Emocje grudnia A.D. 2020

emocje-grudnia-2020

Grudzień, ostatni miesiąc roku, zwykle kojarzył mi się z entuzjastycznym oczekiwaniem na świąteczny okres. Lubiłam tworzyć listy potraw i ciast. Przeglądałam przepisy, sporządzając spisy zakupów. Słuchałam świątecznych piosenek.

Powoli przyzwyczajałam się też do braku śniegu za oknem, rekompensując sobie jego deficyt zdjęciami z klimatem bożonarodzeniowym i wspomnieniami czasów dzieciństwa i młodości, gdy mróz skrzypiał pod butami, a tańczące śnieżynki wirowały w przestrzeni.

Dziś nie czuję radosnych emocji, myśląc o nadchodzących świętach. Wiem, że spędzę je z daleka od rodziny. Koronawirus nie dał nam szansy na spotkanie w tym szczególnym czasie.

W moim mieście nie będzie w tym roku świątecznego jarmarku z wiedeńską karuzelą i gorącymi pączkami. Nie będzie zimowego kina z leżakami, kocami i buzującymi ogniem nagrzewnicami. I nie będzie nastrojowych spacerów po Alei Kwiatowej pod rozświetlonymi drzewami wśród podekscytowanych tłumów. 

Wypada mi się jednak cieszyć, że zbliżające się święta nie będą przypominać klimatem tych z Oranu.

„Boże Narodzenie w tym roku było raczej świętem Piekła niż Ewangelii.
Puste i ciemne sklepy, sztuczna czekolada albo puste pudełka na wystawach, tramwaje zapełnione posępnymi postaciami,
nic nie przypominało dawnych Gwiazdek.”
Albert Camus, “Dżuma”

Staram się, zgodnie z duchem zen, nie poddawać rozpaczy ani smutkowi i zachować nadzieję, choć, nie ukrywam, jest to trudne.

„W sercach wszystkich było tylko miejsce na bardzo starą i bardzo posępną nadzieję, tę właśnie, która nie pozwala ludziom poddać się śmierci i nie jest niczym innym,
jak upieraniem się przy życiu.”
Albert Camus, “Dżuma”

Wszelkie porządki – w świecie realnym i wirtualnym – mam za sobą.

Kalendarz na nadchodzący rok już przygotowałam, wpisując do niego ważne wydarzenia.

Całą energię będę mogła zatem poświęcić na oczyszczenie umysłu z ostatnich warstw bolesnej przeszłości.

Czy się uda, przekonam się niedługo. 

W grudniu zatrzymam się, by spojrzeć wstecz.

Podsumuję mijający rok, przypomnę sobie, co mi podarował, co zabrał, co uświadomił.

Pomyślę o upływającym czasie, zanotuję swe refleksje.

Przeanalizuję plany, zagłębię się w marzenia.

I obiecam sobie, że już nie będę trwonić czasu na rozmyślanie, którą ścieżką powołania iść.

Po prostu pójdę przed siebie.

„Nie ma drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą…”
Budda

Katisha

Related Post

8 Replies to “Emocje grudnia A.D. 2020”

  1. Gdy odwiedzam swoją mamę (88), nadaremnie próbuję zwrócić jej uwagę na rzeczy z przyszłości. Ona cała zanurzyła się w przeszłości i już przed siebie chyba nawet nie umie patrzeć. A przecież patrzenie w przód daje człowiekowi nadzieję, a tym samym siłę. Obyś zawsze spoglądała główne przed siebie. Wydaje mi się, że to naprawdę ważne.

    1. Wiesz, Mag, na podstawie własnego doświadczenia sądzę, że patrzenie w przyszłość lub skupianie się na teraźniejszości, wymaga ogromnych pokładów siły wewnętrznej. Sama jeszcze nie tak dawno wciąż wracałam do przeszłości, rozpamiętywałam ją, analizowałam błędy i przeklinałam podjęte decyzje. Dopiero gdy zaczął na mnie spływać spokój medytacji zen, znalazłam w sobie dość siły, by zamknąć traumatyczną przeszłość. Niektórzy tego nie potrafią. Czasami wolą też w przeszłości, bo była ona pięknym i jasnym punktem ich życia. Myślę, że powracanie do przeszłości nie jest złe, ale we wszystkim starajmy się znaleźć równowagę. I tego sobie nawzajem życzmy! Ściskam Cię mocno!

  2. Rok, który uczy nas znajdywania szczęścia w sobie bez opierania się na tym, co na zewnątrz.
    Minie i będziemy mocniejsi. Taką mam nadzieję 🙂

    1. Mam nadzieję, Aniu, że właśnie tak będzie. Pięknie to ujęłaś – znajdowanie szczęścia w sobie bez opierania się na tym, co na zewnątrz. Szukajmy szczęścia w sobie, bo ono zawsze w nas jest. Musimy tylko nauczyć się je odnajdywać. Uściski!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *