Tęsknica

tęsknica

Rok temu tęsknica zawitała do mnie podczas listopadowych szarych dni.  Było to dla mnie wówczas całkowicie zrozumiałe uczucie, wszak zimna, ponura i ciemna aura nie usposabia raczej optymistycznie.

Dziś tęsknica przyszła wcześniej.

Opuszczające mój skrawek kosmosu lato, pozostawiło w darze nostalgiczny nastrój i melancholię.

Dziwne to lato, myślę.

Rozpłynęło się nagle, jak ogrzane słońcem lody waniliowe w chrupiącym rożku z wafla.

Wraz z nim ulotniła się moja krucha równowaga i, zawarty na bliżej nieokreślony czas, efemeryczny rozejm z umysłem i sercem.

Całkowite poświęcenie długich dni chorobie Wegi wykreśliło z codzienności rozmyślanie o tym, gdzie jest moje miejsce na ziemi.

Letnie miesiące mijającego roku zbudziły w duszy tęsknotę za zmianą.

Wydaje się, jakby eon minął od dnia, w którym powtórnie zamieszkałam w Szczecinie, a za miesiąc dopiero upłyną dopiero trzy lata.

Wiele i niewiele zarazem.

Myślę o tym, że wieki temu oddałabym wszystko za upragnioną stabilizację życiową. Przez jakiś czas wydawało się nawet, iż ją osiągnęłam.

Dziś czuję, że moja egzystencja idzie w parze z poszukiwaniem miejsca na ziemi.

Odkryłam, że w duszy budzi się co jakiś czas cichy głos.

Głos tęskniący do zmiany.

Głos szepczący zaklęcia, by porzucić ten obecny byt.

Głos wołający, by ruszyć znów przed siebie.

Sięgam pamięcią w przeszłość. Uświadamiam sobie, że całe swoje życie szukam – celu, sensu, przeznaczenia…

Z poszukiwaniem związałam przez jakiś czas swoje zawodowe losy.*

Może moja ścieżka życia to nieustanne zmiany i pogoń za czymś bliżej nieokreślonym?

Lato 2021 roku rozbudziło we mnie silnie potrzebę obcowania z przyrodą. Do bólu wręcz ogromne pragnienie kontaktu z ziemią. 

Słuchanie porannej ciszy, chodzenie boso po trawie, przestrzeń, w której są drzewa i gdzieś niedaleko woda.

Mikrokosmos, w którym można usiąść na tarasie i posłuchać szumiącego deszczu z kubkiem herbaty w dłoni albo w słoneczny dzień ułożyć się wygodnie w hamaku i pozwolić myślom płynąć beztrosko wraz z chmurami przez błękitne przestworza.

Tęsknica…

Gdzie jest ta kraina, w której stanę się jednością z planetą, na której żyję?

Wciąż jeszcze nie wiem i nawet nie mam pojęcia, czy kiedykolwiek ją odszukam.

Tymczasem…

życie przepływa
pośród jesiennych wrzosów
ukryta ścieżka

Katisha

*pracując w policji w sekcji zajmującej się poszukiwaniami osób ukrywających się przed organami ścigania, osób zaginionych oraz identyfikacją nieznanych osób i zwłok o nieustalonej tożsamości

Related Post

6 Replies to “Tęsknica”

    1. Dziękuję Ci za komentarz i za link. Nie znałam tego zespołu ani nagrania. Jest piękne. Myślę, że na Twoim fanpejdżu na FB będziemy często wymieniać spostrzeżenia na temat głosu duszy. Pozdrawiam serdecznie!

  1. Ja swojej Tęsknicy podaję filiżankę kawy albo zielonej herbaty. Pozwalam, żeby rytm moich słów ją uśpił. Myślę, że kiedyś nadejdzie pora i wyruszę ze swojego miasta w stronę nadmorskich okolic.
    Tobie życzę odnalezienie własnej ścieżki 🙂

    1. Dziękuję, Aniu. Ja także życzę Ci, byś w zgodzie ze sobą odnalazła swoje miejsce nad pięknym morskim brzegiem. Ściskam!

  2. Kasiu, tak bardzo rozumiem to ciągłe poszukiwanie, nieodgadnioną chęć do zmian. Zastanawiam się, czy w tym poszukiwaniu można być szczęśliwym. Dążyć do stabilizacji, czy zaakceptować ten stan?
    Życzę Ci szczęścia i w poszukiwaniu, i w odnajdywaniu.

    1. Dziękuję, Moniś! Postawiłaś dobre pytanie – czy można być szczęśliwym, poszukując? Muszę się nad tym zastanowić. Co do akceptacji, to trudna sztuka i trzeba ją bezustannie ćwiczyć, bo bardzo łatwo wyjść z wprawy. Chwila odpuszczenia i wracają stare schematy. Nic nie jest nam dane raz na zawsze. Uściski!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *