Słowo o przyjaźni

Na chwilę odwracam się i patrzę w przeszłość.

r e t r o s p e k c ja  p i e r w s z a

Jest lato. Słoneczne popołudnie. Przed blokiem dwie dziewczynki wsiadają na swoje rowery i ruszają przed siebie, by aż do wieczora pędzić z wiatrem przed siebie.

r e t r o s p e k c j a  d r u g a

Stuk, stuk, stuk. Dźwięk dobiega z kaloryfera. To umówiony sygnał. Podchodzę więc do okna. Z pierwszego piętra opuszcza się starannie związany sznurkiem list. Odczepiam delikatnie kartkę, czytam, odpisuję. Okno, sznurek, trzy stuki w kaloryfer. Patrzę, jak za chwilę kartka wznosi się w górę…

r e t r o s p e k c j a  t r z e c i a

Wyglądam przez kuchenne okno. Asfaltowa osiedlowa droga. Dziewczynka z żółtą deskorolką wytrwale trenuje jazdę.

r e t r o s p e k c j a  c z w a r t a

Letni wieczór. Dwie młode dziewczyny wychodzą z bloku. W rękach smycze. Idą na bardzo długi spacer wokół całego miasta. Psy dzielnie dotrzymują im kroku. Tak upływają moje, studenckie już, wakacje.

r e t r o s p e k c j a  p i ą t a

Nie, to już nie retrospekcja. To teraźniejszość.

Porzucając dumę, ambicję i honor, błagamy o wsparcie w zebraniu funduszy na ratowanie życia ukochanej Wegi.

Ratunek w postaci radioterapii czeka, ale ogrom kosztów nas przerasta.

Szukam pomocy, gdzie tylko mogę. I zderzam się z okrutną rzeczywistością, która brutalnie niszczy moje pragnienie, by wyrwać psa ze szponów śmierci.

Otrzymuję bolesne ciosy odmowy lub milczenie.

Fundacja, którą wspierałam z całych sił, także nie pomaga. 

Ale na konto zrzutki wpływają jednak pieniądze od ludzi dobrej woli.

Wiele razy wpłaca również spore kwoty ta dziewczynka, która jeszcze tak niedawno jeździła na żółtej deskorolce po osiedlowej drodze…

Druga zrzutka na pokrycie kosztów badania po radioterapii i trzecia, obecnie jeszcze trwająca, na kontrolny rezonans po roku od zakończenia naświetlań – także są wspierane finansowo przez tę dziewczynkę. Kilkukrotnie.

Wysyłam Jej podziękowanie ze łzami w oczach i otrzymuję odpowiedź:

„Kasieńko, dla Was zawsze…”

Nie piszemy do siebie sążnistych listów, nie spotykamy się na kawie, mieszkamy daleko od siebie i nie wisimy godzinami na linii telefonicznej.

A ja dziś rozumiem już sens tej myśli:

„Prawdziwa przyjaźń przychodzi wtedy, gdy milczenie dwóch osób ich nie niepokoi.” Dave Tyson Gentry

Cicha, skromna i z sercem na dłoni.

Moja Prawdziwa Przyjaciółka.

Dziękuję Ci,  że jesteś…

***

Chcę w tym miejscu podziękować również wszystkim, którzy od samego początku naszej trudnej walki, wspierali nas finansowo i emocjonalnie, śląc dobrą energię i słowa otuchy.

Jesteśmy głęboko wdzięczni za każde wsparcie, jakie otrzymaliśmy.

Codziennie za to dziękuję, Kochani, Dobrzy Ludzie!

Dzięki Wam ta walka miała i nadal ma sens…

Katisha

Related Post

10 Replies to “Słowo o przyjaźni”

  1. Trzymam kciuki za Wegę. Wspominam swoje, które już odeszły… Ich spojrzenia. Będzie dobrze, Kasiu.

    1. Życzę każdemu takiej przyjaźni. Dziękuję, Aniu, za dobre myśli. Wiem, że dobrze nam życzysz. Ściskam!

    1. Historia z Wegą przyniosła mi zrozumienie tej myśli, którą zacytowałam. Zrozumienie, że prawdziwa przyjaźń może być także milczeniem i nie musi przejawiać się stałym bliskim kontaktem. A przecież miałam “przyjaciółkę”, z którą dzień w dzień spędzałam czas, popijając kawę, siedząc w miękkich fotelach i tocząc długie rozmowy o wszystkim. Sądziłam, że jest na dobre i złe. I że będzie zawsze. Jakże się myliłam… I jakże jestem wdzięczna za to, że los pokazał mi, kto tak naprawdę jest blisko mnie. Uściski!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *