Zen na co dzień

zen-na-co-dzien

Czy żyję według zen na co dzień?

Egzystencja w stanie zen na co dzień w czasach niespokojnych, pełnych lęku i obaw to niezwykłe wyzwanie. Staram się skupiać uwagę na chwili obecnej, chociaż to wciąż tak trudna dla mnie sztuka.

W uważnym życiu pomagają mi bez wątpienia stalowa bransoletka, medytacja, tybetańskie oddechy. Ale mimo ich wsparcia mój zen na co dzień często niedomaga.

Przede wszystkim myśli wybiegają notorycznie w przyszłość.

Jaka będzie? Kiedy znów spotkam się z moimi Bliskimi? Z Przyjaciółmi?

Z kolei z przeszłości wehikułem czasu wracają wspomnienia.

Podczas gdy próbuję osadzić się w tu i teraz, mój umysł skanuje głębię pamięci i co rusz z triumfem wyciąga z otchłani zasypane niegdyś cienie trudnej przeszłości, które muszę na poziomie serca przytulić i sprawić im godny pogrzeb.

Choć ta ostatnia posługa kosztuje mnie sporo…

Powroty do przeszłości pełnej traum są bezsprzecznie niezwykle trudne.

Pojawia się coraz częściej lęk, z którym próbuję się zaprzyjaźnić, ale on jest taki sprytny!

Nie szarżuje wprost.

W rezultacie nęka mnie w snach, w których znów pojawiają się labirynty, ciasne, ślepe korytarze i drogi bez wyjścia.

Co próbuje mi przekazać?

Szukam odpowiedzi w bezkresnych przestrzeniach swojej intuicji…

I czasem gubię w tym wszystkim zen na co dzień.

 

Ale przecież akceptuję życie takim, jakie jest. Świadoma nietrwałości i przemijania codziennie jestem wdzięczna za to, co daruje mi życie.

Niewątpliwie to jest ZEN.

 

“Akceptować życie takim, jakie jest, dobre, by się w nie wgryźć,
delikatne, gdy go kosztujesz, ale także przykre, a czasami gorzkie.
Akceptować upływający czas, świadomy nietrwałości wszelkiej rzeczy.

To właśnie jest zen.”
Henri Brunel

Staram się nie oceniać. Staram się kochać. I patrzeć na wszystko oczami współczucia.

Bo to przecież jest ZEN.

 

“Kochać, nie nazywając. Kochać, nie oceniając. Kochać bezgranicznie.
Z otwartymi ramionami przyjmować wszystkich i wszystko;
nie zmierzając, zmierzać ku światłości wiecznej pustki.

To właśnie jest zen.”
Henri Brunel

Akceptuję teraźniejszość, upatrując w niej szansę na swój progres ku duchowości. Odkładam złość na półkę “nieużywane”, żal odwieszam do szafy, gorycz wyrywam z duszy. Narzekanie zamieniam na działanie.

Na tym wszak polega ZEN.

 

“Dostosować się do teraźniejszości takiej, jaka jest,
bez złości, żalu, goryczy ani próżnego narzekania.
Na tym polega mądrość.
Na tym polega zen.”

Henri Brunel

I tak bardzo staram się nieskończenie pracować nad uważnością, skupieniem i zakotwiczeniem w chwili obecnej, by pamiętać, z której strony kładę ten symboliczny parasol…

Ponieważ wtedy żyję podług ZEN.

 

“Mnich Tenno studiował od dziewięciu lat pod „pastorałem” swojego mistrza, Nan-Hina. Któregoś dnia zdecydował, by postarać się o „pieczęć transmisji”, która uczyniłaby z niego mistrza zen. Ponieważ padało, założył drewniaki i zaopatrzył się w parasol. Nan-Hin przyjął go ze zwykłą dobrocią.

– Mam nadzieję – powiedział z uśmiechem – że drewniaki i parasol zostawiłeś przy wejściu…

– Naturalnie, mistrzu – odpowiedział Tenno z nutką niecierpliwości – przecież nie będę brudził wnętrza świątyni!

– To dobrze – rzekł mistrz – a parasol położyłeś po prawej czy po lewej stronie drewniaków?

– To znaczy… – odparł Tenno, zbity z tropu tym dziwnym pytaniem. – Nie wiem, już nie pamiętam…

Wypowiadając te słowa, mnich pojął, że nie jest jeszcze godzien „pieczęci transmisji”.
Zwykli ludzie bowiem tak właśnie żyją, niczym lunatycy, nie mając świadomości każdej chwili otaczającego ich świata.
Jak zbliżyć się do istoty rzeczy, skoro nie umiemy nawet dostrzec ich pozoru?

I mnich Tenno pozostał uczniem swojego mistrza jeszcze przez sześć lat.”
Henri Brunel

A czy Ty pamiętasz, po której stronie symbolicznych drewniaków leży Twój parasol?

Katisha

 

Related Post

2 Replies to “Zen na co dzień”

  1. Tekstowo forma WYSOKA! Brawo!
    Choć w swoim życiu kieruję się zwiewną intuicją, to nade wszystko cenię twardy i przyziemny porządek, co sprawia, iż zazwyczaj doskonale wiem, gdzie i co zostawiłem, czy umiejscowiłem. Wiem też, natychmiast, czy ktoś daną rzecz ruszał i przestawiał. Perfekcjonizm się tutaj kłania, niestety… 😉 Acz do Mistrza Zen bardzo mi daleko… Parasol swój więc zostawiłem po… prawej stronie drewniaków!… ?

    1. Och, ten perfekcjonizm! Znam doskonale ten temat, bo obudzona w środku nocy wiedziałam, które akta leżą na jakiej półce w pancernej szafie w pracy 😉 Ale nie miało to wtedy nic wspólnego z zen. Ja parasol też kładę zwykle po prawej stronie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *