Światy równoległe

2022-04-10-Z-swiaty-rownolegle

Budzę się pewnego dnia i okazuje się, że mój uporządkowany świat rozpadł się na światy równoległe.

Jeden z nich nadal jest pewny, znany i usystematyzowany.

Zamknięty w przestrzeni, gdzie funkcjonuje codzienność.

Ta zwyczajna i bezpieczna, czasem nadto nudna, wypełniona rutyną, chwilami do granic przewidywalna.

Gdzie dnie, jak odbite stemplem, przesuwają się na taśmie egzystencji, podobne jedne drugiemu.

Wybuch wojny tuż obok rozrywa tę utartą codzienność.

Informacje kaleczą jak ostre szkło, rozsypane na ziemi po stłuczonym lustrze. Stąpam między nimi bosymi, bezbronnymi stopami, starając się uniknąć raniących odłamków.

Bezskutecznie.

Odpryski wiadomości wbijają się w mój mózg, tnąc go boleśnie.

Rozproszone nagle w nieuporządkowaną strukturę atomy powszedniości tracą kształty, stając się chaotyczną masą wirujących wokół przerażających słów i obrazów.

Przez pierwsze dnie funkcjonuję w tych dwóch światach jak zaprogramowany robot.

Wciąż w umyśle żarzy się światełko nadziei, że już jutro obudzę się znów w spokojnej Europie…

Ale żar powoli gaśnie, bo wieści są coraz bardziej przytłaczające i tragiczne.

Nie radzisz sobie, w głowie sączy się głos, mimo tego postępu, jaki poczyniłaś na ścieżce duchowej, mimo próby zrozumienia, mimo wiary w karmiczne zobowiązania i plany, w kontrakty dusz, nie umiesz sobie poradzić z obrazami wojny, z maskarą i nie  nie chodzi tu tylko o tę trwającą wojnę, ale o wszystkie wojny i całe zło tego świata.

 Światy równoległe.

Egzystuję w nich podobna istocie z innego wymiaru, wdychająca cierpienie innych jak w praktyce Tonglen w mahajanie i nie potrafiąca ukoić w umyśle i sercu bólu.

Obok mnie rozkwita wiosna.

Nabrzmiałe pąki magnolii lada dzień rozwiną się w bladoróżowe kwiaty.

Rankiem i wieczorem za oknem trwa koncert kosa.

W ciszy.

Bez wybuchów i syren.

Dnie rozjaśnia słońce, toczące się leniwie po spokojnym niebie, ostatnimi wieczorami odgrywające niezwykłe barwne spektakle podczas zachodów.

Płonące niebo oglądam wpatrzona w ognistą kulę centralnej gwiazdy Układu Słonecznego.

I myślę o tych, którzy już nigdy nie podniosą oczu ku niebu…

Wojna w brutalny sposób uświadamia mi jeszcze dobitniej kruchość istnienia, nieprzewidywalność życia i niestałość losu.

Nie potrafię poukładać myśli i zrozumieć.

Może kiedyś…

Katisha

Posty powiązane

4 Replies to “Światy równoległe”

  1. Koniecznym jest ograniczyć przyswajanie informacji z mediów. Jest ich stanowczo za dużo – w tym temacie – a poza doraźną pomocą uchodźcom nic nie możemy zrobić. Zawsze warto orientować się w bieżącej sytuacji, ale nie kosztem własnych zszarganych nerwów i lęków, które dezorganizują bieżące życie. Im mniej oglądam/czytam njusów o napaści ruskich, tym łatwiej jest mi wrócić do rzeczywistości. Współczuję i pomagam (jak mogę) jednym, potępiam drugich, a bojkotuję trzecich. Czy na coś więcej mam wpływ? Osobiście nie, więc obecnie nie wiem ilu dziś wyrżnęło drugich i jest mi z tym… lepiej. Wiedza ta świata nie zbawi, a mnie nijak nie pomoże żyć w tych porąbanych czasach…

    1. Staram się mało przyswajać tych wiadomości, acz najbardziej boli sama świadomość, że coś takiego dzieje w Europie w XXI wieku i tak blisko nas. Nagle wojna, którą znamy z literatury, historii i filmów, stała się realnym zagrożeniem…

  2. Mam odczucia podobne do Twoich, Kasiu. Myślałam, że wojna to będzie tylko pojęcie i wspomnienie, ale nie moje. Myślałam, że można bać się chorób, złych ludzi i biedy, ale nie wojny. Myślałam… Teraz już wiem.

    1. Sądzę, że większość osób z pokoleń nieznających wojny, ma podobne refleksje. Smutna ta wiedza… Pozostaje jedynie nadzieja na jak najszybszy koniec tego koszmaru. I tej nadziei nam życzę…

Comments are closed.