Dzienniki słoweńskie. Wypisy.

dzienniki-slowenskie-wypisy

Dzienniki słoweńskie. Wypisy.

15 marca 2021 roku

Dziś mijają dwa lata. Dwa kolejne cenne lata życia naszej Wegi.

O walce z jej ciężką chorobą pisałam w tekście Rok minął.

Wspominam dzisiaj dzień, w którym usłyszeliśmy diagnozę – rak mózgu –  i zawalił się nam świat.

Pamiętam chwilę, gdy lekarz weterynarii oświadczył mi, że w tym wypadku wskazana jest jedynie eutanazja.

I pamiętam drogę do domu, gdy szłam w przeciwsłonecznych okularach, spod których po policzkach lały mi się strumienie łez…

Przypominam sobie gorączkowe poszukiwania specjalisty neurologa i pierwszą wizytę u naszego wspaniałego Pana Doktora Marcina, a później u onkologa, Pani Doktor Barbary.

Wtedy po raz pierwszy zaświtała nadzieja, że to jeszcze nie koniec.

Myślę o determinacji, z jaką podjęliśmy walkę, gdy ze słoweńskiej kliniki dostałam wiadomość, żeby przyjeżdżać, bo jest szansa na leczenie.

Mam w pamięci spisaną listę ważnych zadań, które trzeba było spełnić i wykonać przed podróżą.

Dwa lata temu o tej porze kończyliśmy pakowanie.

Dwa lata temu po południu byliśmy z Wegą na ostatniej wizycie u Doktora Marcina.

Wega dostała leki przed daleką podróżą.

Zostawiliśmy klucze do mieszkania u sąsiadów. 

Przed nami zarysowała się perspektywa miesięcznej nieobecności w kraju.

Wyjechaliśmy ze Szczecina w nocy. Dokładnie o godzinie 2.09.

Przed maską samochodu rozwijała się czarna wstęga autostrady.

Pies, otulony kocem, spał na tylnym siedzeniu.

My, z duszami na ramionach, atlasem samochodowym Europy i dokładnie rozpisaną trasą, jechaliśmy po nadzieję.

Kolejne kilometry nawijane na licznik. 

Dzień przerwy na drugim krańcu Polski u Rodziców.

I już znowu w dalszą podróż.

Przekraczane granice bez granic. Czechy. Austria. 

Postoje na parkingach.

Wreszcie upragniona granica słoweńska.

dzienniki-slowenskie-wypisy

I cel podróży – klinka w Postojnej.

dzienniki-slowenskie-wypisy

Pierwsza część planu zrealizowana.

Teraz jeszcze oczekiwanie na badania i ostateczną kwalifikację do leczenia.

I ogromna radość, gdy po tomografii Pan Profesor oznajmia, że Wega zaczyna radioterapię.

Przed nami dwadzieścia cykli naświetlań.

dzienniki-slowenskie-wypisy

Ogolona główka i oznaczone krzyżykiem miejsce naświetlania jeszcze długo będzie nam przypominać o przebytej drodze Wegi do zdrowia.

Codzienne naświetlania odbywają się najczęściej rano.

dzienniki-slowenskie-wypisy

W weekendy zwiedzamy okolicę.

Odkrywamy któregoś dnia całkiem blisko przepiękne miejsce – rezerwat Rakov Śkocjan. 

dzienniki-slowenskie-wypisy

Zamieściłam na blogu dwie fotorelacje stamtąd: Rakov Škocjan. Część 1 Rakov Škocjan. Część 2.

Jestem zafascynowana słoweńską surową przyrodą. Wtedy jeszcze nie wiem, że Rakov Škocjan stanie się matką chrzestną mojej nowej pasji, fotografii.

Leczenie trwa, a my poznajemy Słowenię.

dzienniki-slowenskie-wypisy

W końcu nadchodzi dzień, gdy Wega po raz ostatni dostaje dawkę promieni, które podarowały jej nowe życie.

dzienniki-slowenskie-wypisy

Betalov Spodmol, Veliki Otok

dzienniki-slowenskie-wypisy

Izola

dzienniki-slowenskie-wypisy

Predjamski Grad,Predjama

dzienniki-slowenskie-wypisy

Ruiny cerkwi św. Andrzeja, Veliki Otok

dzienniki-slowenskie-wypisy

wieża Ravbar, Planina

dzienniki-slowenskie-wypisy

jezioro Bled

Pożegnanie z personelem kliniki jest wzruszające. Ściskamy się mocno. Dziękujemy. Wręczamy bukiety kwiatów i paczki słodyczy.

Dostajemy od Profesorostwa butelkę wspaniałej oliwy i wielki słój pysznego miodu. Oraz mnóstwo ciepłych słów na drogę powrotną.

W sobotę, 13 kwietnia 2019 roku opuszczamy piękną, gościnną Słowenię.

Tęsknię za nią stale.

To magiczne miejsce na ziemi, do którego pragnę powrócić.

dzienniki-slowenskie-wypisy

Wega wiezie ze sobą obumierającego glejaka, a my – nadzieję w sercach, że będzie nam dane jeszcze przez jakiś czas cieszyć się jej obecnością w naszym życiu.

Dziś mijają dwa lata od dnia, w którym ruszyliśmy po nowe życie dla Wegi. 

Czasami wertuję dzienniki słoweńskie, by jeszcze raz uświadomić sobie, że nasza determinacja i walka miały sens.

dzienniki-slowenskie-wypisy

Każdego dnia jestem wdzięczna i codziennie uświadamiam sobie, co jest ważne w życiu.

Każdego dnia dziękuję…

Katisha

Related Post

8 Replies to “Dzienniki słoweńskie. Wypisy.”

  1. Spojrzenie w duże wdzięczne psie oczy, dotyk ciepłego futra, gdy dłoń wolno po nim sunie, lekka wibracja pod palcami i czujesz pulsowanie krwi w rytmie uderzeń serca. Ile to człowiekowi siły i ciepła daje taki kontakt ze zwierzęciem! Ostatnio rozmyślałam nad tym, jaką gigantyczną robotę robią koty towarzyszące samotnym, często już starym kobietom, o których zapomniały rodziny. Ściskam Was, Kasiu, a Wegę podrapcie ode mnie za uchem. 🙂

    1. Pięknie napisałaś, Mag, o kontakcie z futrzastym przyjacielem! Tak, taki czworonożny towarzysz często bywa jedynym towarzyszem życia wielu osób. Wega dziękuję za podrapanie!

  2. Ile ona przeszła. Jak bardzo silni musieliście być. Najpiękniejsza jest świadomość, że podjęte decyzje zaowocowały życiem. Pieknym życiem Wegi u Waszego boku. Macie wspaniałą towarzyszkę, a o na ma wspaniałych opiekunów. 💙

    1. Dziękuję, Monia! Wega przeszła rzeczywiście wiele, do każdego zabiegu radioterapii była usypiana i intubowana, przeszła masę badań i sporo wycierpiała, ale wszystko to zakończyło się dla nas ogromnym sukcesem – jej życiem. Bardzo ją kochamy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *