Inna wiosna

inna-wiosna

Wiosna w 2019 roku, cała w barwach radości i nadziei, była – jakże inna – od tej, która dziś budzi się za oknem do życia.

Wtedy była taka:

“Nawet i mój cień
promienieje radością
w ten wiosny ranek.”
Issa Kobayashi

Wega, skazana przez raka na śmierć, po miesięcznej radioterapii w Słowenii, dostała szansę na drugie życie.

Jej jedenaste urodziny świętowaliśmy w Międzywodziu na plaży, szczęśliwi i rozradowani.

Wiosną 2019 roku odkryłam w Słowenii swoje powołanie – fotografię. Skrystalizował się też całkowicie w moim umyśle plan pisania na blogu. Założyłam stronę “Esencja zen”, przekształconą później na tę obecną, prowadzoną pod własnym nazwiskiem.

Kupiłam aparat i zaczęłam uczyć się trudnej sztuki fotografii.

Wiosna 2019 roku była czasem szczęścia, ale koło życia toczy się wciąż naprzód:

“Krótka drzemka
Budzę się,
Wiosna minęła.”
Buson Yosa

Szczęście i radość zmieniły barwy.

W 2020 roku wiosna przybrała kolory refleksji i kontemplacji. Z jej początkiem pojawiły się u mnie zmiany.

A później na świecie zaczął rozprzestrzeniać się COVD-19 i moje myśli podążyły jeszcze szybciej ku rozważaniom o sensie życia. 

Mocniej zarysowała się w umyśle koncepcja osobistego klasztoru zen.

Coraz głębiej wchodziłam w sferę duchowości. Uczyłam się zachłannie życia teraźniejszością i starałam się zatrzymywać każdą daną mi chwilę, celebrując ją i ciesząc się każdym darem od losu.

Wiosna 2020 roku nauczyła mnie, jak odnaleźć w życiu szczęście.

Ale sansary nie sposób zatrzymać nawet na ułamek sekundy:

“Jesień ku zimie, zima ku wiośnie,
Wiosna do lata, lato do jesieni –
Toczy się rok – i my się zmieniamy

Ruchem tak szybkim, że niezauważalnym.”
Dinah Mulock Craik

W lutym kreśliłam sobie, jeszcze w miarę beztrosko, wiosenne scenariusze.

Aż nadeszła wiosna 2021 roku i przybrała na początku odcienie choroby, lęku, niepewności.

Marzec ofiarował mi koronę, której nigdy nie pragnęłam. 

Kwiecień niesie ze sobą niepewność i obawę o życie Wegi, która powolutku zaczyna zmierzać w stronę Tęczowego Mostu. Pojawiają się nowe dolegliwości, zwiększamy dawki leków.

Konfrontuję się z lękiem. Nadsłuchuję, czy w nocy sunia oddycha. Szukam w jej oczach wskazówek, pytam, czy cierpi. Jestem w stałym kontakcie z lekarzem. Wkrótce czeka nas wizyta i badania. I trudna rozmowa o psiej starości, ciężkiej chorobie, która zaczyna prawdopodobnie powracać i o eutanazji.

Wiosna 2021 roku uczy mnie pokory. Daruje mi kolejne doświadczenia, z którymi muszę się mierzyć. Przypomina o wdzięczności za każdy dzień życia i o codziennym podziękowaniu za każdy dar – także za dar zmysłów smaku i węchu oraz możliwość samodzielnego oddychania.

Ale wiosna 2021 roku jest też porą mojego otwarcia się na głos intuicji i serca. To czas intensywnej pracy duchowej. To moment, w którym pojawia się mój nauczyciel duchowy, a ja dostrzegam sens w powiedzeniu, że kiedy uczeń jest gotowy, pojawia się mistrz.

Wiosna w tym roku wciąż jest jeszcze dość chłodna. Siadając do moich codziennych medytacji, zawijam się więc w swój ciepły tybetański szal.

Stawiam na stoliku, obok świeczki, ciepłą wodę do picia. Czasami też kawę z mlekiem owsianym w ulubionej kruchej porcelanowej filiżance.

Zapisuję codzienne wskazówki anielskich kart w swoim dzienniku intuicji. Piszę listy dziękczynne. Oczyszczam przestrzeń. Odcinam przeszłość i ciężkie emocje.

W ten weekend każdy zakamarek mieszkania został wyczyszczony. Nastąpiło ostateczne pożegnanie z kilkoma rzeczami, między innymi z piękną czarną wąską spódnicą, leżącą od lat w pudle i ukochanymi butami włoskimi na wysokiej szpilce.

Spojrzałam w przeszłość. Zobaczyłam siebie kiedyś i dziś. I zrozumiałam, że teraz na mojej ścieżce nie ma już miejsca na pewne rzeczy, emocje, zachowania czy… osoby.

Zamknęłam więc ostatecznie tamte rozdziały swojej historii.

Wiosna 2021 roku jest inna. Kryje w sobie przedziwną dwoistość: z jednej strony rozkwitająca pięknie duchowość, z drugiej – całkowicie niebuddyjskie przywiązanie, będące źródłem emocjonalnego cierpienia i wymagające ode mnie ogromnej pracy.

To właśnie jest zadanie, nad którym muszę się pochylić, by wiosną w roku 2022 móc sobie powiedzieć:

“W mojej chacie tej wiosny
Nie ma nic,
Jest wszystko.”
Sodo Yamaguchi

 

Katisha

Related Post

6 Replies to “Inna wiosna”

  1. Kasiu, pięknie dzielisz się swoimi duchowymi wiosnami. Przygotowujesz się do podjęcia ostatecznej i niezwykle trudnej decyzji. Patrz w oczy Wedze głęboko. Ona wie, jak bardzo ją kochasz.
    Każdy z nas zamyka za sobą pewne drzwi, aby otworzyć nowe. Szpilki i spódnica to tylko symbole tego, co minęło.
    Duchowość Twoja jest piękna.

    1. Aniu, dziękuję Ci z całego serca za pełen wrażliwości komentarz. Czytając go, bardzo się wzruszyłam. Dziękuję, że jesteś!

  2. Przypomina mi się jak Rolka odchodziła. Wtedy nawet nie pomyślałam, żeby ją uśpić, bo zaraz pojawiło się pytanie, czy uśpiłabyś swoją matkę. W końcu zaginęła na spacerze. Na chwilę się odwróciłam i przez tę chwilę gdzieś znikła. Przez godzinę jej szukałam i nie znalazłam, nie wiem, co się z nią stało. Gdyby nie zginęła, pozwoliłabym jej żyć do końca tak jak pozwalam innym swoim bliskim. Pies też przecież jest bliski. Dlatego nie rozumiem tych Twoich rozważań o eutanazji.
    Poza tym podoba mi się ten Twój ostatni cytat: nie ma nic, jest wszystko. Dla mnie to opis mojej nicości. W niej też nic i wszystko.

    1. Aniu, codziennie się modlę, by Wega odeszła u kresu życia bez bólu i cierpienia, by po prostu spokojnie zasnęła na swoim posłaniu i poduszeczce. Ale wiem też, że Wega cierpi na raka mózgu, który jest chorobą nieuleczalną i który może, w ostatniej fazie swego rozrostu, spowodować niewyobrażalne cierpienia zwierzęcia. Wielu moich znajomych, którzy, jak i my, ratowali swoje psy radioterapią w Słowenii, musiało ostatecznie podjąć tę najtrudniejszą decyzję w życiu i skrócić swoim przyjaciołom cierpienia. Jeśli nie ma już szans na życie bez wielkiego bólu, jeśli pies zaczyna się dusić, nie przyjmuje już jedzenia i gdy zaistnieją jeszcze inne poważne przesłanki medyczne, nie mam prawa skazywać go na agonię w męczarniach. Wybacz, ale dla mnie to przejaw egoizmu i dręczenia zwierzęcia. Mówię tu wyraźnie o tragicznym stanie zdrowotnym psa czy kota, bo przecież nie poddaje się eutanazji zwierzęcia, które jest już stare, ale jeszcze w dobrej kondycji zdrowotnej. To oczywiście moje zdanie, każdy ma prawo mieć własne.
      W kwestii eutanazji ludzi mam jasno sprecyzowane poglądy – jeśli osoba w pełni świadomie wyraża życzenie skrócenia jej koszmarnej męki, to nikt nie ma prawa jej tego zabronić.
      Przykro mi z powodu Twojej Rolki. Może odeszła, by oszczędzić Ci widoku jej śmierci? To bardzo ciężkie doświadczenie…
      Co do ostatniego cytatu, tak – ten opis nicości jest doskonały. Bardzo zen. Pozdrawiam Cię serdecznie!

  3. Niełatwe te wiosny ostatnimi czasy… Pandemiczne, a ta obecna w dodatku coś z nadejściem mocno się ociąga. Ale jak już nadejdzie, to wybuchnie światłem, ciepłem, kolorami, nadzieją i życiem! Czekam na to z niecierpliwością!

    1. Ja też czekam na ciepło i słońce. Czekam, aż zazieleni się za oknem Puszcza Bukowa. To już wkrótce, bo powoli pojawiają się na drzewach pierwsze nieśmiałe listeczki. Mam nadzieję, że będzie to dobra wiosna! I dane nam będzie się tej wiosny spotkać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *