Trawień przeminął

2022-05-31-Z-trawien

Trawień (staropolska nazwa maja), o którym wiele osób mówi, że jest najpiękniejszym miesiącem roku, właśnie przeminął.

Osobiście w każdym z miesięcy staram się dostrzegać piękno, czasem ukryte niezwykle głęboko w listopadowej zimnej mgle lub marcowych podmuchach mokrego wiatru.

Nie potrafię wskazać, który z dwunastu jest tym najpiękniejszym.

Dla mnie są to chyba czerwiec-lipiec-sierpień.

Letnia triada.

Tegoroczny mój trawień to:

-nostalgia i wspomnienia – szesnastego maja minął rok od śmierci Wegi

-wytężona twórcza praca – napisane haiku na wrzesień, październik i listopad, ukończony sierpień oraz rozpoczęty grudzień

-próba powrotu do fotografowania, chwilowo jednak jeszcze odsunięta w czasie

-uporczywe migreny, które uparły się mnie nękać…

Cóż jeszcze się w tym mijającym maju wydarzyło?

W jeden z weekendów pojechałam za miasto w miejsce, które było jednym z moich ulubionych i gdzie powstało wiele moich zdjęć.

Nie istnieje już dzika łąka.

Nie ma ścieżki, która prowadziła ku rozległej przestrzeni.

Widnieje tam gigantyczna zaorana pustka.

2022-05-31-Z-1-trawien

Z jednego końca Szczecina pojechałam więc na drugi.

W kolejnej strefie ekonomicznej odnalazłam kilka chwil spokoju.

Nie mogę się jednak przywiązywać do tego miejsca, bo powstają tam już następne zakłady przemysłowe.

Na moją i Wegi ukochaną łąkę w Trzebuszu już nawet nie zaglądam.

Miejsce mocy straciło swą moc.

Szukam więc nowego, ale dzikie zielone tereny wokół miasta znikają w zastraszającym tempie.

Zostaje mi więc na szczęście sosnowy las w Zdunowie i Puszcza Bukowa, do której jednak ostatnio zaglądam sporadycznie w obawie przed tym, iż zobaczę kolejne stosy wyciętych buków i “łyse polany” po starym drzewostanie.

W południe wychodzę z Tessą (już dorosła, tak szybko) na wielki trawnik obok bloku. 

Stoję w słońcu, obserwuję przesuwające się po niebie chmury. Czuję wiatr, spieszący gdzieś daleko.

Tessa układa się na trawie, gryząc ukochane patyki.

Czekając cierpliwie na psa, rozglądam się wokół.

O świetności minionego miesiąca przypominają już tylko zrudziałe ostatki kiści bzu na krzakach.

Kilka wiśni japońskich tak szybko utraciło w tym roku swe piękne różowe kwiaty.

W mojej pamięci zostaną na zawsze ich sypiące się na pożegnanie Wegi płatki.

Przemijający maj pozostawił mi na pamiątkę mapę marzeń, utworzoną podczas ostatniego nowiu Księżyca i koniunkcji Słońca z Aldebaranem, gdy otworzył się portal Srebrnej Bramy.

A ja czekam teraz na czerwcowe gorące dnie, jasne krótkie noce i nieczęsto spotykane astronomiczne zjawisko w postaci srebrzystych obłoków.

Czekam na pełnię Różanego Księżyca (Truskawkową) i na czerwcowe Bootydy.

I tak bardzo chciałabym w końcu obejrzeć niezwykły spektakl, podczas którego hotaru* zapalą w czerwcową noc swe latarenki…

Katisha

* hotaru (jap.) świetliki

Posty powiązane

2 Replies to “Trawień przeminął”

  1. Piękna nazwa Trawień. Nie znałem jej, ani nie widziałem nigdy srebrzystych obłoków!

    1. To prawda, że piękna nazwa. Mnie też się bardzo podoba. Co do srebrzystych obłoków, to teraz już teraz wiesz, jak wyglądają i kiedy można je zaobserwować. Ja w tym roku będę ich szukać na niebie 🙂

Comments are closed.