Odcinek 20

odcinek-20

Odcinek 20

9 listopada 2020

Za oknem poniedziałek przyczaił się za mgłą, a w zakamarkach mózgu przywarowała migrena. Szykując poranny posiłek, czekam, czy sobie pójdzie, czy się rozpanoszy na dobre. 

Na śniadanie filiżanka kawy zbożowej i przyrumieniona w opiekaczu bagietka (najlepsza w Szczecinie z Cafe Rower).

Zasiadam do stołu…

Co to za miasto, jak nie deszcz, to mgła, jak nie mgła, to wichury, co za pogoda… Rety! I jeszcze migrena, bo chyba ciśnienie spadło – dobiega z przedpokoju.

Zawsze jestem pod wrażeniem jej narzekania i tego, że potrafi tak marudzić jednym ciągiem.

Wymyśla na poczekaniu, co jej nie odpowiada, nie pasuje, nie podoba się.

Żale płyną wartkim strumieniem.

Kreatywna to ona jest, szkoda tylko, że nie kwapi się do pomocy przy pisaniu moich tekstów. 

Wtarabania się za chwilę do kuchni. 

O, śniadanie, mówi, i bagietka, świetnie, to moja ulubiona, zabiera sobie MÓJ talerzyk i rozsiada pod oknem.

Zbożowej kawy nie chcę, krzywi się, wypiłabym normalną.

Nie ruszam się z krzesła.

Sięgam po filiżankę, delektując się gorącym napojem.

Chcesz kawy, to sobie zrób sama, oświadczam.

Wyjmuję z opiekacza ostatni kawałek pieczywa. Przewidująco nie wyłożyłam wszystkiego wcześniej. Smaruję bagietkę masłem i popatruję w okno.

Księżna siedzi naburmuszona. Gapi się na mnie z wyrzutem, ale na mnie już nie działają jej miny. 

Jem w spokoju swój posiłek, a ona tymczasem w swej łaskawości samodzielnie parzy sobie kawę.

Wzdycha przy tym melodramatycznie.

W skrytości ducha mam nadzieję, że: 

a/ zakończyła na dziś swoje jeremiady

b/ wypije kawę i sobie pójdzie

c/ a ja w spokoju skończę porządkowanie dysku zewnętrznego i prześlę resztę plików na chmurę

d/ może też zacznę pisać kolejny post blogowy?

Moje plany krzyżują się jednak, gdyż:

a/ migrena postanawia rozpakować bagaże i zapowiada, że zostanie na kilka dni

b/ księżna, wypiwszy kawę, usadawia się wygodnie w pokoju z moim tabletem, a to znaczy, że co rusz będzie marudzić o coś i żądać wody, kawy, herbaty, ciastek, kanapek, słonecznika, kukurydzianych chrupek, pierników, których już nie ma, obiadu etc.

c/ z mieszkania piętro wyżej zaczynają dobiegać niepokojące dźwięki w postaci głośnych stukotów. Wychodzę z psem na spacer i zauważam, że u sąsiadów rozpoczęła się właśnie wymiana okien. W gratisie do migreny dostaję zatem hałas, stukanie, wiercenie i tym podobne.

Zapowiada się miły poniedziałek…

Katisha

Posty powiązane