Odcinek 3

odcinek-3

Odcinek 3

19 października 2019

Od rana kręci nosem.

Sobotnie śniadanie to kawa i świeże rogaliki z najlepszej piekarni.

Mają być podane najlepiej już o siódmej rano, a dziś śniadanie było godzinę później.

Pogoda zapowiada się niezła, sprawdzam jeszcze prognozę nad morzem i zapada decyzja o wypadzie nad Bałtyk.

Jej Książęca Mość jest zszokowana.

Jak to, JA tu jestem najważniejsza, dziś piszesz, mówi.

Nic z tego, odpowiadam, dziś jadę nad morze i zamierzam tam spędzić miło czas.

A co ze MNĄ, pyta. Kto MNIE poda obiad, kawę…

Mszczę się za to, że wczoraj poszła sobie na spacer, a ja musiałam sprzątać sama mieszkanie.

Odgrzejesz sobie pierogi, mówię z błyskiem w oku. Wiem, że nie lubi tych z tofu i szpinakiem…

Blednie, ale nie wypada z roli.

Też pojadę nad to morze, wzdycha.

Proszę bardzo, kiwam głową, choć z trudem, bo kręgosłup jest sztywny i wciąż obrażony, że nie dałam mu wczoraj odpocząć.

Tylko gdzie ty sobie usiądziesz, udaję troskę, cały tył samochodu zajmuje Wega.

Pies ma być ważniejszy ode mnie?

Niedowierzanie w głosie.

Naturalnie, odpowiadam, pies nie kaprysi, nie kwęka, nie stawia wygórowanych żądań i jest moim najlepszym przyjacielem, wyliczam, ucieszywszy się w duchu.

Utarłam jej nosa, myślę, niech sobie nie wyobraża, że wszystko jej wolno!

Siada przy stole i zupełnie nie po książęcemu opiera głowę na dłoniach.

Myśli, trawi moją tyradę, udaje, że jej to nie rusza.

Coś nawet sobie nuci…

Pewnie zaraz się obrazi i pójdzie, ale nie zrobię już nic, żeby ją zatrzymać. Mam dość jej kaprysów!

Przecież nie mogę jechać w bagażniku, wybucha, w końcu błękitna krew…

Cha, cha, cha, śmieję się głośno. Dni karet zaprzężonych w konie minęły. Moja prababcia też jeździła karetą, ale skoro ja mogę wozić się komunikacją miejską, to i ty możesz przejechać się w przedziale bagażowym. Koniec, kropka!

No, dobrze, łaskawie podnosi się z krzesła. Właściwie chętnie się przespaceruję brzegiem plaży. Mogę jechać w tym bagażniku, ale incognito, dodaje groźnie.

Przedział bagażowy w suvie jest spory, będzie ci wygodnie, odpowiadam i zacieram ręce w duszy.

Pakuje się do auta z nieszczególną miną, podczas gdy pies zajmuje po królewsku cały tył, a ja się zastanawiam, czy będzie chciała z nami wracać…

Katisha

Posty powiązane