Odcinek 17

odcinek-17

Odcinek 17

20 października 2020

Zrobione wczoraj dyniowe purre zachęcająco mruga do mnie swą piękną, pomarańczową barwą.

Z górnej półki lodówki łypie karmel solony z daktyli i masła orzechowego, własnoręcznie kilka dni temu zmiksowany.

Czas na miłe, jesienne śniadanie! 

Wkrótce pankejki usmażone, kawa przygotowana. Siadam przy stole w kuchni. Pyszni się na nim doniczka z wrzosem i cieszy oko dynia hokkaido.

Delektuję się smacznym posiłkiem, gdy wtem… 

Jestem strasznie zmęczona, całą noc w podróży, słyszę z przedpokoju i miły nastrój nagle gdzieś pryska.

Jaśnie Pani wróciła!

Po tylu miesiącach nieobecności przypomniała sobie o mnie.

Wtarabania się za chwilę do kuchni. 

O, pankejki, mówi, ale czemu dyniowe? Blee, nie przepadam za dynią, kwęka.

Dzień dobry, odzywam się trochę za głośno, jak nie chcesz, to nie jedz. Przymusu nie ma. 

Siada niezadowolona pod oknem.

Sięga po obrane migdały, które wyłożyłam wczoraj do wysuszenia. 

Kawy się chętnie napiję… Ach, ten jej afektowany głos.

Włączam więc czajnik, a ona przysuwa sobie talerz z upieczonymi pankejkami i wcina jeden po drugim, aż uszy się jej trzęsą.

Wcale nie po książęcemu wcina. 

Ale to dobre, mówi, i pomyśleć, że to z dyni zrobione.

Przecież nie lubisz, przypominam jej, bo zdaje się, zapomniała, że dynia jej nie smakuje.

Nie przepadam, to fakt, odpowiada, ale po podróży jestem taka głodna… Sięga po kolejny placek.

Długo zamierzasz zostać, pytam.

Och, trochę tu zabawię, wiesz, muszę odpocząć, mówi.

Nie wierzę własnym uszom!

Odpocząć?

Po kilku miesiącach wielce „wyczerpujących” pobytów w uzdrowiskach, kurortach i zdrojach?

A poza tym, kontynuuje, sezon świąteczny wkrótce i pierniki będą.

Aha! Tu cię mam, myślę, pierniki…

Piekłam ostatnio, mówię, z mąki żytniej wypróbowałam przepis, wyszły tak wspaniałe, że w sumie upiekłam trzy razy pod rząd, ale teraz będę je robić dopiero w grudniu.

Mina księżnej – bezcenna!

Katisha

Posty powiązane