Grudzień, Geminidy i Ohara Koson.

grudzien

Grudzień, w którym czuję niesamowitą magię przestrzeni, jaka mnie otacza, nagle w połowie przeminął.

Poświęciłam ostatnio mnóstwo czasu na wiele spraw związanych, między innymi, z reorganizacją strony blogowej, dłuższą chwilę zatrzymałam się w biegu życia, by pochylić się z troską nad swoim sercem i oto uświadomiłam sobie, że najwyższy czas zacząć cieszyć się grudniową atmosferą, jedyną taką w całym roku.

Niepowtarzalną i zaczarowaną.

Grudzień kocham za oczekiwanie.

Za długie popołudnia, z szarą godziną za oknem i ciepłym blaskiem lampy w kuchni, w której pieką się pierniki.

Za skrzące się delikatnie światełka na maleńkiej choince w pokoju.

Za czystą biel śniegu, wytworną i minimalistyczną.

I za miejskie iluminacje na ulicach.

Mój grudzień to palące się w lampionach świece i słuchana z radością lista świątecznych piosenek.

To gorąca herbata, którą delektuję się podczas zimowych wędrówek w lesie i otulanie ciepłym szalem.

To także wieczorne wypady na Jasne Błonia i do Parku Kasprowicza i spacery alejami bezlistnych platanów, gorąca czekolada kupowana w Cafe Rower, lepkie od lukru cinnamonki z kawiarni i chrzęst zmrożonego śniegu pod butami.

Grudzień to cisza.

Wytchnienie i odpoczynek przed eksplozją wiosny, nieśpieszną radością lata i dojrzałością jesieni.

W tej ciszy krystalizują się moje intencje i kreślą w myślach nieśmiałe plany, związane z blogiem, pisaniem i fotografią.

Grudniowa cisza podsunęła mi zamysł urzeczywistnienia marzenia o japońskich akcentach w wystroju mieszkania. Futon, zafu, czarka do herbaty, minimalistyczna prostota towarzyszą mi już na co dzień.

Po kilku dniach poszukiwań inspiracji ostatecznie podjęłam decyzję. Zamierzam podarować sobie cykl reprodukcji pięknych drzeworytów, których autorem jest Ohara Koson.

Emocjonalnie mocno przemówiły do mnie jego dzieła, których leitmotivem jest księżyc.

grudzien

Ohara Koson, Moon and Blue Flowers, źródło zdjęcia: wikiart

Tegoroczny grudzień poświęciłam częściowo pracy nad swoją stroną. Zniknęła część tekstów oraz cała kategoria “Szkiców flanerskich”. Ujednoliciła się szata graficzna. Wiele czasu pochłonęło uporządkowanie całości pod kątem SEO.

Blog, miejsce, któremu oddaję cząstkę siebie, stał się koherentny.

Pojawi się na nim niedługo jeszcze jedna zakładka, w której zaprezentuję pisane do szuflady haiku.

To ukochana przeze mnie niezmiennie od kilku lat forma poetycka, związana z Japonią, minimalizmem i zen.

Odważyłam się zaprezentować część z nich w autorskim kalendarzu na 2022 rok.

Wierząc mocno w synchroniczność, przeglądałam ostatnio w sklepie terminarze i w moje ręce wpadła niezwykła perełka z wydawnictwa Zielona Sowa.

Otworzyłam go na stronie poświęconej… haiku.

grudzien

Przykładowe strony tego pięknego kalendarza, można zobaczyć na stronie wydawnictwa: kalendarz japoński.

A ja tymczasem włączę zaraz świąteczną listę przebojów i rozgrzeję piekarnik, by upiec ulubiony piernik według przepisu Babci. 

Jutro wieczorem zapakuję do samochodu Tessę, kubek termiczny z gorącą herbatą i pudełko z kawałkami ciasta.

Pojadę za miasto, w miejsce, gdzie rok temu uczestniczyłam w spektaklu spadających gwiazd.

Mroźne zimowe niebo o barwie granatowej czerni wypełni się deszczem Geminidów, rojem meteorów powstałym w wyniku rozpadu planetoidy Phaethon.

grudniowy wieczór –
wśród atomów eteru
błysk geminidów

Wyślę w kosmos marzenie: niech na Ziemi dzieje się dobro…

Katisha

Posty powiązane

6 Replies to “Grudzień, Geminidy i Ohara Koson.”

  1. Tak się sennie, cicho, ciepło i bezpiecznie robi, kiedy czytam Twoje przemyślenia.
    Lubię zimę w bieli, rozlaną po polach, nieskażoną, otoczoną mrozkiem. I ten grudniowy czas lubię, podobnie jak Ty 🙂
    Dobra i ciepła Ci życzę 💙

    1. Monia, dziękuję za Twoje odwiedziny. Cieszę się, że te refleksje dają Ci poczucie ciepła i bezpieczeństwa. Dobroci dla Ciebie, Bratnia Duszo 💙

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.