Pod niebem września

pod-niebem-wrzesnia

Pod niebem września wciąż jeszcze ciepło, choć poranki już mocno chłodne, a wieczorna niebieska godzina pojawia się coraz wcześniej.

pod niebem września
jesień rozwija nici
babiego lata

Bose stopy zaczynają marznąć.

Zimno coraz śmielej wciska się przez otwarte okno do mieszkania.

Przestrzeń wokół mnie staje się zbyt szybko wspomnieniem letniego ciepła i dni rozświetlonych długo w noc jasnym blaskiem słońca.

Co roku szukam piękna w jesieni i choć je odnajduję, to jednak tęsknota za latem nie daje się łatwo ukoić.

mglisty poranek
jarzębina zakłada
lśniące korale

Dziś za oknem błękit nieba przykryły puszyste chmury. Oświetlone słońcem wyglądają jak bita śmietana w pucharku.

Zainspirowana obłokami przygotowuję typowo letni i lekki deser – ananasy z bitą śmietaną.

Przecież wciąż tak naprawdę trwa lato, myślę, ale może bardziej to już polecie, niż takie pełnoprawne upalne lato.

Jesień jednak coraz mocniej, choć subtelnie, zawłaszcza przestrzeń.

Pod niebem września ciemności zapadają coraz szybciej, ale jesienne światła i cienie są tak cudownie miękkie, idealne do robienia zdjęć, że może wrócę znów do fotografii, nie porzucając jednak rysowania.

Siedząc na kanapie, zwinięta w kłębek, spoglądam na wyrysowane przeze mnie na starych legginsach wzory liści.

Kartkuję zeszyty i szkicowniki. Przybywa w nich wzorów i kolorów. Radość sprawia mi testowanie pisaków różnych marek na wielu rodzajach papieru.

Pijąc pyszną prawdziwą angielską herbatę (Aniu, dziękuję ❤️) i patrząc na zapadające za oknem ciemności myślę, że to już powoli ten czas, gdy:

  • wieczorem znów zapłoną świeczki 
  • rozpalony nowy biokominek będzie cieszył oczy i grzał mieszkanie 
  • zamiast herbaty cold brew będę parzyć dzbanek naparu wypełniony pomarańczami, cynamonem, goździkami i malinowym sokiem 
  • towarzyszyć mi będzie coraz częściej ciepły szal 
  • zacznę poszukiwania kalendarza na 2023 rok – dziś myślami wróciłam do czasów, gdy kupowałam wyłącznie Moleskine (poświęciłam mu nawet osoby wpis na blogu – można go przeczytać tutaj: link) i nawet z ciekawości poszperałam w sieci, żeby obejrzeć sobie nowe serie; naturalnie zachwyciła mnie swym pięknem nieodmiennie seria z Małym Księciem i nawet przez krótką chwilę zastanawiałam się, czy nie wrzucić do wirtualnego koszyka tego cudeńka, ale jednak zrezygnowałam 
  • szarlotka i śliwkowe crumble będą smakowały najlepiej 
  • zamiast wody z lodem na spacery zabierać będę kubek z ciepłą herbatą.

Rok temu złocisty wrzesień przyniósł mi zaproszenie na ekwinokcjum.

Zaczęłam też prowadzić wtedy Pamiętnik Tessy.

W tym roku za oknami mojego mieszkania rozlokowała się pajęcza rodzina. Mieszkają w  szczelinach między roletami a ścianą bloku.

W kuchni gospodaruje samotnie (póki co) młody pająk. Na imię ma Lucjan.

W  pokoju za to rozgościła się cała rodzina – Stefan z żoną Zofią i ich potomstwo – Rościsław Felicjan oraz Idalia Felicja.

Codziennie wieczorem obserwuję Stefana, który cierpliwie i pracowicie tka pajęczynę. Zofia, siedząca po drugiej stronie, nadzoruje prace małżonka. Wielka dama tkwi wygodnie na fotelu (pajęczynie właściwie) z papierosem w długiej fifce, popijając kawę.  

Nastolatki naśladują rodziców – Idalia siedzi w kąciku, jak mama, zaś Rościsław pod okiem ojca, uczy się trudnej sztuki tkania sieci. Pojętny z niego uczeń, bo wychodzi mu to coraz lepiej.

w jesiennym lesie
huśtają się pajączki
na babim lecie

miscellanea 😉 na początek września:

co ma wspólnego kąpiel i spacer po lesie:

Skąpani w drzewach

słowo

“Realmline – stan umysłu tuż po przebudzeniu, ten czysty, niezmącony, wspaniały, zanim sobie jeszcze przypomnimy o wszystkich problemach i smutkach ubocznych. A nawet gdy sobie już o nich przypomnimy, o tym, co trzeba, i o tym, co nie wyszło, to widzimy z tą jedyną poranną klarownością, że jednak rację mają stoicy, że to tylko od nas zależy, jak rozwiniemy ten dzień i to życie, i którędy je poprowadzimy na kładeczce między ubocznym smutkiem a uboczną radością.” – cytuję za “Przekrojem”

muzyka

On my way – Trademark Of Youth

Loner – Trademark Of Youth

smaki września

prażone migdały w soli – samodzielnie robione w domu

dyniowy syrop – tradycyjnie do kawy i nie tylko

lektura

Toshikazu Kawaguchi – “Zanim wystygnie kawa”

James T. Webb – “W poszukiwaniu sensu. Inspiracje dla wrażliwych, bystrych i dociekliwych”

Maureen Germain – “Piąty wymiar”

John Green – “Antropocen. Twój i mój świat”

Dazai Osamu – “Liście”

gorzka refleksja

pod niebem września A.D. martwa Odra toczy swe wody w moim mieście, ale temat tej tragedii już… umarł

wspomnienie

wrzesień, niespieszna wiosna

haiku

lato minęło
znów czekam na kolejne
letnie miesiące

Słonecznego i ciepłego września…

Katisha

haiku w tekście są mojego autorstwa

Posty powiązane

2 Replies to “Pod niebem września”

  1. Marznące stopy w tym roku przywitałem z wielką radością! Upały wyjątkowo mnie tą razą wymęczyły i lata mam już… serdecznie dość, choć wiem, że za miesiąc-dwa boleśnie a cicho za nim zakwilę… 😉
    Prawdziwa, angielska herbata! To zupełnie inny, mocny, niezwykle aromatyczny smak, który wprawia w zadumę nad tym, co my do licha pijemy na co dzień??
    No właśnie – co tam słychać u pajęczej rodziny?? Realmline – niesamowity reset umysłu, gwarantujący oddech i zupełnie świeże spojrzenie na problemy dnia wczorajszego! Trwa niestety niezbyt długo, acz i tak jest błogosławieństwem! 🙂

    1. Pajęcza rodzina częściowo została eksmitowana, ale jeszcze pozostało młodsze pokolenie 😉 Co do marznących stóp i lata – dla mnie to już tylko klimat śródziemnomorski 😉 Ja za tym gorącym latem już tęsknię…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.