Odcinek 19

odcinek-19

Odcinek 19

7 listopada 2020

Sobota wita mnie szarością. Mgła otula miasto. Siąpi lekka mżawka.

Jesiennie na dworze.

Po powrocie z zakupów spokojnie maluję paznokcie lakierem w kolorze śliwkowym, zaparzyłam sobie w makinetce herbatę rumiankową z lawendą i zamierzam poczytać…

Co za wstrętna pogoda, słyszę w przedpokoju, lepka, paskudna mgła, mżawa sieje, co za dzień…

Dlaczego, dlaczego ona mi to robi, myślę. Czemu ciągle marudzi i narzeka? 

Nie ruszam się, może da mi spokój.

Niestety, za chwilę ląduje w fotelu obok. 

O, nowy lakier, łaskawie zauważa, ale chyba za ciemny, jakiś taki, sama nie wiem, rozkręca się.

Mnie się podoba, to mój lakier, podkreślam słowo „mój”, ciebie do malowania nie zmuszam.

Och, to tylko luźna myśl, mówi, po czym wstaje dziarsko i kroczy do kuchni. 

Otwiera lodówkę.

Gdzie jest sernik, krzyczy. 

Nie ma, odpowiadam, zjedzony.

Wczoraj zjadłam dwa ostatnie kawałki, pyszny był. Sernik gotowany, na herbatnikach, mniam…

To co ja zjem do kawy, marudzi. Samej pić przecież nie będę. Co by tu przegryźć…

Och, zaczyna buszować po szafkach!

Przesuwa koszyki, trzaska szklanymi pojemnikami i cały czas grymasi.

Łapie książkę kucharską i zaczyna kartkować w poszukiwaniu przepisu na pierniki.

Coś do siebie mamrocze…

Słucham jej kwękania jednym uchem i dostrzegam, że mżawka przestała padać.

Szybko, spodnie jogowe (idealne w plener), buty, plecak, aparat, pies, kluczyki do samochodu.

Wychodzę.

Po drodze kupuję jesienną herbatę z pomarańczą i cytryną i jadę na spacer. 

Puszcza Bukowa wita mnie niesamowitym klimatem.

Baśniowa mgła otacza drzewa, jest tak cicho, że słychać szelest kropel, spadających na liściaste dywany, ułożone na ścieżce przez naturę. 

Gdy po kilku godzinach wracam, nie ma jej.

Pewnie się obraziła.

Zostawiła, oczywiście, filiżankę po kawie na stole.

Korzystam z okazji, że poszła.

Chwila relaksu po obiedzie i idę do kuchni.

Za oknem zapada powoli zmierzch. Włączam piekarnik, zapalam lampion, z laptopa sączy się lista przebojów.

Wyjmuję z szafki mąkę żytnią.

Wieczorem kolejny odcinek Kojaka, więc do filmu obowiązkowo coś do chrupania. Ulubione jesienne ciastka korzenne, czyli pierniczki katarzynki.

Jak miło, myślę sobie, jesień jest taka nastrojowa.

Nagle…

Strasznie strome te schody tutaj, czemu windy nie ma w tym domu, jestem wykończona i głodna, a w dodatku…

Zakładam szybko słuchawki.

Katisha

Posty powiązane