Odcinek 24

odcinek-24

Odcinek 24

23 listopada 2020

W listopadowy wieczór zasiadam po turecku przy ciepłym kaloryferze. Laptop na kolanach, obok kubek z gorącą wodą, plasterkiem pomarańczy i kawałkiem świeżego imbiru. Z komputera płynie bossanova, pokój oświetlają delikatnie maleńkie lampki.

Chrupię z zadowoleniem wyłuskane orzechy włoskie, które dostałam w darze od przyjaciółki.

Otwieram folder z fotografiami, chcąc wybrać kilka z nich do kolejnego projektu.

Zamierzam właśnie kliknąć w ikonę programu do obróbki zdjęć, ale moja ręka zawisa nieruchomo w powietrzu…

Dlaczego w tym mieście musi ciągle wiać! Wieje i wieje, a ja nie cierpię wiatru. Całą fryzurę niszczy, przewiewa przez mój płaszcz, do kitu taka pogoda. I jeszcze do tego tak wcześnie robi się ciemno. Nie lubię jesieni ani zimy… Gniewny monolog, wygłaszany na jednym oddechu, dobiega z przedpokoju. 

Za chwilę księżna wkracza do pokoju. 

Co tu tak ciemno, czemu światła nie ma, te lampki są za małe, a w ogóle co jest na kolację, bo jestem głodna… 

Nie ruszam się sprzed komputera.

Zaciskam zęby, żeby nie wybuchnąć i biorę głęboki oddech, ale jaśnie pani nie oczekuje wcale na moją odpowiedź, bo już grasuje po kuchni.

O, pierogi, cieszy się, zaraz sobie podsmażę, gdzie masz to pyszne masło klarowane, woła.

Pierogi miały być jutro na obiad, myślę i zanim zdążę odpowiedzieć na zadane mi pytanie, już słyszę, że znalazła słoiczek z ghee.

Próbuję się skoncentrować na obróbce zdjęcia, ale cudowny spokojny nastrój prysł.

Sięgam więc po kubek i delektuję się pysznym napojem.

Z laptopa sączy się nadal muzyka. Wokalista Perfectu próbuje przekonać Ewkę, żeby nie płakała, a za chwilę nieżyjący już Romuald Czystaw pragnie wydać ostatni grosz, by znów pić zielone wino i kupić cień dawnych dni.

Zatapiam się w piosence, słucham jednej z najpiękniejszych gitarowych solówek w polskiej muzyce.

Budzi się we mnie tęsknota za dawnymi dniami.

Podnoszę oczy i widzę stojącą w progu kuchni księżnę.

Patrzy na mnie zdziwionym wzrokiem.

Masz taki magiczny grosz, bym mogła kupić sobie cień dawnych dni, pytam retorycznie.

Milczy, ale sięga do kieszeni swej sukni i dobywa stamtąd haftowaną w róże aksamitną sakiewkę…

Katisha

Posty powiązane