“Mój drugi brzeg” – Janusz Muzyczyszyn

moj-drugi-brzeg

“Już? Tak prędko? Co to było?
Coś strwonione? Pierzchło skrycie?
Czy się młodość swą przeżyło?
Ach, więc to już było… życie?

Leopold Staff, “Młodość”

Bohaterem debiutu prozatorskiego poety Janusza Muzyczyszyna jest starszy człowiek, który trafia po wypadku do domu opieki. Jego wcześniejsze losy poznajemy poprzez liczne retrospekcje. Pan Jan zaprzyjaźnia się z personelem i sąsiadami, dzieląc się z nimi swoim życiowym doświadczeniem i wspierając w podejmowaniu trudnych nieraz decyzji.

Osią powieści jest życiowy rachunek sumienia bohatera. Jan próbuje rozliczyć się z przeszłością. Dotyka ważnej dla niego kwestii przebaczenia. Zadając księdzu pytanie, co to znaczy wybaczyć, nie uzyskuje od niego satysfakcjonującej odpowiedzi. Znajduje ją sam, w głębi swej duszy i dokonując symbolicznego spalenia listu oraz prowadząc rozmowy z widmami przeszłości (ciekawy zabieg Autora), uwalnia się w procesie wybaczenia od bólu, tkwiącego w nim od wielu lat.

Egzystencjalne pytania, jakie zadaje sobie bohater, stawiam sobie dziś i ja.

(…) czy i mnie, gdy przyjdzie na mnie pora, będzie dane przechodzić przez te magiczne drzwi z mojego snu – trzymając kogoś za rękę…*

Gdy zbyt szybko mija młodość, pojawiają się coraz częściej refleksje dotyczące schyłku życia. Tak i ja, jak Jan, powoli sięgam w najgłębsze zakamarki duszy, wyciągam na światło dzienne starannie ukryte wspomnienia i dokonuję rozliczenia z przeszłością…

Autor prowadzi narrację w pierwszej osobie, co pozwala czytelnikowi w pełni identyfikować się z bohaterem. Powieść ma charakter pamiętnika, pełnego emocji i treści refleksyjnych, zmuszających do pochylenia się nad pytaniem o sens życia i o to, co jest w nim ważne.

Ostatni akapit książki, cytat z piosenki Tadeusza Woźniaka pt. „Zegarmistrz światła” wzruszył mnie do łez.

Januszu, dziękuję Ci za wzruszenia, które towarzyszyły mi podczas lektury.

Sądzę, że dla pisarza i autora książki najcenniejszym darem są emocje, które czytelnik przeżywa, a które sprawiają, że treść zostaje w pamięci na zawsze…

Katisha

*Janusz Muzyczyszyn, Mój drugi brzeg”
*źródło zdjęcia: Wydawnictwo WasPos

Related Post

4 Replies to ““Mój drugi brzeg” – Janusz Muzyczyszyn”

  1. Już niedługo poznam bliżej ów drugi brzeg czyli książkę Janusza, ale w życiu drugi brzeg też się zbliża. Od urodzenia powoli umieramy.

    1. Tak, Aniu, to nieuniknione. Jednak ważne jest, jak ten czas wykorzystamy i czy w chwili przejścia przez ten mityczny most będziemy mieli uczucie, że dobrze przeżyliśmy nasze życie. Pozdrawiam Cię ciepło 🙂

  2. Katisha, to ja dziękuję, za tak piękne słowa o moim debiucie. Masz rację, dla pisarza jest najważniejsze to, gdy jego utwór porusza w czytelniku jakieś struny, zmusza do zastanowienia. Mam nadzieję, że kolejne moje powieści również Cię zainteresują. Pozdrawiam

    1. Januszu, z pewnością Twoje kolejne powieści również mnie zainteresują. Jesteś wrażliwym człowiekiem i potrafisz uczucia zamknąć w słowach, zarówno w poezji, jak w prozie. Dlatego utwory Twego autorstwa zawsze wywołają falę wzruszenia. Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *