Notatniki. Plany na lipiec

plany-na-lipiec

“Wakacje – czas wolności. Dla tych, którzy potrafią się uwolnić.
Ciało wyzwolone ze sztywnych ubrań. Bose stopy. Życie obok czasu. Bez zegara. Głowa opróżniona ze spraw, terminów, kłopotów.
Wolność od pośpiechu i zobowiązań. Odpoczynek dla umysłu.
Odświeżenie zmysłów. (…) Cisza. Swoboda. Przyjemność bycia człowiekiem.”
Sonia Raduńska

Czerwiec, długo przeze mnie wyczekiwany, właśnie się skończył. Powinnam zrobić rzetelne podsumowanie mijającego miesiąca w swoim dzienniku, by spróbować rozszyfrować lekcje, jakich mi nie szczędził. 

Pewne jest, że nie zrealizowałam wszystkich zaplanowanych czerwcowych radości.

Zastanawiałam się, czy sporządzać wykaz lipcowych przyjemności i doszłam do wniosku, że jeśli nawet go w całości nie zrealizuję, to przecież, jak pisała ostatnio Kaśka Żbikowska w jednym ze swych newsletterów, „marzenie jest za free”.

Pomocny w tworzeniu listy stał się dla mnie przywołany na początku tekstu cytat autorstwa Soni Raduńskiej.

Lipiec, czas wolności. Odkryłam, że coraz bardziej staram się uwalniać, nie tylko ze sztywnych ubrań, które już dawno zastąpiłam najprostszym czarnym t-shirtem z bawełny, ukochanymi spodniami do jogi i adidasami na zmianę ze sneakersami z pinatexu kupionymi w czasach szaleństwa obuwniczego. O mojej transformacji i uwalnianiu pisałam tutaj: Alfabet zen.

Do tego dochodzi jeszcze ulubiona czarna bluza z kapturem i leciutki plecaczek. Czasy, gdy włóczyłam ze sobą ogromne ciężkie torbiszcze odeszły. Pisałam zresztą kiedyś o tym, co drzewiej w torebce nosiłam, a co noszę obecnie w plecaku: Przeszłość vs teraźniejszość.

Wolność to przede wszystkim stan umysłu, zatem oczyszczam przestrzeń i wykreślam ze słownika wyraz „muszę”, w zamian posługując się słowem „wybieram”. 

Wybieram zatem moją osobistą listę drobnych radości na lipiec:

  1. przespacerować się boso po trawie lub piasku, a najlepiej po jednym i drugim
  2. nakarmić duszę widokiem wschodu słońca, najlepiej nad jeziorem lub morzem
  3. nakarmić też duszę pejzażem zachodzącego słońca, koniecznie nad morzem lub jeziorem, a najlepiej tu i tam
  4. nakarmić ciało goframi z bitą śmietaną i wiśniową frużeliną – rytuał powtarzany raz w roku, bez poczucia winy
  5. jeść jak najwięcej fasolki szparagowej, koniecznie polanej masłem z tartą bułką (jeśli oczywiście spadnie cena, gdyż ostatnia wizyta w sklepie wywołała u mnie szok i niedowierzanie – kilogram tej jarzyny kosztował prawie 23 zł.)
  6. pospacerować w niedzielny wczesny ranek ulicami miasta
  7. podziwiać wieczorami spektakle tańczących fontann
  8. wędrować z aparatem pośród polnych ścieżek
  9. fotografować pola i łany zbóż
  10. w upalne dnie zjeść na obiad soczystego chłodnego arbuza
  11. układać bukiety z kwiatów polnych
  12. czytać książki na świeżym powietrzu, najchętniej w jakimś cichym zakątku leśnym
  13. zjeść śniadanie na leśnym parkingu wczesnym rankiem i delektować się kawą z termosu
  14. przyrządzić własnoręcznie zimny krem galenowy
  15. rozkoszować się lekturą upolowanej cudem na OLX-ie „Aromatoterapii od A do Z” Patricii Davies (miałam tę książkę, kupioną w latach dziewięćdziesiątych, ale przekazałam ją do biblioteki podczas swojej wyprowadzki ze Szczecina wiele lat temu).

W odświeżeniu zmysłów pomogą mi z pewnością:

  1. codzienny poranny i wieczorny masaż twarzy zamrożonymi w kostkach hydrolatami z lawendy i mięty, sporządzonymi w moim domowym laboratorium
  2. schłodzona w lodówce miętowa mgiełka do ciała, cudownie orzeźwiająca w upalnie dnie
  3. miętowo-cytrynowy peeling do ciała dla orzeźwienia lub waniliowo-lawendowy peeling dla relaksu (aromat nieziemski!)

W lipcu wybieram życie obok czasu. Niech płynie nieśpiesznie…

Katisha

Related Post

10 Replies to “Notatniki. Plany na lipiec”

    1. Dziękuję, Aniu 🙂 Będę się cieszyć, jeśli choć część z tych zamierzeń się powiedzie.

    1. Dziękuję 🙂 Udało mi się zrobić parę takich, choć znalazłam się w tym miejscu i czasie absolutnym przypadkiem. Na szczęście miałam ze sobą aparat 🙂

  1. Kasiu, co postanowienie – to piękniejsze… Dodałbym może i takie: patrząc w gwieździste niebo, zasłuchać się w Bachu…

    1. Och, tak, Janusz! Jest kilka miejsc wokół Szczecina, skąd można obserwować pięknie rozgwieżdżone niebo. I jeszcze ten Bach… Magia!

    1. …i do tego kawałek ciasta albo kruche ciasteczka albo upieczone bułeczki albo croissanty z piekarni francuskiej… Mam kilka takich czarodziejskich miejsc w Puszczy Bukowej. Magia działa cuda! W sobotę, jeśli pogoda dopisze, robisz kawę do termosu, wkładasz ciasto albo bułeczki do koszyka i spełniasz swoje marzenie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *