miesiąc roku i trwa zbyt krótko.

    1. Dziękuję Ci, Aniu, za komentarz. Zniknęłam z FB, choć nie na zawsze, ale teraz potrzebna mi inna przestrzeń. Na migrenę sposobu na razie nie znalazłam, za kilka dni mam wizytę u lekarza. Co do psychobiologii, to fascynująca wiedza, szczególnie dla mnie, jako że kiedyś mocno interesowałam się biologią.
      Pozdrawiam Cię serdecznie!

  2. Kasiu, tak pięknie opisałaś ten miesiąc.
    Bez spektakularnych wydarzeń, ale za to najbliższych, dobrych, znaczących.
    Może napiszesz coś więcej o psychobiologii.
    Pięknego lipca Ci życzę 🙂

    1. Dziękuję, Moniś. Tobie również życzę pięknego lipca i mam nadzieję, że jeszcze wrócisz do pisania na swoim blogu. Zaglądam tam czasami z nadzieją…
      O psychobiologii napiszę Ci na priv. Uściski!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.