Letnie wieczory

letnie-wieczory

Na letnie wieczory czekam cały rok.

Staram się celebrować każdą chwilę, by piękne reminiscencje zamknąć w albumie pamięci i móc sięgać do nich w długie zimowe wieczory.

Kolekcjonuję te bezcenne dla mnie sekundy, jak okruchy szlachetnych kamieni, skrzętnie ukrywane w szkatułce.

Kiedy otwieram puzderko, wspomnienia wypełniają codzienność swym blaskiem. Są moim najcenniejszym klejnotem.

Jedynym, który zawsze zachowam przy sobie.

Letnie wieczory to przepiękna złota godzina, w której rzeczywistość nabiera niezwykłych kolorów.

Letnie wieczory to mistrzowskie recitale świerszczy i zjawiskowe spektakle tańczących po niebie perseidów.

W letnie wieczory spełniają się też marzenia

Ostatni piątkowy wieczór lipca spędzam nad brzegiem jeziora, w miejscu, w którym jestem po raz pierwszy. 

Spowita w chłodny wieczorny mrok, idę powoli drewnianym pomostem w głąb jeziora. Daleko na horyzoncie zasypia słońce, oświetlając ostatnimi promieniami wodną toń.

Na środku pomostu punkt widokowy – niewielka wiata. Stoi tam dwóch panów. Choć się nie znamy, wymieniamy pozdrowienia. To miły zwyczaj.

Wyjmuję z torby aparat, żeby zamknąć w obiektywie obraz wieczornego nieba.

Panowie z uśmiechem zapytują, czy będę fotografować komary?

Odpowiadam, że jeśli będą mi pozowały, to bardzo chętnie.

Podnoszę aparat i nagle otacza mnie chmura małych krwiopijców. Brzęcząc nieznośnie, atakują z całych sił. Pozowanie ani im w głowach, są uosobione raczej wojowniczo.

Szybko łapię kilka kadrów i opuszczam urocze molo.

Obiecując sobie wrócić tu jesienią, gdy nie będzie już tak wielu natarczywych owadów, recytuję w myślach haiku Issy:

„Chmara komarów –
Byłoby pusto

Bez nich.”
Issa Kobayashi

Do miasta wracam nieznanymi drogami.

Mrok gęstnieje. Wkrótce w ciemności pobłyskują jedynie dalekie światła rozrzuconych gdzieniegdzie domostw. Na polach, mimo późnej pory, jarzą się lampy kombajnów, ścinających falujące łany zboża. Żniwa w pełni.

Horyzont rozświetlają co sekundę krwiste błyski migających reflektorów gigantycznych turbin wiatrowych. 

Po powrocie do domu delikatnie otwieram puzdereczko. Układam wspomnienie ostatniego lipcowego wieczoru obok innych cennych chwil, po czym zamykam szkatułkę. 

I choć kolekcja reminiscencji jest mi potrzebna, staram się pamiętać, że

„Myśli, emocje, nastroje i wspomnienia przychodzą i odchodzą, podczas gdy fundamentalna teraźniejszość jest stale obecna.”
Pema Chödrön

Katisha

Posty powiązane

4 Replies to “Letnie wieczory”

    1. Dziękuję, Moniś! Lubię odkrywać nowe miejsca, ale nade wszystko kocham powroty do tych, które już znam. Uściski!

    1. Dziękuję, Aniu. Skupienie na tu i teraz bywa rzeczywiście trudne. Sięgam więc w przeszłość niezbyt często, a jeśli już, to wspominam wyłącznie piękne i dobre chwile. Pozdrawiam Cię serdecznie!

Comments are closed.