Diariusz roku 2019

diariusz-roku-2019

STYCZEŃ – NIEPEWNOŚĆ

Koniec grudnia 2017 roku przynosi chorobę ukochanej Wegi.

Próby postawienia diagnozy trwają cały styczeń.

Codzienne wizyty w pobliskiej lecznicy nie przynoszą efektów, stan się pogarsza.

Lekarze podejrzewają udar.

LUTY – DIAGNOZA: WYROK

                    Obraz MRI

Znajduję specjalistę neurologa, błyskawicznie umawiam wizytę.

Badanie neurologiczne zapamiętam do końca życia… Sądziłam, że Wega umiera w gabinecie.

Dostajemy skierowanie na rezonans magnetyczny, który trzeba pilnie wykonać.

4 lutego wyjeżdżamy z chorą suczką do Wrocławia na badanie. 

Po tygodniu przychodzą wyniki badania: nowotwór móżdżku, najprawdopodobniej glejak.

Neurolog: operacja niewskazana ze względu na umiejscowienie. 

Onkolog: zalecana chemioterapia i leczenie paliatywne.

Po raz pierwszy słyszymy też o radioterapii, ale olbrzymi koszt (ponad 6 tys. euro) jest poza naszym zasięgiem.

Wega dostaje pierwszą dawkę chemii, która rujnuje jej wątrobę. Morfologia fatalna.

MARZEC – NADZIEJA

                    Wega podczas zabiegu radioterapii, Postojna, Słowenia

Szukam w internecie informacji o radioterapii.

Nawiązuję też kontakt z osobami, których psy takie leczenie przeszły. 

Wysyłam wyniki badań do kliniki profesora Janosa Butinara w Słowenii.

Odpowiedź przychodzi tego samego dnia: proszę przyjeżdżać, potrzebnych jest 20 cykli radioterapii.

Decyzja o podjęciu walki zostaje podjęta.

Zaciągamy kolejny kredyt, by podarować ukochanej suni choć kilka miesięcy życia.

Rzucamy wszystko na jedną szalę.

Paszport dla psa, ostatnie wymagane badania, koszty wciąż rosną, ale nic nie jest ważne.

18 marca Wega rozpoczyna miesięczną radioterapię w Słowenii. 

KWIECIEŃ – MOJA ŚCIEŻKA – POWRÓT

                    Wega po radioterapii podczas jazdy na spacer do Rakov Skocjan, Słowenia

Miesiąc w klinice mija szybko.

Powoli widać pierwsze efekty naświetlań – Wega zaczyna znów chodzić na spacery. 

W wolnym czasie poznajemy okolice Postojnej.

Ujmuje nas swym surowym pięknem przyroda Słowenii.

W pełnym magii parku krajobrazowym Rakov Skocjan odkrywam swoje powołanie – fotografię.

                    Veliki Naravni Most, Rakov Skocjan, Słowenia

12 kwietnia Wega otrzymuje ostatnią dawkę promieniowania.

Żegnamy serdecznych pracowników kliniki: profesora, jego żonę, lekarzy, pielęgniarki.

13 kwietnia wracamy do Polski.

MAJ – EFEKTY

Międzywodzie

3 maja Wega świętuje swoje 11 urodziny.

Dostała w prezencie nowe życie.

Czuje się doskonale, choć wciąż otrzymuje sterydy i jest pod ścisłą kontrolą neurologa.

Wyniki badań powoli się poprawiają, a my jesteśmy szczęśliwi.

CZERWIEC – PRÓBY

                    kwiaty żarnowca, Puszcza Wkrzańska, Szczecin

Podejmuję pierwsze nieśmiałe próby fotografowania lustrzanką.

Ogrom ustawień aparatu mnie przeraża.

Postanawiam sobie, że będę robić zdjęcia tylko w trybie automatycznym.

Na każdy spacer staram się brać aparat.

LIPIEC – RADOŚĆ

                    przed badaniem kontrolnym MRI, Wrocław

                     Jasne Błonia, Szczecin

12 lipca mijają trzy miesiące od zakończenia radioterapii.

Zgodnie z zaleceniami wykonujemy kontrolne badanie.

19 lipca we Wrocławiu pełni napięcia czekamy, co pokaże nam rezonans?

22 lipca kontrolna wizyta u neurologa: GUZ SIĘ ZMNIEJSZYŁ. JEST REMISJA!

Nie mam słów, by wyrazić radość, wdzięczność i podziękowania za dobroć, którą dostałam od wielu osób, czasami zupełnie mi nieznanych.

Leki sterydowe zostają odstawione.

Wega wraca do zdrowia.

SIERPIEŃ – PROJEKT: BLOG


                    projekt logotypu: Andrzej Skorczyński

Esencja Zen – projekt, którego szkice zaczęłam kreślić w Słowenii – powoli nabiera kształtów.

20 sierpnia w internecie ukazuje się pierwszy post na moim blogu.

Biorę udział w wydarzeniu „Odłączeni” i na 30 minut pogrążam się w podziemiach Puszczy Bukowej w absolutnej ciszy i ciemności.

Wrażenia są nie do opisania!

WRZESIEŃ – TRYB PRESELEKCJI

                    wschód słońca, Kołobrzeg

Uczę się wciąż fotografii w teorii. Blogi, YouTube, artykuły. Czytam, notuję.

Wszystko wydaje się proste, ale gdy biorę aparat do ręki, poddaję się.

Jednak koniec września przynosi efekty – pierwsze próby fotografowania w trybie preselekcji przysłony.

Kończę pisanie opowiadania „Upiorna maskarada”, które będzie częścią zbioru „Makabreski”.

PAŹDZIERNIK – TRYB MNUALNY – POWROTY: ROCZNICA

                    sztuczna grota w Puszczy Bukowej, ul. Grabowa, Szczecin

Mija rok od czasu, gdy po wielu latach nieobecności, powróciłam do Szczecina.

Teraz patrzę na to miasto innymi oczami.

Odkrywam tajemnicze miejsca, przewracam karty historii.

Nikon staje się nieodłącznym towarzyszem spacerów.

Nie wiem, kiedy przełączam się nagle w tryb „M”, uświadamiając sobie, jakie to proste i piękne…

LISTOPAD – DZIEŃ Z NIKONEM

                    wybieg dla psów, ul. Kopalniana, Szczecin

Na blogu pojawia się pierwszy wpis z nowej serii „Dzień z Nikonem”, potem kolejne i następne.

W planach powoli krystalizują się pomysły na przyszły rok. 

Wega jest zdrowa i szczęśliwa.

Dzielnie towarzyszy nam w codziennych spacerach.

Widok tego pełnego radości psiaka jest potwierdzeniem słuszności decyzji, jaką podjęliśmy w marcu.

GRUDZIEŃ – WDZIĘCZNOŚĆ

Podsumowując miniony rok, mimo trudnych przeżyć, czuję wdzięczność.

Za każdą chwilę życia, za wsparcie bliskich osób, za przyjaciół, na których mogę liczyć…

Dziękuję za lekcję, którą odebrałam od losu w tym roku.

Zaprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem i odkryła nowe perspektywy na ścieżce istnienia.

I dziękuję zen, który pomógł mi zrozumieć…

Katisha

Related Post

10 Replies to “Diariusz roku 2019”

    1. Dziękuję, Oleńko 🙂 Uściski odwzajemniamy i dziękujemy za Wasze wielokrotne wsparcie Wegusi. Jej życie to nasz wspólny sukces!

  1. Wiele przeżyć! Wiele mi nieobcych! 😉 A widok brykającej Wegi – bezcenny! Olbrzymi szacunek dla Was za to!

    1. Ten obraz Wegi, o którym wspominasz, to także Twoja zasługa, bo dołożyłeś swoje cegiełki i jesteśmy Ci za to ogromnie wdzięczni, nasz Przyjacielu 🙂 i bratnia Duszo!

    1. Dziękuję, Aniu 🙂 Trudności piętrzyły się przed nami, ale walczyliśmy z nimi, choć było naprawdę ciężko. Jednak najważniejsze, że się nam udało. Uściski dla Ciebie i łapka dla Pociechy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *