Mój październik

moj-pazdziernik

W tym roku mój październik będzie dobrym miesiącem, niezależnie od tego, co się wydarzy, postanowiłam. Codzienność pokaże, czy przy pierwszej jesiennej szarudze nie poddam się rozpaczy za minionym latem…

Rok temu w październiku stałam na pomoście i polerowałam rysy na tafli swej egzystencji.

Relacją o olsztyńskiej warowni zakończyłam serię “Szkice flanerskie”.

Rok temu powoli spacerowałam z Wegą po osiedlu, pod opadającymi włoskim orzechami, pośród czerwonych korali jarzębiny i kolorowych liści na osiedlowych krzewach.

Mój październik 2021 roku rozpoczął się słonecznym, ciepłym dniem.

W piątkowe południe spacerowałam platanową aleją Jasnymi Błoniami.

w słońcu października
w alei platanów
skrzy się komorebi

W Parku Kasprowicza stałam w słońcu na trawie, delektując się jagodzianką kupioną w pobliskiej kawiarni.

Czas zwolnił.

Niedaleką ulicą wciąż dokądś spieszyli ludzie, miejskie autobusy przemierzały arterie, by na mgnienie oka zatrzymywać chwile na kolejnych przystankach, karetki pogotowia mknęły, niosąc komuś pomoc… Puls wielkiego miasta tętnił, jak zwykle.

Mój czas stanął w miejscu.

I choć kolejne sekundy odliczały gdzieś w tle koszt biletu za zaparkowany w strefie “A” samochód, tym razem nie biegłam przed siebie.

Szłam powoli.

Celebrowałam spływające z nieba ciepło.

Czułam słodycz rozpuszczającego się na języku lukru i miękkość jagód wypełniających jedzone ciastko.

Lekki wiatr rozwiewał mi włosy, zbyt jeszcze krótkie, by je ujarzmić w grzeczny kok. Niech cieszą się wolnością, pomyślałam po raz pierwszy w życiu.

Po południu poszłam na spacer z Tessą.

Znów, jak rok temu, przechadzałam się pod ogromnym włoskim orzechem, z którego już spadają na chodnik i trawnik kulki zamknięte w ciemnych łupinach. Szłam ulicą, mrużąc od słońca oczy, uśmiechając się do błyszczących korali, w które wystroiła się jarzębina i pełna zachwytu nad światłem, malującym przepiękne cienie na kolorowych liściach krzewów.

Zapisuję w pamięci emocje dzisiejszego dnia, by mój październik został nimi wypełniony.

Tegoroczny październik jest tak piękny, że nawet motyl może się pomylić i wziąć go za wiosnę, pisał Jan Parandowski.

Wyrażam w duszy życzenie, by i mój październik tego roku stał się dla mnie drugą wiosną.

Katisha

Related Post

6 Replies to “Mój październik”

  1. Nazbieraj sobie kasztanów! Mnie się ich garści kilka udało znaleźć – i od razu jest lepiej. 🙂 Tak bardzo październikowo…

    1. Dziś w Parku Kasprowicza kasztanów było mnóstwo! Od razu pomyślałam o czasach dzieciństwa i kasztanowych ludzikach i tak ciepło mi się zrobiło w sercu…

  2. Oby tak się stało. Niech się spełni Twoje życzenie.
    Dla mnie jesień wiele traci przez wciąż ciągniętą historię o chorobie.
    Zastanawiam się, czy kiedyś ta historia się skończy? Czy skończą się groźby, zakazy i nakazy?

    1. Dziękuję, Aniu. Staram się skupiać na słońcu, kolorach jesieni i łapię te słoneczne ciepłe chwile, żeby nacieszyć się nimi jak najdłużej. Zakazy pewnie kiedyś się skończą, ale kiedy, tego my, zwykli ludzie, nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Życzę Ci, mimo wszystko, pięknej jesieni!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *