Uziemienie

2022-04-01-Z-uziemienie

Uziemienie.

Tęsknota za nim trwa cały rok, lecz gdy szmaragdowa koronka zaczyna pokrywać drzewa i krzewy, a słońce coraz dłużej i mocniej grzeje, budzi się we mnie to nieokreślone i trudne do opisania uczucie.

Tęsknota. Tęsknica. Melancholijna nostalgia za dotykiem ziemi.

Pragnienie bliskiego kontaktu z przyrodą.

Nie zawsze tak było.

Kiedyś nie miałam czasu ani świadomości, by zatrzymać się i dostrzec wokół siebie cuda flory i fauny.

Jednak odkąd weszłam na ścieżkę uważności, staram się w codziennej praktyce dostrzegać każdą drobinkę natury, jaka mnie otacza.

Puls planety stał się dla mnie wyczuwalny.

Odczuwam go sercem i ciałem, gdy dotykam dłonią piasku, trawy czy mchu.

Gdy staję boso na ziemi, harmonizuję się z częstotliwością bicia jej serca, a z punktu widzenia fizyki, dostrajam się do jej potencjału elektrycznego.

Czasami myślę, że uziemienie winno być zapisywane przez lekarzy na receptę, jako antidotum na stres i troski naszej codzienności.

Z tęsknotą za uziemieniem idą w parze marzenia o pełnych słońca i ciepła długich dniach. O letnich jasnych wieczorach. O powrocie do fotografowania zachodów słońca. O bosych stopach na rozgrzanym piasku. O miejscu mocy.

Tegoroczna wiosna staje się dla mnie porą poszukiwań nowego osobistego miejsca mocy.

Ukochana łąka pod lasem, ulubione miejsce Wegi i moje, przestało już bowiem całkowicie istnieć.

Strefa ekonomiczna Trzebusz wkroczyła tam nieodwołalnie.

Zniknęły młode sosenki. Mrówki pogrzebano pod zwałami żwiru. Na piaszczystych ścieżkach nie spotkam już maleńkich zwinek ani polnych koników. Zniknęły i ścieżki, i zwinki, i koniki polne.

Nie wysłucham już przepięknych ptasich koncertów ani recitali świerszczy i nie zobaczę spadających nad łąką Perseidów, a jesienią nie zbiorę bukietu nawłoci, która, jak rozszalała, zakwitała tam z końcem sierpnia, tworząc bezkresną niwę o złotej barwie i nieziemskim, słodkim, miodowym aromacie.

Niwę wycięto, zaorano i wylano w jej miejscu betonowe fundamenty budynków.

Wspominałam o końcu pewnej epoki w jednym z moim tekstów, ale dziś nie ocalał już nawet skrawek tamtego miejsca.

Spacerując jeszcze z Wegą po tym urokliwym kawałku ziemi marzyłam, by móc wykupić go na własność…

Dziś, słodko i gorzko zarazem smakująca nostalgia, ogarnia moje serce, kiedy patrzę już tylko na zdjęcia ukochanej łąki. Jedno z nich ilustruje dzisiejszy tekst.

Saudade

Tej wiosny zacznę więc szukać nowego miejsca mocy, choć nie wiem, czy, gdzie i kiedy je odnajdę.

Ostatnimi czasy odbierana jest mi też radość ze spacerów po pięknej Puszczy Bukowej, regularnie masakrowanej przez człowieka.

Łyse polany, stosy wyciętych buków, zniszczone ciężkim sprzętem ścieżki – tak wyglada teraz coraz częściej to urocze i niezwykłe miejsce. Kilka dni temu natrafiłam w Gazecie Wyborczej na traktujący o tym problemie artykuł.

Obawiam się więc wejścia między buki, czując lęk, który konfiskuje mi  szczęście, jakie dawniej odczuwałam  przechadzając się pod nimi i właściwie przestałam już w tej ukochanej Bukowej Puszczy bywać, choć zawsze czekałam na pierwsze dni ciepła, by móc znów wędrować jej ścieżkami i odkrywać nowe szlaki.

Kilka dni temu poszłam na spacer do sosnowego boru. Ciepło słońca spływało z nieba, a jego blask delikatnie przesączał się przez korony  drzew, dając niezwykły efekt komorebi.

Na chwilę przystanęłam boso na mchu. Patrzyłam na oświetlone promieniami słońca korony sosen. Wsłuchiwałam się w ciszę, przerywaną jedynie śpiewem ptaków.

Ziemia splotła wszystkie moje troski w jeden warkocz i zabrała go do siebie.

Te kilka minut bezpośredniego kontaktu z nią, sprawiło, że poczułam, jakbym urodziła się na nowo.

Uziemienie.

Moje lekarstwo na życie, które nie zawsze układa się w taki wzór, jaki wyrysowałam sobie w myślach.

Katisha

I jeszcze lista moich lektur wiosennych, które przeczytałam, czytam i zamierzam przeczytać. Ku inspiracji…

“O wschodzie” – Marcin Kydryński

“Dal. Listy z Afryki minionej” – Marcin Kydryński

“Biel. Notatki z Afryki” – Marcin Kydryński

“Muzyka moich ulic. Lizbona” – Marcin Kydryński

“Tam, gdzie las spotyka się z niebem” – Glendy Vanderah

“Manifest codziennego bohatera. Myśl pozytywnie, działaj skutecznie, zmieniaj świat na lepsze” – Robin Sharma

“Tajemnicze historie z pogranicza światów” – Tadeusz Oszubski

“Co pożera wszechświat? I inne zagadki kosmosu” – Paul Davies

“Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia” – Carl Sagan

“Błękitna kropka. Człowiek i jego przyszłość w kosmosie” – Carl Sagan (Aga, dziękuję za polecenie)

“Zima Muminków” – Tove Jansson

“Dolina Muminków w listopadzie” – Tove Jansson

“Liście” – Osamu Dazai

“Prawo linii” – Pyun Hye-Young

“Wyspa kobiet” – Lauren Groff

“Wiek empatii. Jak natura uczy nas życzliwości” – Frans de Waal (Olga, dziękuję za polecenie)

“Późne eseje 2006-2017” – John Maxwell Coetzee

“Błony umysłu” – Jolanta Brach-Czaina

Posty powiązane

8 Replies to “Uziemienie”

  1. Uziemienie kojarzę tylko i wyłącznie z dzieciństwem na wsi. Beztroskie szaleństwo na bosaka! Acz do czasu… Do czasu gdy gołą stopę użarła mrówka, potem użądliła pszczoła, a na końcu bidne odnóże zaatakowane zostało przez podstępny, jeszcze ciepły krowi placek… Ja dziękuję – w obuwiu mnie dobrze! ;-))

    1. Ja nie znam wsi, bo od dzieciństwa żyłam w mieście, ale u obu babć biegałam po ogrodach. Mrówki i pszczoły mnie nie atakowały, krów w okolicy nie było, jedynie piaski i trawy. Teraz bym chętnie przygarnęła taki ogród, w którym mogłabym bezpiecznie chodzić bez obuwia…

    1. Mam nadzieję, że nie dożyję czasów, gdy z powierzchni Ziemi znikną drzewa… Czerpię. Ile się da 🙂

  2. Też kiedyś po swojej okolicy chodziłam boso. Teraz to niemożliwe. Został jedynie mały kawałek lasu z jednej strony ulicy i mały z drugiej. Do tego pierwszego idzie się długi kawał, nie kawałek drogą dla rowerzystów i pieszych przy ulicy. Z pięknej zieleni, która tu kiedyś była, tak jak u Ciebie zrobiono część ekonomiczną. Wyrosły magazyny. Tymczasem w śródmieściu stoją nadal opuszczone fabryki i inne budynki i jakoś tam nikt nie chce iść, wolą tu sobie burzyć naturę. Bardzo to przykre. Nie wiem, gdzie szukać zieleni. Została mi tylko ta nad morzem przez jeden miesiąc w roku.

    1. Bardzo to smutne, wiem. Ja na szczęście mieszkam w miejscu, w którym, mimo wycinania lasów i drzew – także w śródmieściu – jest wciąż jeszcze wiele zieleni. Mam nadzieję, że nie dożyję czasów, gdy Puszcza Bukowa zniknie całkiem…

Comments are closed.