Jesienne myśli

jesienne-mysli

Tkwię wciąż w letnich klimatach, ale coraz bardziej jesienne myśli przenikają mój mikrokosmos.

Gdy za oknem słoneczna aura, po prostu wkładam swoje ukochane białe “najki” na wciąż bose stopy, narzucam lekką puchową kurtkę na t-shirt z krótkim rękawem i wychodzę z domu.

Zakładam przeciwsłoneczne okulary i zwracając twarz w stronę nieba, chłonę każdą komórką ciała ten coraz chłodniejszy blask słońca.

Bo przecież jeszcze nieboskłon tak czysty, a błękit tak intensywny…

Bo jeszcze na horyzoncie Puszcza Bukowa się zieleni, choć w tym idealnym szmaragdowym odcieniu zaczynają powoli błyskać pierwsze akcenty ognistej czerwieni…

Na parkingu przed domem złote liście ścielą się pod stopami.

Zatrzymują się czasami na chwilę w swej drodze ku wiekuistemu spokojowi na moim samochodzie.

Zabieram je więc ze sobą w podróż.

jesienna aura
na przejażdżkę wybrał się
złocisty listek

jesienne-mysli

Przypominam sobie swój zeszłoroczny październik.

Tamten też był słoneczny i ciepły. Życzę więc sobie, by i w tegorocznym nie zabrakło słońca i ciepła.

Ale wiem też, że jesień, to czas równowagi. 

Że, aby docenić życie w blasku słońca, musi nieuchronnie nadejść cień i płacząca jesienna szaruga.

wietrznie na dworze
szaruga mokra od dżdżu
wlecze się parkiem

Wieczorami, które już tak ciemne i coraz dłuższe, uciekam do świata kreacji.

Wyjmuję akrylowe pisaki i rysuję.

Powstaje osobliwe florilegium 🙃

jesienne-mysli

O tym, skąd czerpię inspiracje, pisałam w “Sierpniowych przebłyskach”.

Z Natalią z CREATIVSCHOOL odkrywam fascynujące tajemnice neurografiki.

Ogromną radość sprawia mi testowanie różnego rodzaju markerów i kredek do kolorowania swoich obrazów.

W sklepach nie przechodzę obojętnie obok działów z artykułami papierniczymi.

Nieśpiesznie wybieram markery i szkicowniki. Te ostatnie otwieram, z namaszczeniem dotykam papieru, czuję pod palcami jego fakturę, badam grubość.

Z pudła, w którym układam pieczołowicie papiernicze skarby, wyjmuję kolejny zeszyt.

Zapiski strumieniem świadomości wypełniają powoli jego czyste kartki.

Pojawiają się w nim też jesienne myśli…

Miscellanea na październik:

haiku

jesienne-mysli

deszczowy wieczór
jesień układa puzzle
na ławce w parku

więcej hokku tutaj: haiku na październik

ciekawostki o bursztynie

słoneczne łzy

muzyka

Joe Dassin – L’etè indien

bo przecież, ach, jeszcze wciąż trwa babie lato…

słowo

Fliondese – kiedy po latach wracamy do dawnej fascynacji, do pisarza, autora czy artysty, i odkrywamy, że choć my posunęliśmy się w latach, to oni przecież nie, i to nie dlatego, że dawno nie żyją, ale dlatego, że są wiecznie młodzi, że to wszystko, co wzięliśmy kiedyś od nich, było szalenie ważne i że gdyby nie oni, to nie bylibyśmy teraz tam i tym, kim jesteśmy. A jeżeli jesteśmy od nich dalej, to nie dlatego, że się odsunęliśmy, ale właśnie dlatego, że oni odegrali swoją rolę. I nie ma wstydu z powodu tamtych fascynacji, nie ma faryzejskiego gumkowania przeszłości. Jest tylko wdzięczność.” – cytat za “Przekrojem”

lektura

Osamu Dazai – “Zmierzch”

Osamu Dazai – “Liście”

Manguel Alberto – “Pożegnanie z biblioteką”

Słonecznego października…

Katisha

P.S.

Od października wyłączam możliwość komentowania postów.
Zawsze chętnie czytam za to wiadomości, wysyłane mi poprzez e-mail, Messenger czy WhatsApp ❤️

Jeśli uważasz, że mój blog wnosi do Twojego życia jakąś wartość,
zawsze możesz postawić mi wirtualną kawę ❤️
buycoffee.to/katishawinters

Posty powiązane