Odcinek 22

odcinek-22

Odcinek 22

19 listopada 2020

Przez kilka dni był spokój, choć nie do końca, bo na dłużej migrena się wprosiła. Nie wiem dlaczego, spodobało się jej ostatnio u mnie i coraz częściej wpada z wizytą.

Nieproszoną, rzecz jasna!

Dziś rano nastąpiło migrenowe apogeum.

Trzeci dzień już siedzi!

Kiedy wreszcie udało mi się ostatkiem sił pójść do kuchni po leki, zamarłam.

Przy kuchennym stole wespół siedziały obie, Wena i Migrena.

W najlepszej komitywie!

Jedna przez drugą na wyścigi trajlowały wcale nie-arystokratycznie o sukniach, kurortach i, jak się okazało, sporej liczbie wspólnych znajomych.

Niech to diabli, pomyślałam, jeszcze mi brakuje tego, żeby obie mi wiecznie siedziały na karku i truły nad głową.

Niedoczekanie! 

Sięgnęłam do apteczki po podwójną dawkę leku.

Ostentacyjnie zażyłam.

Widzę, że Migrena łypie niezadowolona, ale kompletnie się tym nie przejęłam.

Poszłam pod prysznic i gdy wróciłam po pół godzinie, stół w kuchni był cudownie pusty (nie licząc brudnych filiżanek po kawie, którą obie arystokratki piły).

Spożyłam bez pośpiechu śniadanie, wyszłam następnie do apteki odebrać zamówienie, po czym postanowiłam wziąć psa na dłuższy spacer. Niestety, pies miał swoje plany, które absolutnie nie były kompatybilne z moimi. Zaprowadziłam go więc do domu, nakarmiłam i postanowiłam przespacerować się do pobliskiego centrum ogrodniczego.

Słońce wyszło, rozświetliło ponury dzień, szkoda byłoby nie skorzystać.

W „Lawendzie” było pusto.

Powoli przeszłam się alejkami, wybrałam doniczkę z pięknym krzaczkiem rozmarynu.

Zadowolona wróciłam do domu…

Nie!

Znów są obie!

Tym razem w garderobie.

Buszowały wśród moich pudełek z obuwiem, kłócąc się zawzięcie.

Ledwo weszłam, zostałam zaatakowana potokiem wymówek.

Gdzie są te czarne sandałki z paskami na szpilce? Nie mogę znaleźć czerwonych szpilek, co z nimi zrobiłaś? I tak dalej.

Słowotok!

Jedna przez drugą.

Cisza! Ryknęłam zniecierpliwiona. Nie ma sandałków, nie ma czerwonych szpilek ani szpilek nude ani innych. Rozdałam! Zostały tylko dwie ostatnie pary, ale nie są dla was.

Zdębiały!

Łypią obie spode łba, a ja bez pośpiechu wieszam kurtkę na wieszaku. Licho je nadało! Pudełka z butami pootwierane zostawiły i oczywiście obrażone wyniosły się do kuchni. Ostentacyjnie trzaskają porcelaną.

Nie! Znów będą snuć wspomnienia…

Wspomnienia!

Patrzę na leżące w otwartych pudełkach szpilki. Te czarne miałam na nogach ostatni raz trzy lata temu, te drugie…

Nie pamiętam.

Powodowana nostalgią i ciekawością zakładam swoje ukochane niegdyś czółenka. Wysoki obcas wymusza automatycznie wyprostowaną postawę.

Staję przed lustrem, oparta o ścianę i patrzę w szklaną taflę.

Cofam się w przeszłość.

Na taśmie pamięci przewiniętej do tyłu znowu widzę siebie w wieku 21 lat, casting, szkołę modelek, pokaz mody, sesje zdjęciowe, zaproszenia z innej agencji…

Niewykorzystane szanse.

Zatrzaskuję wieczko wspominkowej szkatułki.

Czas na obiad…

Katisha

Posty powiązane

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.