Refleksje nieplanowane

refleksje-nieplanowane

Refleksje nieplanowane spłynęły wraz z majowym nowiem Księżyca, po popołudniowym spacerze. Przyszły na chwilę i odpłynęły, ale zdążyłam je zamknąć w orbity słów.

Spaceruję z Wegą po ulubionym kawałku dzikiej łąki, otoczonej sosnowym lasem, tym moim osobistym miejscu mocy i odcinam się na kilka chwil od realiów. 

Zdejmuję buty i ostrożnie stąpam boso po trawie.

Staję nieruchomo, zwracając się twarzą do słońca. Wrastam w Ziemię. 

Odsuwam na czoło okulary przeciwsłoneczne, zamykam oczy. 

Uwalniam toksyny przywiązania, trucizny cierpienia, ból, słabość i brak wiary.

Czuję wiatr i puls Ziemi. Czuję kosmiczną energię, która płynie do mnie, wypełniając  mnie spokojnem i ufnością.

Jedność z kosmosem i planetą, na której żyję. Ugruntowanie.

Uziemienie. Spokój. Harmonia.

Proszę w duchu o dar absolutnej akceptacji. Wierzę, że go otrzymam.

Wiem, że moje miejsce mocy, łąka pulsująca życiem milionów istnień, za jakiś czas zmieni się nie do poznania.

Dwa małe urocze zagajniczki sosnowe, w których każde drzewko oznaczone zostało czerwoną cyfrą, czeka zagłada. 

Rozrośnie się strefa ekonomiczna w Trzebuszu. Zniknie niwa złotej nawłoci jesienią i nie spotkam już na ścieżce młodziutkich zwinek.

Chciałabym zatrzymać czas…

Akceptacja. Zmiany są nieuniknione, szepcze moja dusza. Zmiany to rozwój.

Słucham jej z ufnością.

Otwieram oczy i zauważam subtelną koronkę chmur, rozpiętą pośród czystego błękitu w kształt skrzydeł anioła. 

Uśmiecham się. Dziękuję za wszystko, co dostaję. 

Wiem, że ten czas, który właśnie płynie, został mi dany, by zrozumieć prawa karmy, nauczyć się akceptacji i zrobić krok do przodu w rozwoju duchowym.

Postępująca starość Wegi, coraz większe jej trudności z poruszaniem się i powolne, nieuniknione gaśnięcie, to moja lekcja na teraz.

Myślę o tym, że chciałabym spędzać letnie wieczory na ulubionym parkingu w Puszczy Bukowej i, pijąc herbatę, słuchać ciszy i szeptu drzew. Z Wegą.

Myślę o tym, że chciałabym pojechać w sierpniową noc na rozległe pola za miasto i znów spojrzeć w płaczące perseidami niebo. Z Wegą.

I myślę o tym, że chciałabym piec w grudniu pierniki. W asyście Wegi.

Chciałabym zatrzymać czas…

Akceptacja, pamiętaj, mówi moje serce. 

Więc pochylam głowę z pokorą i uczę się. Cały czas.

Wracam do domu. Otwieram swój dziennik intuicji. Starannie piszę piórem intencje na dzisiejszy nów.

Cztery osobiste anioły karmy wskazują mi cel.

Wpisuję na listę sesję regresingu, która rozjaśni okryte tajemnicą poprzednie inkarnacje i wesprze mnie w pracy nad oczyszczaniem karmy.

Odkładam pióro.

Dotykam lapisu lazuli i śnieżnego obsydianu na przegubie mojej ręki. Czuję pod palcami gładkie chłodne kulki.

Uważność. Jestem tu i teraz. W harmonii z Wszechświatem.

O godzinie 21.00 wyślę swe intencje w kosmos. Z zaufaniem, że otrzymam to, co mi przeznaczone.

Życie jest wiecznym tańcem świadomości, który polega na dynamicznej wymianie impulsów informacji między mikrokosmosem a makrokosmosem, ciałem człowieka a ciałem wszechświata, umysłem ludzkim a umysłem kosmicznym, pisał Deepak Chopra.

Przyjmuję więc kosmiczne zaproszenie do świadomego życia i podczas majowego nowiu Księżyca wysyłam w kosmos intencje, by wróciły do mnie i całej planety w postaci drobin obfitości i szczęścia.

Katisha

Posty powiązane

4 Replies to “Refleksje nieplanowane”

  1. Tak, czasem trudno coś zaakceptować. Ja na przykład dotąd nie akceptuję strefy ekonomicznej, która zniszczyła moją okolicę. Mówię sobie, czego chciałaś, to przecież miasto, nie wieś. A jednak nie dociera do mnie. Wciąż noszę w sobie smutek z powodu straconej zieleni. Obym kiedyś mogła stąd ruszyć w inne ładniejsze miejsce.
    Tobie niech spełnią się marzenia 🙂

    1. Dziękuję. Moje marzenia jednak się, niestety, nie spełnią tak, jakbym chciała…

    1. Dziękuję za Twoje słowa. Staram się, bardzo staram, uziemiać się w tu i teraz i cieszyć każdą milisekundą życia. To trudna chwilami sztuka, ale wzrastanie, to przecież ciągła nauka… Uściski!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.