Opowieści Puszczy Bukowej. Sanatorium Bismarckhöhe

Puszcza Bukowa pełna jest zagadek. Wędrując pośród drzew, napotykamy na wiele tajemniczych miejsc.

Nagle wyrastają przed nami wiodące donikąd schody, dziwne mosty, fragmenty murów, groby…

W niedzielne popołudnie lutowe, gdy drzewa nie ukryły jeszcze bujną zielenią sekretów puszczy, wybrałam się na spacer do ruin pewnego sanatorium.

źródło zdjęcia: prawobrzeże.eu

Powstało na zboczu Górki Śmiłowskiej (morenowe wzniesienie 71 m.n.p.m.) z inicjatywy doktora Lindtnera, lekarza z Dąbia.

Otwarte w roku 1902 pierwotnie nosiło nazwę „Sanatorium Finkenwalde” czyli „Sanatorium Zdroje”, która została zmieniona na „Sanatorium Bismarckhöhe” w 1910 roku.

źródło zdjęcia: prawobrzeże.eu

Obiekt składał się z dwóch pawilonów – letniego i zimowego, połączonych korytarzem.

W pawilonie letnim znajdowały się pokoje pacjentów, natomiast pawilon zimowy mieścił jadalnię, której okna wychodziły na taras ze stolikami.

źródło zdjęcia: prawobrzeże.eu

Kompleks wyposażony był w kort tenisowy, a liczne tereny spacerowe oraz walory krajobrazowe i jakość świadczonych usług spowodowała, że sanatorium było jednym z najbardziej znanych ośrodków tego typu na Pomorzu Zachodnim, do którego licznie przybywali kuracjusze i turyści.

źródło zdjęcia: prawobrzeże.eu

Podczas pierwszej wojny światowej sanatorium było nieczynne, ale wznowiło działalność po zakończeniu działań wojennych.

W 1923 roku powstał tu dom dziecka, przekształcony w 1929 r. w dom starców.

Po wojnie, którą obiekt przetrwał w dobrym stanie, budynki zostały rozebrane.

Piękny niegdyś widok, rozciągający się z okien i tarasów budynku, dziś jest wspomnieniem.

Nowe pokolenia drzew ukryły pośród swych pni smutny koniec istnienia urokliwego sanatorium.

Cisza sprzyja kontemplacji, choć w perspektywie przebiega niedaleko trasa S3.

Zatrzymuję się, by przez chwilę zobaczyć w wyobraźni malowniczą panoramę z początków XX wieku.

źródło zdjęcia: prawobrzeże.eu

Pytam omszałe stopnie schodów, dokąd wiodły, ale milczą.

Smutek włóczy się cicho pośród kamieni, niedbale rozsypanych przez przeszłość.

Patrzę na ocalały żywotnik.

Kiedyś zapewne starannie pielęgnowany, dziś zdziczały, niepewnie czuje się w gronie otaczających go buków.

Wielka szkoda, że nie potrafi opowiedzieć głośno historii tego miejsca…

Kamienie też milczą. Pozostaje tylko wsparta historią wyobraźnia…

źródło zdjęcia: fotopolska.eu

Katisha

Źródła:
Marek Łuczak: Szczecin Klęskowo, Szczecin: Agencja Wydawnicza GLOBAL, 2006
Prawobrzeże.eu Portal Miłośników Prawobrzeża
Fotopolska
Encyklopedia Szczecin

Gazeta Wyborcza Szczecin

Related Post

8 Replies to “Opowieści Puszczy Bukowej. Sanatorium Bismarckhöhe”

    1. Po wojnie ludzie rozebrali ocalałe budynki na materiał budowlany. Wielka szkoda, bo miejsce urocze i sanatorium mogło służyć kolejnym pokoleniom kuracjuszy, ale wtenczas nie było to zapewnie priorytetem. Drzewa będą rosnąć dalej, bo już nic tu nie powstanie…

  1. Ileż bym dał, aby znaleźć się tam i wtedy… Kojarzy mi się z fikcyjnym Sanatorium Berghof z ukochanej powieści T. Manna. Tam akcja też toczyła się w tych latach, przed 1WŚ.

    1. Też bym się przeniosła na chwilę w tamte czasy… Cóż, dziś to już jak Sanatorium pod Klepsydrą 🙁

    1. Przetrwało wojnę, by zniknąć z powierzchni ziemi już w czasach pokoju 🙁 Paradoks…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *