Metatarsalgia

metatarsalgia

Metatarsalgia, oświadczył ortopeda.

Niestety…

Ból w lewej stopie systematycznie i metodycznie rósł, potężniał i doskwierał. W końcu całkowicie odciął mnie od możliwości samodzielnego poruszania się.

Neurony się zbuntowały.

Przestałam chodzić.

Zaczęłam na zmianę płakać, wściekać się i smucić.

Za oknem, jak na złość, rozszalało się późne lato.

Gorące dnie, pełne słońca. Czyste błękitne niebo. Spektakularne barwy jesieni.

Idealny czas na niespieszne spacery z Nikonem i kawą.

Tymczasem przez wiele dni los życie uczyło mnie pokory, zmuszając do przyjęcia wyroków losu, który przekornie śmiał się ze mnie.

Po ponad tygodniu leczenia nadal normalnie nie funkcjonuję. Ból, choć chwilami przycicha, nadal mi towarzyszy. W wieczory nawet siedzenie na kanapie jest okupione cierpieniem.

Czepiają się mnie wiecznie jakieś “mialgie”, myślę. Jak nie fibromialgia, to metatarsalgia. Niech je diabli wezmą!

Oddycham głęboko.

Gdzieś w głębi zastanawiam się, czego ma mnie ta sytuacja nauczyć?

Co ma mi uświadomić?

To dla mnie kolejna w życiu lekcja nauki cierpliwości i akceptacji.

To przestroga, żeby nigdy nie czuć się zbyt pewnym tego, że zawsze będzie tylko dobrze.

To przypomnienie, że wszystko płynie, wszystko się zmienia i nie ma na świecie niczego stałego.

Pogodzona chwilowo z losem oddaję się codziennej pracy z neurografiką.

Porządkuję notatniki, szkicowniki, kredki, pisaki, markery…

Szukam inspiracji na dwa kolejne tatuaże, które chcę sobie podarować na przyszłoroczne urodziny.

Obmyślam swoje rytuały na nadchodzący czas Samhain:

-spacer i rozkoszowanie się ukochanym aromatem jesiennych liści

-uwolnienie starej energii poprzez uporządkowanie przestrzeni wokół siebie i w sobie

-sporządzenie dyniowego musu

-picie rozgrzewającej herbaty z cynamonem, goździkami i pomarańczą

-palenie świec i biokominka, który daje w domu cudowną namiastkę żywego ognia

 

Miscellanea jeszcze październikowe:

 

haiku

metatarsalgia

damaskinaż
na surowej stali
szlachetne złoto

lektura

Béla Hamvas – Księga gaju laurowego i inne eseje

Italo Calvino – Trudne miłości

A. J. Liebling – Między posiłkami. Apetyt na Paryż

Robin Sharma – Kto zapłacze nad twoim grobem. 101 lekcji o życiu

kilka mądrych myśli z “Przekroju”

Spis myśli

piosenka klimatycznie jesienna, którą życzę sobie usłyszeć na swym pogrzebie

Guns N’ Roses – November Rain

spektakularne zdjęcia mgławicy

Filary Stworzenia

czym się różnią od siebie?

Samhain

Halloween

Dziady

Zaduszki

wspomnienie

Perspektywa

słowo

“Fluxscape – szczęście zatrzymania w podróży, zawieszenia w nie-miejscu, wyrwania z życia, kiedy jesteśmy w trasie, ale zatrzymujemy się gdzieś na dodatkowy dzień, przedłużamy pobyt, bo chcemy odpocząć albo po prostu przetrzeźwieć po intensywnych melanżach. Mamy wolną dobę i nikt nie wie, gdzie jesteśmy, bo od poprzednich ludzi już wyjechaliśmy, a do nowych jeszcze nie dotarliśmy. Jesteśmy wolni i niezależni, możemy robić, co chcemy, zaciągnąć zasłony, znowu się upić albo zakochać. A najlepiej wyłączyć komórkę i pójść oglądać zachód słońca nad połoniną. Nikt i nic nas wtedy nie dosięgnie, będzie to spacer, z którego nikt nas nie odwoła – tylko my sami.” – cytat za “Przekrojem”

Spokoju i zdrowia…

Katisha

P.S.

Od października wyłączam możliwość komentowania postów.
Zawsze chętnie czytam za to wiadomości, wysyłane mi poprzez e-mail, Messenger czy WhatsApp.

Jeśli uważasz, że mój blog wnosi do Twojego życia jakąś wartość,
zawsze możesz postawić mi wirtualną kawę
❤️Dziękuję❤️
buycoffee.to/katishawinters

Posty powiązane