U kresu sierpnia

u-kresu-sierpnia

Żegnaj lato na rok, stoi jesień za mgłą, śpiewała Zdzisława Sośnicka, a Piotr Szczepanik nostalgicznie snuł opowieść o opuszczających mazurskie jeziora kormoranach. 

Gorący sierpień staje się wspomnieniem, jeszcze świeżym.

Za kilka dni zblaknie, by wreszcie stać się odległą reminiscencją, a my będziemy wyczekiwać go, tęskniąc za letnimi wieczorami i deszczem spadających gwiazd, o których pisałam niedawno: Perseidy, czarodziejskie iskierki sierpnia

Wczesnym rankiem przez otwarte okno wślizguje się do pokoju zimne powietrze.

To już nie wytchnienie przed upalnym dniem. To dech nadchodzącej jesieni.

Kiedy siadam w fotelu, kulę się przed chłodnym wiatrem. Sięgam po szal, uzupełniając tym swój poranny rytuał picia ciepłej wody.

“Pa­nie: już czas. Tak dłu­go lato trwa­ło.
Rzuć na ze­ga­ry sło­necz­ne twój cień
i roz­puść wia­try na niwę doj­rza­łą.”
Rainer Maria Rilke, tłum. M. Jastrun

Jak to, już czas?

Przecież wciąż trwa astronomiczne lato!

Ale dnie wyraźnie krótsze, a noce zimne. Ciepłe letnie wieczory stały się wspomnieniem.

Wieczorem przed snem jeszcze otwieram szeroko okno. Siadam na łóżku w strudze chłodnego powiewu. Starannie wykonując masaż twarzy i ciała, słucham w tle recitalu. 

“Już wkrótce jesień.
Świerszcze, czy nam zagracie?
Czy nie zagracie?”
Natsume Sõseki

Moja lokalna „zdrojowa” (od nazwy dzielnicy, w której mieszkam – Zdroje) orkiestra wciąż jeszcze dzielnie wieczorami gra swoje koncerty pod moim oknem, choć chłód już coraz dotkliwszy. Sycę więc zmysły tą piękną muzyką, bo wiem, że wkrótce zamilknie i będę musiała znów czekać na nią cały rok.

Idąc z Wegą na południowy spacer, spostrzegam pyszniące się na drzewku korale jarzębinowe.

“Przed do­mem ja­rzę­bi­na
Ku zie­mi się ugi­na.
Wi­dzisz, co­raz to śmie­lej
Je­sień so­bie po­czy­na.”
Jerzy Liebert

Z rosnącego na trawniku obok bloku orzecha spadają coraz częściej zielone kulki, a w Puszczy Bukowej zakwitły wrzosy.

“(…) Dzisiaj przez upały
Przeszły lekkie dreszcze,
Nie chcę myśleć jeszcze:
Lato się złamało.
Znów się zaniebieszczy
Jak sierpniowe niebo.
Myśleć nie potrzeba,
Że nadejdą deszcze.
Wrzosy już liliowe
Jak obłoki spadły
I listek pobladły
Opada na głowę.
Zielone leszczyny
Mają już orzeszki (…)”
Jarosław Iwaszkiewicz

Eskadry gęgaw zrywają się do odlotu.

“Znów dzikie gęsi, wysoko w czystym błękicie,
lecą z powrotem do domu.”
Mary Olivier

A przecież chwilę temu dopiero kwitły lipy i oszałamiający ich aromat wabił na sąsiedniej ulicy roje owadów…

“Brzęknęły sierpy, pada kłos,
Po łanie niesie się zatrata.
Taki jest zbóż dojrzałych los,
Takie jest twarde prawo lata.

I taki jest już rzeczy bieg
W dolinie i na istnień szczycie,
Że trzeba aby jeden legł,
By drugi zaczął nowe życie.”
Henryk Zbierzchowski

Już wkrótce zamienię letnią narzutę na ciepłą puszystą kapę. Już niedługo chłodny błękit bawełnianej letniej pościeli zastąpi miękka przytulna flanela, a lniane prześcieradła rozpostarte na fotelach znikną w szufladzie. W ich miejsce rozłożę koce, którymi można się będzie otulić w jesiennie i zimowe wieczory.

Soczyste schłodzone arbuzy przeistoczą się w pomarańczowe dynie, sycące swym ciepłem oczy i karmiące duszę oraz ciało.

W chłodne mroczne popołudnia otulę dom zapachem pieczonej szarlotki, a aromat letniej cytryny i mięty zamienię w kominku na cynamon, goździki i pomarańcze. Kupione wczoraj maleńkie choinkowe lampki o ciepłej barwie rozjaśnią coraz szybciej zapadający zmierzch. Wyciągnięty z koszyka lampion postawię na stoliczku, a w szklanym świeczniku na półeczce będę palić świeczki z wosku pszczelego, sojowego i rzepakowego, w które powoli zaopatruję się na sezon jesienno-zimowy.

Ale

“Przed nami
jeszcze jeden zmierzch
puls strumienia
jedna chwila
krótka

Jak życie
przed jesienią”
Władysław Graban

I jeszcze chwytam zachłannie każdy błysk słońca, by zatrzymać w sobie jego wspomnienie na długie jesienne miesiące. Nadal cieszę oczy zielenią bukowych drzew, porastających pobliską okolicę, wciąż mających głęboką barwę malachitu, którą wkrótce jesień zastąpi kolorami rubinu i koralu.

“Pil­nuj­cie, pil­nuj­cie ostat­nich dni lata,
kie­dy jesz­cze zie­lo­ne bije ze­gar chwi­le,
w któ­re się już nie­ży­wy kar­min gę­sto wpla­ta…”
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Za pasem wrzesień – wiosna, która donikąd się nie spieszy.

Już o niej kiedyś pisałam: Wrzesień. Niespieszna wiosna

A tymczasem staram się

“Podążać za melodią mijającego czasu, oto tajemnica zen,
tajemnica dobrego samopoczucia, które nam zapewnia, spokoju,
który nam ofiarowuje, równowagi ducha, którą obiecuje.”
Henri Brunel

Katisha

Related Post

8 Replies to “U kresu sierpnia”

  1. Bardzo lubię ten czas w POlsce, kiedy widzisz, słyszysz i czujesz odchodzące lato. Żegnajace się z nami ptaki, kwiaty i długie letnie dni zapowiadają nieuchronność zmian. Potrzebne są nam i naturze takie zmiany. Potrzebujemy je dostrzegać, akceptować i najzwyczajniej się nimi cieszyć .
    W Hiszpanii ta zmiana wyglada inaczej. Mniej malowniczo i nostalgicznie. Tutaj jeszcze upalne dni. Noce są już troszkę chłodniejsze, ale nadal śpię NA poszwie )))
    Kasiu, pięknie połączyłas słowo z obrazem. Muzykę odchodzącego lata opisałaś ))) Dziękuję Ci za te słowa)))

    1. Dziękuję, Aniu 🙂 Ty wszędzie usłyszysz tę muzykę, Kochana Artystko! Tak, wszystko na świecie jest ciągłą zmianą i trzeba to zaakceptować. Nadchodzące miesiące lubię, choć tęsknię już do odchodzącego lata. Polska złota jesień czeka na mnie, więc wychodzę jej naprzeciw z uśmiechem 🙂 Uściski!

  2. A ja lubię ten czas. Wrzesień potrafi być jeszcze piękny. I ciepły. Tak samo jak i październik. Nie lubię upałów i… za długich dni. Chłodne noce są dla mnie błogosławieństwem. Owszem, będzie mniej światła – przez to więcej światła i ciepła musi teraz być w domu! Będzie dobrze! 🙂

    1. To prawda. Też lubię wrzesień, a październik ma swój niepowtarzalny urok, choć brak mi już letnich jasnych wieczorów. Światełka i lampiony w domu już zainstalowane 🙂 Mimo wszystko jednak tęsknię już do lata.

  3. Po raz kolejny będę musiała się zmierzyć ze swoją niechęcią do jesieni i ochotą by uciec gdzieś daleko. Teraz tym bardziej będzie to trudne, bo straszą nas, grożą nam, że znów nas zamkną, że znów każą nam siedzieć w domu, a ja nie siedziałam i siedzieć nie zamierzam. Nie po to życie, żeby w domu siedzieć. Życie po to, żeby spacerować i czuć wokół naturę, nawet jeśli jej mało. To dzięki spacerom i wychodzeniu gdziekolwiek da się znieść jesień i zimę.

    1. Też lubię spacery i wychodzę jak najczęściej, choć gdy za oknem szaruga, deszcz i wicher, spacer nie jest przyjemnością. Oswajam się więc powoli z myślą, że przyjdzie czas na siedzenie w domu i przygotowuję się mentalnie do jesieni i zimy, czekając już wiosny i kolejnego lata 🙂 Uściski, Aniu!

  4. Tak melancholijnie się zrobiło. Tak jesiennie. Poczułam atmosferę Twojego mieszkania. Ciepło i przytulnie.
    A ja tym razem wszystko w błękity oblekam, by z latem mieszkać rok cały.

    1. Wczoraj upiekłam jabłka pod kruszonką z cynamonem. Padał deszcz, wiatr smagał drzewa, zrobiło się szybko ciemno. W domu pachniało ciastem i herbatą. Zapaliłam kominek z olejkami i lampiony ze światełkami. I zrobiło się przytulnie i miło. Trzeba jakoś odczarować ponurą aurę 🙂 Błękity na jesienno-zimową porę raczej chowam, są chłodne, ale jeśli Tobie przypominają letni czas, przyodziewaj w nie dom. Najważniejsze jest dobre samopoczucie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *